PokerTexas: Na scenie pokerowej jesteś obecny w zasadzie od momentu jak się ona kształtowała. Można Ciebie chyba nazwać pokerowym dinozaurem, jak w ogóle znalazłeś się w pokerze?
Warsaw: Obejrzałem film „Rounders”, w tym też czasie grałem w bowling i podczas wyjazdów bowlingowych grywaliśmy w pokera m.in. z JackiemDanielsem. Początkowo to był poker dobierany, ale później pewnie pod wpływem „Roundersów” przeforsowałem, żebyśmy grali Holdema. Tylko, że na początku to był taki kadłubowaty Holdem, bo do końca nie znaliśmy zasad, nie wykładaliśmy trzech kart na flopie, ale każdą kartę oddzielnie i po każdej karcie odbywała się licytacja.
Jak ci szło w tych grach?
Warsaw: Pamiętam takie rozdanie, jeszcze w tych naszych dziwnych zasadach, jak dostałem AA, a pierwszą kartą wyłożoną był również as. Graliśmy Fixed Limit coś pewnie około 10/20PLN i w każdej rundzie licytacji zagrywałem, wszyscy rywale mnie do końca sprawdzali i zgarnąłem jakąś olbrzymią pulę jak na tamte czasy. Z czasem nauczyliśmy się zasad i zaczęliśmy grać już z wykładanym normalnie flopem, ale tym razem po rozdaniu kart od razu wykładaliśmy flopa więc w tym wypadku mieliśmy jedną rundę licytacji mniej. To był w zasadzie pierwszy moment, kiedy zacząłem wygrywać w pokerze, pozostali gracze szukali akcji, zabawy, a ja regularnie wygrywałem pieniądze – to był 2003 rok.
I postanowiłeś spróbować swoich sił w poważniejszych trochę rozgrywkach?
Warsaw: Pamiętam, że pierwszy turniej na żywo w Polsce, w którym wziąłem udział to był cykl turniejów Mariana i to było w 2004 roku. Wtedy byłem „zesłany” z pracy na pół roku do Krakowa, otwieraliśmy nowe biuro, sporo rzeczy się dopiero kształtowało i w związku z tym miałem dużo wolnego czasu, postanowiłem więc poszukać czegoś w internecie o pokerze i tak trafiłem na turnieje Mariana. Okazało się, że najbliższy miał się odbyć w Katowicach, pojechałem i trafiłem akurat na rekordową frekwencję 29 osób, wpisowe to było 50PLN z rebuyami, jednak to nie był jeszcze czas szalonych faz rebuy i gra była bardzo spokojna a ja wydałem chyba tylko 100 PLN. Zupełnie nie pamiętam przebiegu tego turnieju, wiem tylko, że w heads-upie znalazłem się z Kirkiem i uzgodniliśmy deala, a ostatnie rozdanie zagraliśmy w ciemno, akurat to ja je wygrałem i zostałem oficjalnym zwycięzcą tego turnieju.
Wiem, że na tym nie skończyły się Twoje pierwsze sukcesy, potem był kolejny „marianowy turniej”?
Warsaw: Miesiąc później rozgrywany był turniej w Opolu i też udało mi się go wygrać i pamiętam, że wtedy już grałem znacznie bardziej świadomie i wiedziałem co robię. Kolejny rozgrywany był w Warszawie, Marian przygotował specjalną statuetkę dla pierwszego gracza, który wygrał trzy kolejne turnieje. Ogólnie uczestnicy twierdzili, że nie wyobrażają sobie, żeby mógł wygrać ktoś inny niż ja. Oczywiście jak to w takich sytuacjach bywa, wygrać mi się nie udało, odpadłem na jakimś 13 miejscu.
Zdjęcia - www.planetapoker.pl
Po tak udanym początku kariery na żywo musiałeś w końcu trafić do pokera online? Jak wtedy wyglądała gra?
Warsaw: Pamiętam, że to właśnie Kirek zachęcił mnie do tego, abym spróbował swoich sił w pokerze online. Zarejestrowałem się na PokerStars, to był moment, kiedy tam nie było jeszcze nawet miliarda rozegranych rozdań i odbywało się wtedy wiele fajnych turniejów, w których można było zbudować sobie bankroll np. Freerolle Sit&Go z gwarantowanymi pulami. Ja wpłaciłem $500 i zacząłem grać turnieje, a w zasadzie jeden turniej. Codziennie po powrocie z pracy o 21:00, albo o 22:00 siadałem do $10 z rebuyami i dość szybko, bo chyba w czasie miesiąca udało mi się taki turniej wygrać. Najpierw doszedłem do czołowej czwórki i zrobiliśmy podział, a kilka tygodni później odniosłem już swoje pierwsze, samodzielne zwycięstwo w grze online. W takich turniejach grało wtedy po około 500 zawodników, a za pierwsze miejsce dostałem $5,200, kurs dolara wtedy to było grubo ponad 4PLN. To były więc całkiem spore pieniądze, a ja miałem wtedy taki system, że każdą wygraną kwotę ponad to $500, które wpłaciłem wypłacałem na Nettelera i potem wpłacałem na konto. Miałem takie założenie, że to $500 w zupełności mi wystarczy do grania tych moich turniejów $10 Rebuy, a jeśli nic mi z tego pokera nie wyjdzie to za to co sobie odłożyłem miałem kupić coś fajnego, żeby mieć miłe wspomnienie z pokerowej przygody.
