Zanim pozwolę się nie zgodzić z tezą zawartą w tytule artykułu "Poker is NOW a game of luck" warto przytoczyć argumenty autora. Na początek trzeba zaznaczyć, że chodzi o to, że aby wygrywać w dzisiejszym pokerze trzeba mieć znacznie więcej szczęścia niż jeszcze kilka lat temu.
Na początek autor pisze "...ogólny poziom graczy podniósł się tak dramatycznie, że czynnik szczęścia w wygranych odgrywa tak dużą rolę jak nigdy wcześniej". Potwierdzeniem tej tezy ma być fakt, że różnica pomiędzy dobrymi graczami znacząco zmalała i umiejętności tysięcy pokerzystów są na bardzo zbliżonym, wysokim poziomie.
Autor przypomina swoje pokerowe początki sprzed około 10 lat, gdy wygrywanie w pokerze było super łatwe, bowiem przeciwnicy prezentowali bardzo niskie lub wręcz żadne umiejętności. Check-raisy z nutsami były więc opłacane przez top pary, a nawet drugie pary, łatwo było sprowokować przeciwników do blefu, łatwo było samemu ich wyblefować, a także łatwo było zrzucać własne silne układy, gdy przeciwnik praktycznie "odsłaniał" swoje karty pokazując nutsa. "W tamtym czasie poker był dla mnie czystą grą umiejętności i szczęście nie miało z tym nic wspólnego" pisze autor tekstu.
Dzisiaj to się jednak zmieniło i wygrywanie nie jest już tak łatwe. Autor ryzykuje nawet stwierdzenie, że jesteśmy blisko punktu, w którym zdecydowana większość graczy będzie prezentowała takie same wysokie umiejętności, a o chwilowym wygranych/przegranych będzie decydowało tylko to kto w danym momencie ma szczęście, a kto pecha. Pada również sugestia, że to iż wygrywanie w dzisiejszym pokerze jest bardzo trudne powoduje również i to, że zainteresowanie pokerem spada, bowiem gracze albo porzucają to zajęcie zajmując się czymś innym, albo też po prostu bankrutują. Dlatego też o dzisiejszych wynikach graczy decyduje przede wszystkim wariancja, czyli tak naprawdę czynnik szczęścia. "Procentowa szansa na trafienie dwu-outera na river jest dzisiaj taka sama jak kiedyś, ale dzisiaj zdecydowanie częściej musimy trafiać te dwu-outery" pisze autor kontrowersyjnego tekstu. Dodając także, że kiedyś rozróżnienie dobrego gracza od słabego było łatwe i nie potrzebowaliśmy do tego "odpowiedniej próbki rozdań". Dzisiaj jest to zadanie zdecydowanie trudniejsze, przede wszystkim dlatego, że różnice w umiejętnościach pomiędzy poszczególnymi graczami są naprawdę niewielkie.
Na koniec autor zajmuje się pokerowymi gwiazdami stwierdzając, że o tym czy ktoś zostaje gwiazdą pokera czy nie również decyduje szczęście. Owszem dzisiaj wszyscy zachwycają się Benem Lambem, który ma za sobą nieprawdopodobne wyniki na World Series of Poker 2011, ale już w w kolejnym WSOP Ben Lamb może nic nie znaczyć. "Prawda jest taka, że być może najlepsi gracze na świecie są nam zupełnie nieznani. Dlaczego? Bo wariancja i szczęście nie są po ich stronie i inni gracze zabrali im ich pięć minut sławy. Być może kiedyś i oni przebiją się i zwyciężą w blasku reflektorów, ale najprawdopodobniej pozostaną anonimowi, a ktoś inny wcale nie lepszy od nich zdobędzie pokerową sławę tylko dlatego, że będzie miał szczęście" - te dość zawiłe wnioski dotyczące pokerowych gwiazd są dobrym podsumowaniem całego artykułu.
Czy naprawdę możemy stwierdzić, że poker, który dzisiaj jest taką samą grą jak kiedyś, stał się grą szczęścia? O wynikach, wygranych, wielkiej sławie i pieniądzach decyduje tylko to kto ma więcej farta? Mam wrażenie, że jest to tekst sfrustrowanego gracza, któremu po prostu nie idzie, może nie umie odnaleźć się we współczesnym, wymagającym świecie pokera.
Spośród tez, które zawarte są w tekście zgodzić się można z jedną - dzisiaj wygrywania w pokerze jest rzeczywiście znacznie trudniejsze niż kiedyś. Ilość dostępnych materiałów szkoleniowych (strony internetowe, filmy, książki, prywatni trenerzy) oraz świadomość graczy dotycząca niezbędnej edukacji pokerowej jest tak duża, że rzeczywiście średni poziom gry znacząco się podniósł. Jednak już zestawienie w jednym artykule stwierdzeń o wysokich umiejętnościach, edukacji graczy i szczęściu wygląda trochę zabawnie. Jeśli musimy się uczyć, szkolić i trenować, jeśli dobrze jest mieć też i talent to jak można mówić o grze szczęścia?
Kolejna sprawa to teza o tym, że zbliżamy się do momentu, gdy wszyscy, czy prawie wszyscy świadomi pokerzyści osiągną absolutnie najwyższe umiejętności. Do tego momentu nie doszliśmy i nie dojdziemy nigdy. Widać to na przestrzeni ostatnich lat, pokerowa strategia cały czas ewoluuje, na każdą wydawać by się mogło idealną strategię, ktoś wymyśla kontr-strategię, a dodatkowo w pokerze zbyt dużą rolę odgrywa psychologia, abyśmy mogli stwierdzić, że duża ilość pokerzystów, grać będzie tak samo dobrze.
Następna teza dotycząca pokerowych gwiazd. Oczywiście zdarzają się gwiazdki jednego występu (Jamie Gold, Jerry Yang czy nawet Joe Cada), ale chyba każda osoba, chociaż średnio orientująca się w specyfice gry w pokera wie iż w pojedynczym turnieju może wygrać każdy. Jednak regularne wygrywanie wymaga już wysokich umiejętności. Jason Mercier jest lepszy od Golda, Elky od Yanga, a Vanessa Selbst od Darvina Moona nie dlatego, że mają więcej szczęścia, ale dlatego, że prezentują zdecydowanie wyższe umiejętności i potwierdzają to na przestrzeni setek turniejów i tysięcy rozgrywanych rozdań.
Jestem więc pewny, że dopóki zwyciężanie w pokera związane jest ze szkoleniem się i podnoszeniem swoich umiejętności o wzrastającej czy malejącej roli czynnika szczęścia mówić nie możemy. Fakt dzisiaj jest trudniej niż kiedyś, ale to nie oznacza, że czynnik szczęścia odgrywa większą rolę, oznacza to, że jeśli chcemy odnosić pokerowe sukcesy musimy po prostu więcej i ciężej pracować nad swoimi umiejętnościami.

