888poker+_728X90
Artykuły

Deal czy no deal?

07.02.2012 10:30 | pawcio

Deal, czyli uzgodniony pomiędzy pozostałymi w grze zawodnikami podział puli nagród jest w pokerze obecny w zasadzie od zawsze. Warto jednak zadać sobie pytanie czy deal jest dobry dla wizerunku pokera?

Rozważania dotyczącego tego czy deal jest dobry dla samych graczy nie mają sensu, bowiem dopóki negocjacje dotyczące podziału nagród są dozwolone to każdy sam, prywatnie ocenia czy deal mu się opłaca czy nie i każdy sam decyduje o tym co jest dla niego najlepsze. W danej sytuacji jeden przyjmie równy podział puli nagród, inny będzie negocjował chcąc dla siebie więcej, a jeszcze inny z miejsca deala odmówi i się na niego nie zgodzi. Zresztą w niejednej publikacji dotyczącej pokerowej strategii istnieją osobne rozdziały mówiące o tym jaką najlepszą strategią powinniśmy przyjąć w czasie negocjacji o podziale puli nagród.

To nad czym chciałbym się zastanowić to wpływ deali na ogólny wizerunek pokera. Zdecydowana większość pokerowej społeczności chce, aby poker był traktowany jak każdy inny sport. Wyobraźmy więc sobie co by było, gdybyśmy dowiedzieli się, że Rafa Nadal i Novak Djokovic przed finałem Australian Open ustalili pomiędzy sobą podział nagród finansowych, a na kort wyszli grać tylko o puchar. Być może i tak bylibyśmy świadkami fantastycznego widowiska, ale u większości kibiców pozostałby spory niesmak. Zresztą czy pokera traktować będziemy jako sport czy też tylko jako grę umysłową to z pewnością każdy, komu na sercu leży dobro pokera chce, aby poker był postrzegany jako gra, w której rywalizacja, walka o wygraną i umiejętności są przynajmniej równie istotne jak wygrywane pieniądze. Tymczasem to właśnie m.in. zawieranie deali powoduje, że w powszechnym odbiorze liczyć zaczyna się tylko kasa, a osiągnięcie sportowe staje się nieważne.

Zresztą tak samo do tego tematu podchodzą sami gracze, co można zaobserwować na przykładzie członka Team PokerStars Online Shane "shanica" Schlegera. W swoim blogu (shaniaconline.blogspot.com) napisał on o znakomitym początku roku, gdy 1 stycznia znalazł się na stole finałowym Sunday Million. Z bloga dowiemy się bardzo dużo o 7-osobowym dealu, dlaczego do niego doszło, co kierowało "shanic'iem", że się na niego zgodził itd. Natomiast o miejscu, które  Schleger zajął znajdziemy tylko jedno, krótkie zdanie i po przeczytaniu całego bloga niewykluczone, że tego faktu nawet nie zapamiętamy.

Robienie deali to jednak nie tylko deprecjonowanie roli wyniku sportowego kosztem wyniku finansowego, ale to także umniejszanie roli umiejętności w ostatecznym rozstrzygnięciu turnieju. Tutaj przykładem może być turniej WPT Marrakesh, w którym do deala doszło przy trzech osobach w grze. W turnieju pozostawali Mohamed Ali Houssam, Toufik Ourini oraz Maksim Martinov. Faworytem wydawał się ten ostatni, który nie tylko był chipliderem, ale miał także więcej doświadczenia niż jego dwaj marokańscy przeciwnicy. W efekcie presji przeciwników i kibiców Martinov zgodził się jednak na równy podział puli i powrócono do gry o tytuł mistrza WPT, a więc jakby nie było jeden z bardziej prestiżowych tytułów w świecie pokera. Nie mając już żadnej presji związanej z wynikiem finansowym doszło do następującego rozdania: na flopie 6 5 3 Ourini zagrał za 30,000, na co Martinov odpowiedział olbrzymim all-inem za 950,000. Ourini miał przed sobą jeszcze sporo żetonów i wydawało się, że o ile nie ma czegoś zbliżonego do nutsa to prawie na pewno spasuje, ten tymczasem ze śmiechem sprawdził pokazując J 9 . Turn to 5, river 9 i okazało się, że 6-3 (dwie pary z flopa) Martinova przegrało. Martinov w efekcie odpadł z turnieju, a zwycięzcą został Mohamed Ali Houssam. Bez żadnych wątpliwości można jednak stwierdzić, że gdyby gra toczyła się bez deala to miałaby z pewnością zupełnie innych przebieg, a zwycięzca zapewne nie byłby tak przypadkowy.