Co więc zrobiłeś z tą pierwszą, dużą wygraną?
Warsaw: Pojechałem z dziewczyną na tydzień do Paryża i wtedy poczułem, że te pieniądze z gry online są rzeczywiście prawdziwe. Niestety z tamtych czasów do dzisiaj pozostało mi to wypłacanie nadwyżek i wydaje mi się, że mógłbym grać znacznie wyżej gdyby nie te wypłaty. Zresztą sporo graczy, na czele z Góralem mi to wypomina mówiąc, że nie powinienem tak dużo wypłacać.
Czy był jakiś konkretny moment, od którego postanowiłeś, że pokerem będziesz zajmował się zawodowo?
Warsaw: Po tym pół roku w Krakowie wróciłem do Warszawy i teoretycznie szukałem jakiejś nowej pracy, ale praktycznie dużo czasu spędzałem przed komputerem i to właśnie wtedy przez około pół roku byłem w takiej sytuacji, że jeśli nie wygrałem pieniędzy na pokerze to nie miałem ich z żadnego innego źródła. To był pierwszy moment zawodowstwa, to było dla mnie coś całkowicie nowego i wtedy zauważyłem, że życie z pokera wcale nie będzie takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Świadomość, że muszę coś wygrywać, żeby z tego żyć powodowała naprawdę dużą presję. Dochodziło do takich sytuacji, że grałem jakiegoś Sit&Go, wygrywałem go, wypłacałem pieniądze na Nettelera, szedłem do bankomatu i miałem już gotówkę na życie. To był dość ciężki okres, ale z dzisiejszej perspektywy jak na to patrzę to dobrze, że się on zdarzył, bo uświadomił mi co oznacza bycie zawodowym pokerzystą. W zasadzie więc można powiedzieć, że od jesienie 2004 roku jestem zawodowym graczem, jednak w tym czasie utrzymywałem się nie tylko z samej gry. Miałem regularną pensję od Unibetu, a wcześniej bardzo dobre warunki rakebackowe od Sportingbet/ParadisePoker, a od jakiegoś czasu mam też specjalne warunki w Po
kerStars Team Online.
Jak już jesteśmy przez Teamie PokerStars, jak tam trafiłeś?
Warsaw: Na początku 2009 roku zakończyłem współpracę z Unibetem i zacząłem się zastanawiać gdzie grać dalej. Rozważałem pomiędzy Full Tiltem i PokerStars i postawiłem na PS-a, gdzie zacząłem grać więcej turniejów Sit&Go Turbo przymierzając się do ewentualnej próby zrobienia SNE w kolejnym roku. W tym też czasie PokerStars ogłosił nabór do Teamu Online. Z tego co wiem na początku Polska miała w ogóle nie mieć miejsca w tym Teamie, jednak dzięki temu, że Węgrom udało się zdobyć miejsce w Team Pro dla swojego zawodnika to miejsce w Team Online przekazali oni Polsce. Formularze zgłoszeniowe zostały wysłane do osób, które miały kiedykolwiek status Supernova, powiem szczerze, że nie wiem ile osób je odesłało, wiem jednak, że kilku graczy, których środowisko widziałoby w tym Teamie w ogóle się nie zgłosiło.
Ty byłeś w kilku Teamach, jakie trzeba spełniać warunki, żeby znaleźć się w takim zespole?
Warsaw: Na początek warto zaznaczyć, że istnieje grupa graczy, która w żadnym teamie być nie chce, wolą oni pozostawać w cieniu. Natomiast jeśli chodzi o warunki to jest to na pewno znajomość języka angielskiego, chęć uczestniczenia w medialnych projektach, regularne prowadzenie bloga i udzielanie się wśród społeczności pokerowej. Na moją korzyść z pewnością działał fakt, że w czasie kilku miesięcy poprzedzających nabór prowadziłem szkolenia PokerStars, które odbywały się w kasynie w Hyattcie. Szkolenia te cieszyły się sporym zainteresowaniem i podejrzewam, że to był mój duży plus. W Polsce jest dość liczna grupa dobrych graczy, którzy nie chcą się dzielić swoją wiedzą i wtedy ich droga do takiego Teamu jest znacznie utrudniona.
