Nowy cykl, który niedawno pozyskał sponsora w postaci firmy bwin, na swój pierwszy przystanek obrał Sosnowiec. Jeszcze przed okresem wakacyjnym, w czerwcu, cykl odwiedzi Lublin. Następnie eventy planowane są w Poznaniu, Gdańsku, Krakowie i Wrocławiu. Nowa inicjatywa ma być rozszerzeniem oferty jaką proponuje Polish Poker Tour. Tym bardziej, że najpopularniejszy polski Tour po udanych dwóch sezonach najprawdopodobniej przejdzie poważne zmiany. Jeśli w ogóle będzie kontynuowany, to zapewne ograniczy się do kasyn, co pozbawi go możliwości promowania pokera w wielu miastach. I właśnie tą lukę mają zastąpić Weekendy Pokerowe, które zaplanowane są w najprężniej rozwijających się ośrodkach pokerowych.
Warszawski Weekend, którego organizację wspomagało znane już w środowisku pokerowym Stowarzyszenie Mariasz , rozpoczął się od Freezouta z wpisowym w wysokości 200 + 20 złotych. Wbrew początkowym obawom frekwencja dopisała i do stołów zasiadło 64 pokerzystów, w tym cała warszawska czołówka. W klubie Iguana, gdzie na cały weekend przeniosło się pokerowe życie stolicy pojawił się również Michał Wiśniewski. Jednak nie dane mu było się nagrać, ponieważ już w pierwszym rozdaniu jego damy nacięły się na kolor. W początkowym okresie odpadło kilku znanych pokerzystów, wymienianych w gronie faworytów, między innymi Sejo, Karelli i Woy. Początek przebiegał bardzo szybko i sprawnie. Do pierwszej przerwy przetrwało zaledwie 44 pokerzystów.
Po przerwie tempo odpadania graczy mocno spadło. Półgodzinne blindy szybko rosły co później miało poważne konsekwencje na finałowym stole. W okolicach trzydziestego miejsca odpadli obaj bracia Majewscy. Na 33 pozycji poległ Pawcio, od dłuższego czasu grający z powodzeniem na short stacku. W końcu jego all in z parą trójek trafił na asy. Chwilę później poległ drugi z braci. Łysy przystąpił do gry opromieniony sukcesem w Unibet Open Madryt . Niestety doświadczenie nabyte w Hiszpanii nie przełożyło się na wynik w Warszawie. Mając 16 000 postawił na draw do koloru z asem i czwórką w kierach, na flopie z dwoma kierami.
Jednak w tym okresie najciekawsze rzeczy działy się przy stole Górala, który uprawiał ciekawy multitabling. Oprócz normalnej gry w turnieju, przy stoliku obok rozgrywał zażartą walkę z Jackiem Danielsem i Karellim w osławione 3-5-8. Tej rozgrywki nie było w stanie przerwać nawet przesadzenie Górala do innego stołu. Stolik 3-5-8 powędrował za nim. Podwójna gra naszego reprezentanta na zbliżającym się WSOP-ie większość ludzi bawiła. Wyjątkiem było kilka osób, które liczyły na to, że Góral zechce szybko pożegnać się z turniejem na rzecz koncentracji uwagi na 3-5-8. Tak, między innymi, poległa Kartka allinując się z parą czwórek skontrowaną przez walety Górala. Każda seria jednak kiedyś się kończy. W kolejny all in Górala nie uwierzył Clipper i sprawdził go z damą i królem suited. Marcin odsłonił szóstkę i ósemkę off. Pierwsza na flopie pojawiła się szóstka, ale następna była już dama i Clipper się podwoił.
Na drugim stole w tym czasie szalał Rado, który najpierw wyeliminował Mateja łamiąc jego asy za pomocą króla i waleta, a następnie wygrywając coin flipa z Aartino. Wydawało się, że zgromadził tak duży stack, że nic nie powinno stanąć mu na drodze nie tylko do miejsc płatnych, ale nawet do zwycięstwa w całym turnieju. Jednak raz jeszcze okazało się, że w pokerze nie ma rzeczy niemożliwych i chwilę później Rado był już wyeliminowany.
