Wszystko zaczęło się w maju 2010 r. kiedy to brytyjski operator Stanleybet złożył sprawę w ETS. Firma twierdziła, że w latach 1998 – 2006 zablokowano jej możliwość uzyskania licencji i zażądała 1,5 mld € odszkodowania.
Poszło o sposób, w jaki Stanleybet chciał obsługiwać swoich klientów we Włoszech. Gracze mogli dokonywać zakładów sportowych przez agencje zwane „centrami przesyłu danych”, co de facto umożliwiało im granie na serwerach w Wielkiej Brytanii.
Firma została wyłączona z puli licencyjnej, a co więcej, prokuratura podjęła działania przeciwko dwóm pracownikom Stanleybet Marcello Costa oraz Ugo Cifone.
Przedwczoraj ETS wyrokował, że sankcje nałożone na operatora były nielegalne, ponieważ żaden członek Unii Europejskiej nie może dyskryminować nowych podmiotów gospodarczych, aby zapewnić interesy istniejącym już posiadaczom licencji, czy zwiększać przychody z podatków. Sąd stwierdził również, że procedura przyznawania oraz odbierania licencji powinna być bardziej przejrzysta.
Trzeba zwrócić uwagę na to, że wyrok ten nie neguje poprawności systemu licencyjnego – nawet w tak restrykcyjnej wersji, jak włoska, która totalnie izoluje rynek graczy. Jednakże sąd wyraźnie dał do zrozumienia wszystkim członkom wspólnoty, że istnieją pewne granice w ustanawianiu prawa, których nie wolno przekraczać.
Uregulowanie bowiem rynku hazardowego w danym kraju jest równoznaczne z gwarancjami dostępu do niego. Praktyki po postawieniu jasnych zasad działalności, które będą miały na celu ochronę interesów innych podmiotów – nazwijmy to po imieniu: państwowych monopolistów – nie będą tolerowane.
Kilka dni temu informowaliśmy również o tak zwanej „regulacji rynku w Belgii”, gdzie opublikowane zostały listy biała i czarna oraz o sankcjach, jakie przygotowano dla nielegalnie działających operatorów oraz graczy. Jest niemal pewne, że po ostatnim wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, na ten kraj również czeka pozew i batalia przed sądem.
Włoska gospodarka przeżywa obecnie dość ciężkie chwile, a po ostatnim obniżeniu ratingu tego kraju, Mario Monti (na zdjęciu) poszukuje pieniędzy wszędzie, gdzie się da. Tuż po objęciu teki premiera w listopadzie zeszłego roku zaproponował warty 30 mln € pakiet oszczędnościowy. Jak się okazuje, nie obyło się również bez pomysłów zmian w systemie opodatkowania operatorów hazardowych.
Monti chce zamiany 20% podatku od dochodu na 1% podatek od obrotu. To może znacznie zwiększyć koszty prowadzenia witryn .it i obciążyć Włochów dodatkowymi opłatami w postaci wyższego rake'u.
Włoski rynek hazardowy jest całkowicie wyizolowany. W przeciwieństwie do modelu francuskiego, na serwerach .it mogą logować się wyłącznie gracze z Włoch. Jest to również najbardziej obwarowany system, w którym na graczy nałożone są limity wysokości zakładów. Włoskie Ministerstwo Finansów nie chce komentować na ten moment planów podatkowych, jednakże decyzja zostanie podjęcia w ciągu kolejnych kilkunastu dni. Mamy jednakże wrażenie, że kolejna próba przykręcenia śrubki, może skończyć się następną grubą awanturą w tym kraju.
Do 40 zł za news, do 200 zł za artykuł, do 200 zł za Blog Polecany, do 400 zł za film szkoleniowy! Sprawdź szczegóły »

Trwający właśnie turniej World Poker Tour Championship można określić jako olbrzymią porażkę organizatorów. Wszystko ze względu na fatalną...

Już kilka dni temu Tony G na swoim blogu informował, że Team PartyPoker wkrótce powiększy się o nowego zawodnika. PartyPoker wydało wczoraj oficjalne...

"Runner, runner" ma być kolejną produkcją filmową, której fabuła będzie ściśle związana z pokerem, a dokładniej z pokerem online.
czytaj więcej » 4 +2(ocena)

Amerykańscy miłośnicy pokera złożyli petycję, w której domagali się uregulowania sytuacji pokera online i wprowadzenia systemu licencyjnego w USA.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (1)
kuba 18.02.2012 20:05
tylko czy komus sie chce...