Wymieniłeś kilka istotnych elementów, które trzeba spełniać, aby być w takim Teamie, ale nic nie powiedziałeś o samej grze w pokera.
Warsaw: Tak, mój przykład powinien być dobrą informacją dla wielu pokerzystów. Ja przecież nie miałem na swoim koncie niesamowitych wyników, nie grałem też na jakiś super-wysokich stawkach więc jest to dowód, że do Teamów można też trafić nie grając pokera high-stakes.
Jak już jesteśmy przy sprawach zawodowych Teamów. Co sądzisz o tym, że Twój dobry znajomy, też posiadacz Supernovej Elite trafił pod skrzydła Full Tilt Poker?
Warsaw: Na początek muszę zaznaczyć, że to wielki sukces Rado, jest on bowiem pierwszą osobą z polskiego rynku, która wzbudziła zainteresowanie Full Tilt i jest to na pewno duże wyróżnienie. Niestety nie było możliwości, żeby Rado trafił do Teamu Online, bo z tego co wiem pula na nasz rynek jest już wykorzystana i jeśliby Rado zrobił nawet 2 miliony punktów VPP to i tak niczego to by nie mogło zmienić. Trzeba też zauważyć, że graczy ze statusem Supernova Elite jest na świecie blisko 350, są gracze z Węgier, którzy zrobili po 2-2,5 miliona punktów VPP, mieli do tego duże sukcesy turniejowe i też żaden z nich się w Teamie nie znalazł. Musimy więc zdawać sobie sprawę, że chociaż z naszego punktu widzenia SNE i wyniki Rado w turniejach Sit&Go robią wrażenie to z punktu widzenia centrali PokerStars, która decyduje o miejscach w Teamach, wyczyny Rado nie są niczym spektakularnym. Poza tym nie jest też tak, że PokerStars zupełnie zrezygnował z Rado, wiem, że polski country manager przygotował propozycję dla niego, musiała ona jednak opierać się na lokalnym budżecie więc siłą rzeczy nie mogła być jakoś ekstremalnie atrakcyjna. Nie dziwię się więc, że Rado przyjął propozycję Full Tilt Poker i mam nadzieję, że będzie tam odnosił sukcesy co przełoży się również na promocję polskiego rynku pokerowego.
Wspominałeś o szkoleniach w Hyattcie, ty zresztą od dość dawna jesteś zaangażowany w różne projekty edukacyjne. Jakie są więc według Ciebie najważniejsze umiejętności, które musi posiadać osoba chcąca na poważnie zająć się pokerem?
Warsaw: Jakiś czas temu miałem dyskusję na ten temat z Woyem, który postawił dość kontrowersyjną tezę, że poker nie jest grą umiejętności, a grą charakteru, a umiejętności stoją dopiero na drugim miejscu. W tym stwierdzeniu jest naprawdę dużo prawdy. Ja na pierwszych zajęciach w Hyattcie zajmowałem się tokiem rozumowania podczas pokerowej rozgrywki. Tym na co trzeba zwracać uwagę, w jakim kontekście rozpatrywać konkretne sytuacje. Podstawowym błędem osób, które zajmują się pokerem na „pierwszym poziomie wtajemniczenia” jest to, że zwracają one uwagę tylko na swoją rękę i nie patrzą na nic innego. Każda sytuacja zaś powinna być rozpatrywana w szerokim kontekście. Dlatego też uważam, że osoby, które mają już jakieś pojęcie o pokerze powinny skupić się na nauce logicznego myślenia i wyciągania odpowiednich wniosków z otaczającej nas rzeczywistości. Dopiero wtedy zrozumieją oni dlaczego w danej sytuacji trzeba spasować AQ, a w innej podbić 85. Dzięki umiejętności logicznego myślenia potem znacznie łatwiej będzie takim graczom przyswajać już konkretne pokerowe strategie. Kolejną bardzo ważną cechą jest otwartość na wiedzę i umiejętność przyswajania nowych informacji. Miałem kiedyś takiego ucznia, który słuchał wszystkiego co mówię, ale potem grał cały czas po swojemu. Jeżeli do kogoś nie dociera to co się do niego mówi to nigdy nie będzie dobrym pokerzystą. Ja nikogo nie chcę zmusić do grania takim czy innym stylem, ale pokazać tylko, że warto zastanawiać się nad tym co robimy i warto wyciągać logiczne wnioski. Oprócz tego są jeszcze tak oczywiste cechy dobrego pokerzysty jak cierpliwość i samodyscyplina. Na koniec jeszcze wspomniałbym o potrzebie wyłączenie ego w czasie gry. Pokerzyści, u których ego bierze górę w czasie rozgrywki to dla mnie ulubieni przeciwnicy, przez takie podejście zawsze będą grać gorzej.