Niedługo po odpadnięciu Górala uformował się finałowy stół. Wysokie blindy spowodowały, że był on jednym wielkim festiwalem all inów. Po kolei odpadali kolejni pokerzyści. Na czwartym miejscu odpadł reprezentant Wrocławia, jeden z bardziej uznanych graczy turniejowych ? Amazonit. Odpowiedział on all inem na raise MaćkaWawy z buttona za 20 000. Przedstawiciel Warszawy miał około 19 000 do dołożenia więc sprawdził odsłaniając króla i ósemkę. Amazonit pokazał asa z królem. Flop i turn w postaci damy, dwóch siódemek i dziewiątki podwajał Wrocławianina, ale ósemka na riverze dała zwycięstwo Maćkowi. Jednak niedługo później król i ósemka przyniosły mu zgubę łamiąc jego króla z damą i podwajając Srockyego a jego samego zrzucając na short stack. Niedługo później odpada.
W heads upie spotkali się Clipper i Srocky. Przewaga Warszawiaka była znacząca i sprawa zwycięstwa szybko się rozstrzygnęła.
Wyniki:
1. Clipper
2. Srocky
3. MaciekWaWa
4. Amazonit
5. Jazdagz
6. Morales
7. Ad
8. Vitold78
9. Lesio
W sobotę o 13 wystartował Turniej Główny z wpisowym w wysokości 400 + 40 zł. Tutaj, niestety, frekwencja była niższa od planowanej. Do gry przystąpiło zaledwie 23 graczy. Pierwsza szóstka odpadła dosyć szybko. Wśród nich byli między innymi Pawcio, Jack Daniels i Amazonit, który postanowił zaszczepić Warszawiakom Tajskiego Pokera, robiącego ostatnio furorę we Wrocławiu. Przeszczep się udał i sądząc bo pierwszych opiniach 3-5-8 rośnie poważna konkurencja.
W turnieju głównym kolejni gracze odpadali bardzo powoli. W końcu uformowany został finałowy stół po tym jak Michał Wiśniewski wyeliminował zwycięzcę z poprzedniego dnia - Clippera, a Serginho pokonał Lukro dobierając asa na riverze do swojej pary asów na ręku przeciwko setowi siódemek.
Na finałowym stole jako pierwszy odpadł Sejo. Po nim zakończyli udział Dziura i Solverman. Na następną eliminację trzeba było czekać grubo ponad dwie godziny. W końcu poległ Arczibalt, który po tym jak stracił pechowo większą część swojego stacka zaczął grać na dużym tilcie i w końcu odpadł.
Miejsc płatnych przewidziano cztery więc rozpoczęła się gra na bubble?u. Wydawało się, że ilość szczęścia Serginha nie zna granic. Będąc już pod ścianą zagrywa all in za 12 400 w odpowiedzi na bet Aartina w wysokości 3500, przy Blindach 500/1000. Aartino sprawdził pokazując dziesiątkę i damę. Serginho miał asa i czwórkę. Flop przynosi damę, ale kolejny as na riverze daje zwycięstwo Serginho, którego radości nie wytrzymało krzesło na którym siedział. Ostatecznie jednak, jak zwykle, bilans szczęścia i pecha wyrównuje się. Niedługo później Serginho gra all in z parą czwórek i przegrywa z Michałem Wiśniewskim posiadającym asa i siódemkę suited (as na turnie). Po tej eliminacji, posiadający zdecydowaną przewagę w żetonach Michał, zmęczony już długą i żmudną rozgrywką, zaproponował four way deal ? dla każdego po tyle samo pieniędzy. Każdy z rywali skwapliwie na to przystał i turniej dobiegł końca.
Wyniki:
1. Michał Wiśniewski
2. DrExel
3. Aartino
4. MaciekWawa
5. Serginho
6. Arczibalt
7. Solverman
8. Dziura
9. Sejo
Po turnieju Michał zaprosił wszystkich graczy do Klubu Extravaganza, gdzie pokerowe rozgrywki - zarówno w Holdema jak i w Tajskiego trwał do białego rana.