Trzeci przykład, w którym to właśnie deal mógł mieć niezbyt dobry wpływ na ogólny wizerunek pokera dotyczy naszego lokalnego podwórka. Mam na myśli turniej główny o Mistrzostwo Czech rozegrany w drugiej połowie 2011 roku. W turnieju od samego początku znakomicie radził sobie "Nowy", który jako chiplider rozpoczynał finałową potyczkę. Dodatkowo "Nowy" był prawdopodobnie najlepszym graczem, gdy w grze pozostało już tylko czterech zawodników. Doszło wtedy do deala, na mocy, którego Polak otrzymał najwięcej pieniędzy. Jednak ostatecznie skończył on turniej na 3 miejscu. Z punktu widzenia samego pokerzysty, tak korzystny deal był zapewne najlepszą dla niego decyzją. Jednak, czy dla samego pokera w Polsce nie lepiej by było, gdyby do tego deala nie doszło, "Nowy" wykorzystałby finansową presję na rywalach i być może zostałby międzynarodowym mistrzem Czech. Temat ten być może podchwyciłyby jakieś media i doczekalibyśmy się kilku pozytywnych publikacji o pokerze.

Na koniec ostatnia, ale również istotna sprawa to fakt, że deal może prowadzić do mimowolnej gry w zmowie, czyli tzw. collusion, które jest jednym z poważniejszych pokerowych wykroczeń. Deale nie dotyczą tylko wielkich eventów z udziałem setek czy tysięcy pokerzystów. Deale robione są też w niedużych lokalnych turniejach na 20-30 kilka osób. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której w czołowej czwórce czy piątce znajdzie się kilku dobrych znajomych. Oni nie muszą nic ze sobą uzgadniać, tylko podświadomie będą grać "na eliminację obcego", wiedząc, że potem bardzo łatwo będzie im uzgodnić pomiędzy sobą podział puli nagród.

Przedstawiając powyższe przykłady nie chodzi mi o pokazanie, że deal to jedno wielkie zło i powinno się go kategorycznie zakazać. Jest to jednak interesujący temat, który powinien być dyskutowany, bowiem jak wiele spraw obecnych w naszym życiu nic nie jest czarno-białe. Tak samo jest z dealem nie jest on całkowicie zły, ale trzeba pamiętać, że ma swoje negatywne strony. Nie przedstawiam argumentów za dealem typu - w ten sposób można zmniejszyć wariancję - bo to jest oczywiste. Dla mnie osobiście najważniejszym argumentem za tym, aby mechanizm dealu utrzymać jest fakt, że dopóki to gracze sami składają się na pulę nagród to również i gracze powinni decydować o tym co z tą pulą nagród zrobić. Jednak odpowiedź na pytanie czy wolność finalistów w dysponowaniu pulą nagród jest ważniejsza niż wymienione powyżej zagrożenia wynikające z mechanizmu deala wymaga głębszego zastanowienia i spokojnej analizy.

Dodaj artykuł do:
Ocena: +5
Oceń:

Inne artykuły

Inne spojrzenie na kwestię programów wsomagających grę

15.05.12 pawcio

Cały czas z mniejszym lub większym nasileniem pojawiają się głosy o programach wspomagających grę typu Holdem Manager czy Poker Tracker.

czytaj więcej » 20

Unibet Open Paryż 2012 na zdjęciach

11.05.12 fizoloff

Przeżyjcie jeszcze raz niedawne zwycięstwo Jarka Barglika na Unibet Open w Paryżu!

czytaj więcej » 4 +14(ocena)

Turniejowe zasady - Kontrowersje cz.III

08.05.12 pawcio

Dzisiaj trzy kolejne kontrowersyjne sytuacje i opinie tournament directorów. Pierwsza sytuacja to ewidentny błąd dealera, druga to dość często...

czytaj więcej » 7

SnG 180os Turbo - Oprogramowanie pokerowe

02.05.12 Crim44

Fanteam Crew zaprasza do trzeciego artykułu omawiającego grę w 180 osobowych turniejach Sit&Go w formule turbo na PokerStars.

czytaj więcej » 39 +8(ocena)

Komentarze (16)

Ocena: +1
Oceń:

Rion 08.02.2012 14:25

Co do wątku ilu graczy w pokera to "sportowcy" a ilu to "hazardziści"
2 lata temu wystartował projekt "dublicate poker", który umożliwiał rywalizowanie w tej odmianie online - gra z racji swoich zasad nie zalicza się do gier hazardowych, więc każdy mógł w to zagrać "sportowo"
W praktyce po 2 latach projekt upada - chętnych jest bardzo mało - za to klasyczna odmiana pokera cały czas się dobrze ma, moim zdaniem wynika to z tego, że na 100 graczy 98 to hazardziści a tylko 2 zależy na "sportowym wyniku"

Kiedyś wielokrotnie pisałem o tym - może nawet założę jakiegoś bloga jakby ktoś chciał czytać moje przemyślenia i wypociny - ale to czy poker jest hazardem czy sportem zależy w 100% od podejścia graczy do tematu. Jeżeli przy stole zasiądzie 2 "hazardzistów" z nastawieniem all-in w każdej ręce - to mamy typową grę hazardową -jeżeli natomiast zasiądzie dwóch "myślicieli" żadnych sportowej rywalizacji zobaczymy ładne foldy, ładne cale i przemyślaną grę . Ta sama gry ale całkiem inna w zależności od podejścia osób w niej uczestniczących. Pytanie - jak nazwać grę w której przy 9 osobowym stole siedzi 3 hazardzistów 4 sportowców i dwie osoby co grają w to 1 raz ?

Moim zdaniem jest to gra mieszana , ale już na pewno nie w 100% sportowa lub w 100% hazardowa.
Ocena:
Oceń:

maclucky 08.02.2012 16:28

Napisz bloga bede czytal. Dokładnie tak myśle, ale nie potrafiłem tego tak elegancko ujać w słowa. Z tego dalej wniosek, ze ustawodawca patrzac na cala populacje pokerzystow widzi 100% graczy w tym 98% hazardzistów a 2% sportowcow, ale sumarycznie gra klasyfikuje sie jako hazard, bo ta populacje przewaza wsrod graczy, stad tez jalowosc dyskusji ze poker to sportowa rozrywka. I szczerze mowiac nie mam w tym interesu aby to sie zmienilo bo te 98% hazardzistów zasila moje konto.
Ocena:
Oceń:

maclucky 08.02.2012 13:42

"Jest to jednak interesujący temat, który powinien być dyskutowany"

Robienie dealow to decyzja strategiczna i trzeba wiedziec jak i kiedy zrobic deal. Nie jest tak, ze robiac deala gracz lepszy zawsze pozbywa sie przewagi. To zalezy od stakow, przeciwnikow, pozycji, drabinki wyplat, imagu, flow'u, wszystkiego i jeszcze masy innych czynnikow.

Przyklad Maksim Martinov'a pokazuje, ze prawdopodowbie popelnil blad zgadzajac sie na ten deal. To nie argument przeciwko robiena dealow w ogole.

"Robienie deali to jednak nie tylko deprecjonowanie roli wyniku sportowego kosztem wyniku finansowego"

IMO to sztuczny podzial "wynik sporowy" vs "wynik finansowy" w kontekscie pokera (nawet turniejowego) w ktorym celem gry jest wygranie jak najwiekszej ilosci pieniedzy. Dla mnie poker posiada co prawda cechy sportu ale jego istota jest hazard i cala dyskusja pokertoniehazard.org jest dla mnie obarczona bledem logicznym, ktory wynika ze zbyt waskiego punktu widzenia pokerzystow wygrywajacych. Sorry to nie ten temat...
Ocena:
Oceń:

Maverick_PL 08.02.2012 02:11

Porównanie do tenisa trochę nie trafione. Tacy tenisiści jak Nadal czy Djokovic nie muszą robić deali bo są w topie tenisistów na świecie a ich sport jest uzależniony w 99% od umiejętności. Każdy z nich i tak wygra jeszcze niejeden turniej, nie raz będzie w finale i każdy z nich zarobi dziesiątki milionów dolarów. Oni nie muszą robić deali bo dla nich to nie ma znaczenia. Dla pokerzystów już niestety ma znaczenie bo ile razy dany pokerzysta dojdzie do powiedzmy top3 wielkiego turnieju? Pewnie dużo mniej niż Nadal do finałów Wielkiego Szlema :)
Ocena:
Oceń:

Piter3D 08.02.2012 08:37

wariancja w każdym sporcie ma znaczenie, nawet umiejętności podlegają wariancji (forma dnia). Tu wg mnie bardziej chodzi o to, że tenis to sport dla publiczności (nagrody są fundowane z ich pieniędzy oraz sponsorów) i chodzi o danie rozrywki, a co ważniejsze tenisista nie płaci BUYINU. Natomiast poker to gra głównie dla uczestników turnieju, gdzie pokerzysta ryzykuje własne pieniądze i po prostu ma prawo do decydowania o własnych pieniądzach.
Ocena:
Oceń:

Maverick_PL 08.02.2012 18:42

Co do pierwszej części wypowiedzi to wydaje mi się, że nawet jak forma dnia będzie miała znaczenie i Nadal nie wygra kilku turniejów to i tak przez całą karierę zarobi tyle pieniędzy, że nie będzie to miało dla niego żadnego znaczenia (o pokerzyście nie można tego powiedzieć... jeden przegrany coinflip i być może druga szansa w życiu się nie pojawi w związku ze wspomnianą wariancją).
Co do drugiej części wypowiedzi to się nie zgodzę bo na FT wypłaty są kilkadziesiąt razy większe niż buy-in więc mówienie, że pokerzysta biorący deal decyduje o swoich pieniądzach nie ma najmniejszego pokrycia w rzeczywistości (dopóki pieniądze są w puli nagród turniejowych, dopóty nie są własnością pokerzystów). Top3 decyduje o pieniądzach kilkuset innych uczestników więc jeżeli już się tego trzymamy, że każdy decyduje o swoim to na deala powinien zgodzić się każdy pokerzysta biorący udział w turnieju... w końcu to jego pieniądze są dzielone przez graczy, którzy nie chcą grać w ramach ustalonej wcześniej struktury wypłat. Z oczywistych względów to nie przejdzie.
Ocena:
Oceń:

slawko_1984 07.02.2012 14:57

Rion calkowicie sie z Toba zgadzam, a poza tym jak gra w karty moze byc sportem, to tak samo jak szachy, w sporcie trzeba sie zmeczyc:)
Ocena:
Oceń:

whiteeaglepl 07.02.2012 15:03

Szachy to gra umysłowa i jest ona w kategorii " Sport". Rozegraj partię w której każdy z zawodników ma minimum 2h na grę. Czyli 1 partia szachowa trwa prawie 4 godziny. Gwarantuje, że po takiej grze jest się psychicznie wyczerpanym. Więc sport = wysiłek psychiczny jak i fizyczny. Jest to temat poruszany przez wielu specjalistów.
Ocena:
Oceń:

jdx 07.02.2012 14:41

Poker od samego początku gdzieś tam zdaje się w XVII wieku był (i nadal jest) grą o szmal więc próby przyszywania do niego "górnolotnych" haseł typu "sport" czy też "rywalizacja" to zwykłe zawracanie dupy.
Ocena:
Oceń:

22 07.02.2012 14:22

dla mnie przede wszystkim Deal sluzy splaszczaniu puli nagrod. Spojrzmy chociazby na ME WCOOPa. 3miejsce 201k$, 2nd: 285k$, 1st: 382k$. A gdy zostało 3 graczy to w grze bylo moze w sumie 50bb.
Choc w tym przypadku do deala nie doszlo (byl bez sensu zw na duza roznice w posiadaniu graczy) to nie widze nic zlego w dogadaniu sie w odpowiednim momencie i graniu o jakas czesc puli (a przy duzych eventach i tak jest to zawsze znaczaca kwota).

By przytoczony tenisowy przyklad przelozyc na pokerowe: Final ME WSOP, HU, Ivey vs Hellmuth, za 1 miejsce 10mln$, za drugie 7mln$, stacki ideantyczne. Czy ktos by sie obrazil gdyby zgodzili sie wziac po 8mln$ i grac o pozostały milion i branzoletkę? Czy widowisko straciloby wtedy na atrakcyjnosci, a ktorys z graczy odpuscil drugiemu?

Jakies ligi na 30 graczy i zmowa to inna sprawa. Oszustwo to oszustwo. Deal to porozumienie.

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!

$600 PokerStars
$500 bwin
€1.000 ParadisePoker
$500 PartyPoker
$500 BetClic
€1.000 CardCasino
$400 888 Poker
€500 Unibet
$2.500 BetFair
$2.000 HeyPoker
$2.000 Poker770