Przy okazji rozmowy o Supernovej Elite wspomniałeś, że w minionym roku rozegrałeś około dwóch milionów rozdań. Widziałeś więc już zapewne wszystkie możliwe pokerowe sytuacje, ciekaw jestem co sądzisz o tym, że „PokerStars ma zepsuty soft, że króle zawsze przegrywają i w ogóle poker online to jedno, wielkie oszustwo”.
Warsaw: W zeszłym roku zagrałem dwa miliony, a przez całą karierę pewnie z 6-7 milionów rozdań. W tym czasie nie raz miałem sytuacje, gdy przegrywałem lub wygrywałem poker na pokera, kareta na pokera czy kareta na wyższą karetę. Nie raz zdarzało się, że ja lub przeciwnik mieliśmy jednego outa i ten out spadał na river, więc mnie już żadne rozdanie nie zdziwi. Uważam, że te teksty o tym, że to niemożliwe, nierealne, że na żywo nigdy by się to nie zdarzyło wynikają po pierwsze ze złego podejścia, a po drugie z wybiórczej pamięci. Słabsi gracze szukają usprawiedliwienia swoich porażek w różnego rodzaju naciąganych teoriach, a wystarczy, żeby zdali sobie sprawę, że szansa iż AQ pokona KK wynosi ponad 30%. Więc czepianie się takich rozdań to tak jakby powiedzieć, że przy rzucie kostką niemożliwym jest wyrzucenie jedynki lub dwójki, co jest oczywiście bzdurą. Tego typu myślenie jest też często domeną graczy, którzy grają znacznie powyżej możliwości swojego bankrolla, dla nich każdy przegrany coin flip jest bardzo bolesny więc tego typu rozdania zostają im w pamięci. Warto też podkreślić, że wszelkie pokerowe coolery, rozdania typu AA vs. KK, czy AK na QQ na wojnie blindów nie powinny nas w ogóle interesować, bo w długim okresie czasu będziemy z tych rozdań na 0. To są ręce, które same się rozgrywają, kończą allinami więc podejmowane przez nas decyzje nie mają w nich żadnego znaczenia. Zysk w pokerze nie polega na tym, że jednego dnia dwa razy dostaniemy akcję AA na KK, ale na znacznie bardziej skomplikowanych rozdaniach, w których o wygranej decydować będą właśnie umiejętności, a nie posiadane przez nas karty. Chciałbym też usłyszeć od wyznawców tych teorii jakieś rozsądne argumenty odpowiadające na pytanie „Dlaczego akurat ten konkretny gracz na NL$10 jest na celowniku PokerStarsa, który postanowił mu odebrać jego ostatnie $8?”. Chętnie bym też zobaczył statystyki takich graczy chciałbym, żeby gość, który twierdzi „Moje króle zawsze przegrywają” pokazał statystyki tej ręki z Holdem Managera czy PokerTrackera. Poza tym czy znasz jakiegoś dobrego, wygrywającego gracza, który jest wyznawcą teorii ustawionych softów? Nie, to jest domena graczy przegrywających, którzy w ten sposób usprawiedliwiają swoje niepowodzenia.
Wspomniałeś, że na przestrzeni tych kilku milionów rozdań zdarzały ci się rozdania, kiedy trafiano one-outery, kiedy kareta przegrywała z pokerem itd. Z pewnością tego typu rozdania nie są miłe i mogą zdenerwować. Czy w związku z tym masz jeszcze jakieś problemy z tiltem?