Warszawski Weekend Pokerowy należy zaliczyć do udanych. Mimo, że początki są zawsze trudne, tutaj obyło się bez żadnych problemów organizacyjnych, a wszyscy uczestnicy chwalili sobie zarówno miejsce rozgrywania turniejów jak i sam ich przebieg. Miejmy nadzieję, że następna impreza z tego cyklu będzie mogła się poszczycić jeszcze lepszą frekwencją. Pozostaje tylko zaprosić wszystkich do Lublina.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (37)
xyz 28.05.2008 15:44
no rzeczywiscie odpowiedz na pytanie ‘jak dlugo’ jest zdradzaniem super istotnych informacji z punktu widzenia bardziej doswiadczonego gracza.
poker w polsce jest dosyc mlody i chyba uzasadnionym mozna nazwac pytanie ‘jak ma sie staz najstarszych lig w polsce (sa takie co dzialaja dluzej niz 2 lata?) do powyzszego buyinu?’ albo ‘dlaczego nie ma turnieji z mniejszym wpisowym?’
po prostu zeby promowac gre potrzeba takich inicjatyw.
ja swoja droga nie bylem swiadomy, ze tyle osob traktuje ta gre w polsce na tyle powaznie (semi-pro :)), zeby grac na takich turniejach.
druga sprawa, to swiadomosc mlodych ludzi, czy pakujac oszczednosci/nadwyzki finansowe/kase za akademik w granie w pokera (tylko i wylacznie) robia dobrze, ale to jak mowil Warsaw, jest prywatna sprawa kazdego gracza i tej sprawy juz poruszac nie bede (a jest to w sumie dosc ciekawy aspekt szeroko pojetego hazardu).
POL 28.05.2008 15:14
Ależ nikt Ci nie broni grac za bilet do kina masz np. forum do dyspozycji zeby sie umówic z osobami które też maja ochote zagrac za bilet do kina, a to że chcesz sie nauczyc grac czy popytac innych graczy jak grac czy poznac ich dośwuadczenia za 5 zł to wybacz ale to tak jakbys powiedział np. zawodnikowi grającemu zawodowo w brydza: stary nucz mnie kilku swoich doświadczeń za bilet do kina, wiec zawsze pozostaje ci forum lub np. stowarzyszenie gier (sfinks, mariasz, lub Towarzystwo miłosników gier umysłowych) gdzie wiele osób bez opłaty nawet za kino podzieli sie z toba swoimi doswiadczeniemi.
xyz 28.05.2008 12:50
No wlasnie, grasz dla przyjemnosci, ja tez bym chcial, ale placac tyle co za bilet do kina. Za 200 stowy to srednia przyjemnosc. Oczywiscie Warsaw ma duuuzo racji (sam uzywam podobnych argumentow, tlumaczac gre nowym osobom), ale nie wiedzialem, ze w PL to juz prawie sami prosi graja :)
Bo zeby wiedziec, ze sie ma ROI na danym poziomie to trzeba jednak kilkanascie turniejow rozegrac.
Jak dlugo dochodziliscie do takiego poziomu, ze przelkniecie takiego buy-inu nie sprawialo wam wiekszych trudnosci?
PS. @pol ja nie szukam rad w co mam grac a w co nie, tylko chcialbym wymienic doswiadczenia, popytac, uslyszec ciekawa odpowiedz, niechcialbym zebys myslal, ze atakuje graczy (jesli to tak brzmi, to przepraszam :)
POL 28.05.2008 11:08
XYZ nikt naprawde nie zmusza Ciebie do grania w TH naprawde zajmij sie czyms innym. Ja gram dla przyjemności i znam takich osób raczej wiecej niz tych którzy graja dla kasy, i mysle ze tych drugich jest zdecydowanie mniej niz tych pierwszych. I nie jest to smiałe stwierdzenie tylko zaobserwowany fakt. Ale oczywiście masz prawo sadzic ze masz szanse zostac zawodowym graczem, życze powodzenia, bedziesz go potrzebował wiecej niz umiejetności analitycznych.
xyz 28.05.2008 10:44
a sa w polsce organizowane turnieje gdzie wpisowe byloby rownowartoscia biletu do kina?