Cały czas z mniejszym lub większym nasileniem pojawiają się głosy o programach wspomagających grę typu Holdem Manager czy Poker Tracker.

Przeżyjcie jeszcze raz niedawne zwycięstwo Jarka Barglika na Unibet Open w Paryżu!
czytaj więcej » 4 +14(ocena)

Dzisiaj trzy kolejne kontrowersyjne sytuacje i opinie tournament directorów. Pierwsza sytuacja to ewidentny błąd dealera, druga to dość często...

Fanteam Crew zaprasza do trzeciego artykułu omawiającego grę w 180 osobowych turniejach Sit&Go w formule turbo na PokerStars.
czytaj więcej » 39 +8(ocena)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (31)
hau_hau 15.02.2012 00:45
Tak ścieżka życia i dlatego prosi z FTP nie mają z czego swoich hazardowych długów płacić a Stu Ungar od zera do milionera do koronera podążył tą ścieżką życia. Opowieści o jakiejś diecie, regularnym trybie życia czy treningach w odniesienie do pokera są tak zabawne jak KMN. Regularny tryb życia pokerzysty haha każda noc zarwana czy to live czy online plus black jack, ruleta i kości. Do tego dieta hamburgery, dwie paczki fajek na stres, wódka, whisky i z 14godzin siedzenia na dupie. Treningi fizyczne to chyba najlepsze Scotty Nguyen przeprowadza podobno regularnie 150 ciśnie na klatę. Byłeś kiedyś w kasynie jakimś widziałeś jak wszyscy naj.. jak Messerschmitty są przy stole? Współczynnik koncentracji że niejeden wstać od stołu nie potrafi.
W pokerze liczy się przede wszystkim twoje 5minut szczęścia a potem trzeba zawijać się z forsą jak to zrobił Eastgate.
Zordek 15.02.2012 00:08
Dużo.
Nester78 14.02.2012 23:35
OPHISpln 21.01.2012 23:37
r0941 19.01.2012 18:07
Ramzes01 17.01.2012 23:39
winnetou1402 17.01.2012 22:12
Ponyrider 18.01.2012 09:47
Ktoś to kiedyś podsumował, że poker to loteria w której lepsi gracze mają więcej losów - i to jest wg mnie najlepsza definicja
BEM 17.01.2012 13:47
Powinno być "poker to zarówno gra umiejetnosci jak i losowośći" - mała pomyłka :)
BEM 17.01.2012 13:43