Wydaje mi się, że od zawsze potrafiłem sobie z tiltem radzić dość dobrze, tak też chyba jestem postrzegany przez innych graczy – jako osoba, która mało tiltuje. Oczywiście w czasie downswingu, kiedy ilość pechowych rozdań jest nienormalnie wysoka budzi to frustrację i ze mną nie jest inaczej, jednak ilość rozegranych już rozdań, a także pokerowe doświadczenie powodują, że nie wpływa to negatywnie na moją grę. W takich sytuacjach zamiast szukać jakiś spiskowych teorii wolę zejść na niższe stawki, zmniejszyć ilość stołów czy przypomnieć sobie różne zagadnienia strategiczne, aby utwierdzić się przekonaniu, że to co robię jest OK. Muszę jednak przyznać, że do dziś nie mogę się nadziwić niektórym, dobrym, polskim graczom, którzy po jakimś błahym pechowym rozdaniu potrafią się tak zdenerwować, że potem przegrywają nieproporcjonalnie wysokie kwoty w porównaniu do tej jednej, niewielkiej porażki. Panowanie nad tiltem jest z pewnością jakąś cechą charakteru, jednak można nad tym pracować i dojść do pełnej kontroli. Kiedyś na jakimś szkoleniu użyłem porównania, że grę w pokera możemy porównać z jazdą samochodem. Jeśli tylko wiemy, że nasz samochód jest sprawny, mamy wystarczającą ilość benzyny (bankroll management) to możemy spokojnie jechać do celu i na pewno tam dojedziemy. To czy na drodze będzie korek, złapiemy gumę, czy też inny kierowca nas zdenerwuje nie powinno mieć znaczenia, bo wiemy, że i tak w końcu dotrzemy do zaplanowanego miejsca. Jeżeli jednak, ktoś po najdrobniejszej przeszkodzie zacznie jeździć niebezpiecznie, zbyt szybko to łatwiej mu o spowodowanie wypadku i do celu dojedzie znacznie później lub wcale tam nie dotrze.
Ciekaw jestem Twojej opinii na temat presji. Od ładnych kilku lat na polskiej scenie pokerowej jesteś na świeczniku, jesteś jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich pokerzystów. Czy w związku z tym odczuwasz jakąś presję i jak to wpływa na Twoją grę?
Warsaw: Zacznijmy od tego, że w ostatnich latach poziom pokera w Polsce bardzo się podniósł i ja sam na pewno nie uważam się za gracza ze ścisłej, polskiej czołówki. Uczciwie zakwalifikowałbym siebie gdzieś może do najlepszej 25 graczy w Polsce, może nawet jeszcze trochę niżej. Na pewno jestem postacią rozpoznawalną, ale myślę, że dzisiaj już nie tak bardzo jak kiedyś. Bycie na pokerowym „świeczniku” ma swoje plusy i minusy. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że dzięki temu iż w sofcie PokerStars jestem oznaczony jako członek Team Online, a w grze live mam na sobie plakietki to przez wielu graczy jestem od razu kwalifikowany jako gracz, który będzie blefował i grał niekonwencjonalnie. Z tym związane jest również to, że zdarzają się gracze, głównie amatorzy, którzy za wszelką cenę będą chcieli mnie ograć. Czasami działa to na moją korzyść, czasami na niekorzyść zależy od sytuacji. Przy tej okazji zdarzają się śmieszne sytuacje, ostatnio miałem takie spotkanie. Do stołu dosiadł się gracz, który od razu napisał „Wow, będzie grać z członkiem Team Online”. W jednym z pierwszych rozdań podbił, dostał jeden call, ja na buttonie miałem KK i przebiłem i tylko on mnie sprawdził. Flop wyszedł bardzo niski, ja zagrałem on sprawdził, na turnie to samo, river też niewysoki ja zagrałem on natychmiast sprawdził z KQ, po czym napisał na czacie „Aha, OK” i sobie poszedł :). Muszę więc zdawać sobie sprawę z tego, że fakt iż gram w Teamie Online wpływa na decyzje podejmowane przez moich przeciwników.
O presję jaka na Tobie ciąży pytałem bardziej w kontekście tego co dzieje się w polskim środowisku pokerowym, w którym istnieje wiele osób, które po prostu chcą komuś dokopać, a już szczególnie temu, kto odnosi sukcesy.
Warsaw: Rzeczywiście zauważyłem wielu graczy, którzy bardzo lubią krytykować zagrania innych pokerzystów nawet jeśli są to zagrania lepszych od nich graczy. Jest to krytyka na zasadzie „Jak mogłeś to tak rozegrać. To jest niezgodne ze strategią”. Ja mam pytanie „Z jaką strategią?”. Czy istnieje jedna, jedyna poprawna strategia gry w pokera? Takie podejście to duży błąd, cechą znakomitych pokerzystów jest to, że jeśli zobaczą oni jakieś nietypowe, ciekawe rozegranie to nie krytykują go, ale zastanawiają się dlaczego ktoś zagrał tak, a nie inaczej, co do tego doprowadziło i co takim zagraniem można osiągnąć. Dzięki temu, że poznamy tok myślenia innych graczy sami wzbogacimy swoją pokerową wiedzę. Ja sam czytałem książki o strategii, której sam wcale nie zamierzałem stosować. Dobrym przykładem jest to, że gracz luźny i agresywny powinien przeczytać książkę Harringtona. Nie dlatego, że ma on teraz przerzucić się na granie pokerowego ABC, ale po to, żeby wiedział jak myślą jego przeciwnicy.
Czy ty odczułeś tego typu presję na swojej osobie?
Warsaw: Wiem o jaką presję Ci chodzi, że jak mam plakietkę Team Online to muszę wygrywać każdy turniej, z każdej cashówki schodzić z gigantycznym zyskiem, a w każdym rozdaniu outplayować przeciwników. Błąd w takim myśleniu polega na tym, że ja uważam iż nic nikomu nie muszę udowadniać. Sam fakt, że dzisiaj PokerStars, a wcześniej Paradise i Unibet chciały mnie w swoich Teamach świadczy o tym, że mieli oni uznanie dla mojej osoby i moich umiejętności. Żaden z kontraktów nie opiera się na tym, że ja muszę tyle i tyle wygrać więc nie odczuwam tego typu presji. To co robię w pokerze robię przede wszystkim dla siebie, chociaż wiem, że są również kwestie związane z promocją danego pokerroomu i z tego staram się wywiązywać. A to, że ja pojadę na WSOP-a czy PCA to jest tylko moja sprawa, jeśli na WSOP-ie wymyślę sobie, że w pierwszym rozdaniu zagram allina z 2-7 i odpadnę to tylko moja sprawa i tego typu zagranie może wyrządzić krzywdę tylko mojej osobie.
Jednak chyba nie każdy tak myśli, chociażby przykład Artura Waska, który pomimo osiągnięcia dwóch bardzo dobrych wyników napotkał zmasowaną wręcz krytykę swojej osoby i swojej gry.
Warsaw: Na przykładzie Artura chciałem podkreślić, że żaden gracz jadący na taki czy inny turniej nie może być postrzegany jako reprezentant kraju. On tam jedzie grać i reprezentować tylko i wyłącznie samego siebie. Artur gra sobie amatorsko, to nie jest jego źródło utrzymania, na turnieje kwalifikował się z satelit, albo też wkupywał się bezpośrednio za swoje pieniądze i grał tak jak uważa za stosowne, jak lubi i jak umie. Równie dobrze mógł on się wkupić na ten turniej i w ogóle na niego nie przyjść i nikomu nic do tego. Każdy ze swoim czasem i ze swoimi pieniędzmi może robić co tylko chce. Komentarze, że Artur tutaj powinien sprawdzać z AQ, a tam spasować parę trójek są śmieszne, gość w dwóch turniejach w jednym roku wygrywa olbrzymie pieniądze, a w internecie gracze wyzywają jego, siebie nawzajem, a to ich w ogóle nie powinno dotyczyć. Jest to jednak nasza specyfika, przecież Gortat, Małysz czy Kubica milion razy już byli mieszani z błotem, a oni tylko starają się najlepiej jak umieją wykonywać swój zawód i nie mam pojęcia dlaczego tak bardzo chcemy zajmować się prywatnym życiem innych zamiast przyjrzeć się samym sobie.
Zresztą mamy niestety taką spaczoną mentalność. Prawdziwym Polakiem jest ten, który siedzi w domu, nigdzie się nie wychyla, nic nie robi tylko narzeka, a jak tylko ktoś coś zrobi pozytywnego, odniesie sukces to należy po nim „jechać”. Chociażby taki drobny przykład z pokerowego podwórka, na stronie PokerStarsa na Facebooku Góral zamieścił informację, że wygrał satelitę do PCA, a jeden z pierwszych komentarzy, żeby „przestał się wozić”. Dziwne jest takie podejście i ta chęć równania w dół i gnojenia tych, którym się udało.
Jak już jesteśmy przy krytyce polskiego środowiska, to wiem, że masz ciekawe spojrzenie na pokerowe, programy telewizyjne, które według Ciebie bardzo zaszkodziły wielu graczom.
Warsaw: Moim zdaniem poker telewizyjny wyrządził sporej części graczy grających na niskich stawkach poważną szkodę. Naoglądali się durrrra czy Antoniousa i próbują przenieść swoją wersję ich stylu do swojej gry, co zazwyczaj kończy się fatalnie. Ponieważ w tv pokazane są najczęściej tylko najbardziej spektakularne rozdania, często zdarza się, że właśnie będzie w nim uczestniczył Dwan z 8-5o na buttonie. Powody, dla których Dwan zagrał akurat w ten sposób, nie zostaną nam przedstawione, ale myślący gracze założą, że chodziło o subtelny read, wykorzystanie table flow albo rozdań z przeszłości. I akurat zdarzy się, że inny dobry gracz wyrzuci bardzo mocny układ. Poza tym Durrr czy Ivey to rzadko spotykani geniusze a do tego ciężko pracują nad swoją grą i poświęcają mnóstwo czasu na analizę i wspólne dyskusje nad optymalną grą w specyficznych warunkach. To nie są freerollowcy, którzy w dwa dni przeszli od freerolli do nosebleedów reraisując 7-3. Tymczasem nasz bohater pójdzie na swoje 10NL i będzie 5-betował 8-5 i wyzywał przeciwników od donków i głupich nitów, że akurat nie umieją zrzucić do niego AK.
Mało tego, taki gracz będzie przekonany, że przegrał pechowo, przez głupotę innych i że nie może zmienić swojej gry, bo przecież Dwan tak zagrał i wygrał. Siedzący przy stole z Dwanem przykładowo - Huck Seed czy Erik Lindgren - też zostanie wyzwany od nitów i donków, bo telewizja sprawiła, że większości rekreacyjnych graczy wydaje się, że jest tylko jedna odmiana wygrywającego pokera - tak zwany sexy poker uprawiany przez Dwana, Isildura i resztę. Dzięki temu można łatwo uzasadnić swoje przegrane: "zrobiłem rewelacyjny blef, ale ten głupi donk na NL5 nie umiał zrzucić koloru, mimo że ja reprezentowałem tam fulla. Ponieważ jednak gram sexy pokera, i tak jestem kozakiem. To żadna sztuka grać solidnie i wygrywać, jak te wszystkie głupie nity. Wolę stale przegrywać, ale być sexy, bo w ten sposób realizuję się w pokerze, a nie czekam tylko na asy".
Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak bardzo mylne jest to rozumowanie. Poczynając od tego, że w pokera gra się dla wygranych, a nie dla podbudowania ego czy mylnego interpretowania rozdań w TV. Po drugie, najlepsi gracze potrafią tak samo zagrać z A-2o czy 7-8s z pozycji wykorzystując sprzyjające okoliczności i tak samo mogą grać przez pewien okres tight, bo tego wymaga specyfika konkretnej gry. Dobrzy gracze widzą więcej niż tylko jeden styl gry, jakkolwiek sexy by on był.
Na koniec powiedz jeszcze czy w ogóle jeszcze potrzebujesz się edukować pokerowo, a jeśli tak jak to robisz? Przy Twoim doświadczeniu na pewno nie jest Ci łatwo znaleźć materiały, które wnoszą coś nowego do Twojej wiedzy.
Warsaw: Trendy pokerowe zmieniają się na tyle, że cały czas trzeba być z nimi na bieżąco i w żadnym momencie nie można sobie powiedzieć to już koniec więcej się nie uczę, wiem już wszystko. Zresztą pokerzysta cały czas powinien się rozwijać, ja długo uważałem się za gracza turniejowego, a obecnie cały czas uczę się gier cashowych. Obecnie najwięcej korzystam na konsultacjach z innymi graczami, na przykład teraz po kilku nieudanych turniejach postanowiłem skonsultować swoją grę z Simonkiem, którego uważam za bardzo dobrego gracza turniejowego. On specjalizując się w grze turniejowej cały czas poszukuje nowych informacji, konsultuje się z jeszcze lepszymi od siebie i ja mogę korzystać z jego wiedzy, co jest dla mnie bardzo wskazane, bowiem ostatnie miesiące poświęciłem głównie na edukację gry cashowej. Jeśli będę chciał wrócić do turniejów Turbo sit&go to na pewno najpierw skonsultuję się z Rado, czy Woyem, który też poświęca teraz bardzo dużo czasu tej odmianie pokera. To co jest więc według mnie najważniejsze to śledzenie samemu nowych trendów, które się pojawiają oraz konsultacje z osobami, które są lepsze od nas w danej odmianie pokera. Im bardziej jesteśmy otwarci na zmiany, im bardziej krytycznie patrzymy na swoją grę tym większe szanse mamy na odnoszenie stałych sukcesów w pokerze.
Już na sam koniec poprosiłbym Ciebie o rady dla początkujących, na co powinni zwrócić uwagę, na co poświęcić czas, aby zarówno ich gra jak i edukacja były najbardziej efektywne?
Warsaw: Pod koniec zeszłego roku miałem taką sytuację, opowiem ją może ku przestrodze. Na stole $2/4 siedział gracz z Polski, miał kilkaset dolarów, dzięki kilku dobrym rozdaniom nabudował się do całkiem znaczącej kwoty. Pisał sporo na czacie, komentował zagrania innych i rozmawiał ze mną. Dowiedziałem się, że wygrał we freerollu kilkanaście dolarów, a ma już czterocyfrową kwotę i był tym bardzo podekscytowany. Chwilę później przegrał pechowo jedno rozdanie, co ciekawe z short stackiem, więc nie stracił wiele, jakieś $80 z $1,500. To jednak spowodowało u niego tilta, zaczął angażować się w każde rozdanie, robił absurdalne blefy, które nie miały żadnych szans i bardzo szybko stracił wszystko. Potem wkupił się za $200, które szybko przegrał i dokonał kolejnego buy-ina, tym razem już za nierówną kwotę widać było, że są to jego ostatnie pieniądze. To też szybko przegrał i na czacie napisał tylko „No to świetnie, znowu wracam do freerolli”. To powinna być nauczka dla początkujących graczy, bowiem oni zbyt szybko chcą się dorobić fortuny. Wygrywają $50 we freerollu i zamiast spokojnie grać mikrostawki, albo turnieje z wpisowym max $1 to z całą kwotą idą na NL50, albo NL100 i sami sobie odbierają szansę na pokerowy rozwój. Kolejne porażki powodują u nich frustrację i tego typu błędów trzeba się wystrzegać.
Jeśli więc ktoś ma już jakieś pokerowe podstawy, wygrał jakieś pieniądze niech się spokojnie zastanowi co może zrobić z tymi pieniędzmi. Co i jak grać, żeby to było optymalne dla ich rozwoju. Niestety wielu graczom wydaje się, że droga od freerollowca do Toma Dwana może zająć jeden wieczór, a to jest po prostu niemożliwe. Trzeba wiedzieć, że kariera pokerzysty jak w każdym innym zawodzie wiąże się z dużą ilością nauki, pracy i samodyscypliny. Ostatnia rada dla początkujących to „Nie oszukujcie się sami”. Znam wielu graczy, którzy twierdzą, że powygrywali strasznie dużo, a tak naprawdę ich wyniki to ciągły zjazd w dół, trzeba być uczciwym wobec siebie. Poker to nie jest łatwy kawałek chleba, ale rozsądni, logicznie myślący i ciężko pracujący gracze mogą osiągnąć naprawdę dużo. Myślę, że ja jestem tutaj dobrym przykładem, bowiem na pewno nie mam tyle talentu i zdolności co tacy gracze jak Rado, czy Żelik, a to co osiągnąłem w pokerze zawdzięczam ciężkiej i wytrwałej pracy.
Dziękuję bardzo za rozmowę i poświęcony czas.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (48)
Pawlaq 05.02.2011 19:32
Mam pytanie. Czy jest na pokertexas aktywny dział z analizą rozdań? Jak nie to czy jest szansa utworzenia owego. Uważam ze tego typu działy bardzo pomagają w pokerowej edukacji. Pozdr i z góry dziękuje za odpowiedź.
wiecielepiej 05.02.2011 13:20
ja tam wole byc sexy
hells 05.02.2011 11:42
Ogladalem ostanio Cashgame Warsawa na P-S swietna gra.gratuluje
Josek 04.02.2011 20:06
dobry wywiad, oby wiecej takich
Kocurr 04.02.2011 08:02
Blasco hahaha
grodzioflic 03.02.2011 23:33
Zwłaszcza część o pokerze telewizyjnym pierwsza liga.
mamkróla 03.02.2011 23:16
Wywiad zachęca mnie do pracy nad sobą, szczególnie, że ostatnio kuleję w kilku aspektach gry, o których wspomina Grzegorz, którego grę cenię i oglądam często na PS. Opowiadanie legend ma dobrą stronę bo mobilizuje słabszych graczy do próby podążenia drogą “herosów” i dekonstruuje mity na temat bohaterstwa w pokerze:) Dobrze, że mamy graczy w Polsce, na których podejściu bez obaw można się wzorować. Podejście to podstawa, szczególnie kiedy jest tak wieloaspektowe i szerokie.
Blasco666 03.02.2011 22:47
nie jedzie ktoś na Węgry? Pasta paprykowa mi się kończy
Pitshot 03.02.2011 22:45
fajny wywiad…pozdrawiam
P.S.
“Z tego co wiem na początku Polska miała w ogóle nie mieć miejsca w tym Teamie, jednak dzięki temu, że Węgrom udało się zdobyć miejsce w Team Pro dla swojego zawodnika to miejsce w Team Online przekazali oni Polsce.”
- Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki :)
—23 marca Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej—
12 marca 2007 parlament węgierski przyjął deklarację uznającą dzień 23 marca Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, deklarację poparło 324 posłów, nikt się nie wstrzymał, nikt nie był przeciw.
Analogiczną uchwałę 16 marca 2007 podjął przez aklamację Sejm RP.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polak,_W%C4%99gier,_dwa_bratanki,_i_do_szabli,_i_do_szklanki
boomboom 03.02.2011 21:19
Dobra bo tu tylko prawie same pochwaly… nie zgadzam sie ze programy pokerowe deprawuja mlodziez:). Powiedzial bym ze tak samo jak kasyno, alkohol jesli bawi sie tym madra osoba krzywda sie nie stanie;)