Jack_Daniels 28.05.2008 07:11
Jak grałem jeszcze w bowling to tylko w niego wkładałem kasę – w treningi, w sprzęt, w wyjazdy, we wpisowe do turniejów itd. I mimo sporej ilości sukcesów nie było siły, żebym na bowlingu wyszedł “do przodu” – nagrody były mizerne albo i żadne. A grałem kilka ładnych lat właśnie “dla prestiżu”, albo inaczej mówiąc dla samej rywalizacji o tytuły i medale…
Rado 28.05.2008 04:36
@Roland Gaross – już jutro wylatuję do Paryża kibicować Isi :
) więc zobaczę jak to oni tam grają czy to o prestiż chodzi czy o pieniądze :D Jakbym był tenisistą grałbym o prestiż, pieniądze traktując jako dodatek. W pokerze… mając naprawdę dużo pieniędzy również. Ale nie mam i nie sądzę abym szybko je zdobył więc póki co trzeba grindować :)@Internet – odkąd Łysy i Tesseract rozpoczęli swoje challenge postanowiłem również zacząć własny. Nie polegał na zrobieniu czegoś od zera, ale zrobienie 10x z bankrolla jaki wówczas posiadałem online – z 2k$ do 20k$. Próba trwa dalej i uważam że właśnie takie wyzwania czy to rzucone publicznie czy prywatnie są najciekawsze w grze online.
@szachy – Mistrzostwa Polski to kpina, wpisowego nikt co prawda nie płaci ale trwają przez dwa tygodnie. W tym czasie trzeba się gdzieś porządnie zakwaterować (przywieźć kompa trochę różnej elektroniki, analiz – więc syf hotelowy nie wchodzi w grę) najeść a potem wygrać pieniądze. Sponsor rzuca z reguły 30-40k zł o które walczy 14 osób. Nawet najlepszym to się nie opłaca, więc Związek szantażuje ich że nie dopuści żadnego do kadry narodowej, nie wyśle na Olimpiadę Szachową, Mistrzostwa Europy itp. Więc muszą grać. Średni arcymistrzowie olewają ten turniej jako deficytowy i stąd coraz więcej amatorów dostaje się do niego.
Warsaw 27.05.2008 18:44
xyz, czy wiesz co to jest roi? jezeli tak, to nikt, kto ma roi dodatni nie wyrzuca tej twojej sredniej krajowej w bloto, tylko po prostu inwestuje w swoja prace, a to czy w danym turnieju przegra czy nie, go nie interesuje, bo przeciez zna swoja dlugofalowa stope zwrotu. nie sadze, zeby wiekszosc graczy zawodowych grala dla ‘zwyciestwa’ czy ‘prestizu’ – graja dla pieniedzy. Musisz pamietac, ze nie kazdy podchodzi do gry – tak jak ty – jako ciekawostke, hobby czy sposob spedzenia wolnego czasu, dla niektorych to po prostu praca. Oczywiscie, ze sa tez gracze, ktorzy dokladaja do interesu i pewnie dziela sie oni na kilka kategorii: takich, ktorzy dopiero sie ucza, nieuleczalnych hazardzistow, przegrywajacych graczy, ktorzy oszukuja sami siebie itd. Ale to, kto jest w jakiej kategorii i co z tym zrobi, to juz jego prywatna sprawa. Nie rozumiem wiec toku myslenia osoby, ktora gra sobie w darmowych turniejach dla rozrywki, i uwaza, ze inni mogliby lepiej wydac swoje pieniadze. To tak jak ja bym powiedzial: Hej, Fedex, jest tyle fajnych sposobow wydawania i zarabiania pieniedzy, a ty musisz rznac non stop w tego tenisa? ja tez sobie pogrywam amatorsko i to fajna zabawa, ale wydawac na trenera i dymac po calym swiecie, zeby sobie tylko pograc? przeciez to czysta glupota…
ABW 27.05.2008 16:31
@pol
Ja ci napisze na czym ten sport polega na wygrywaniu pieniędzy :) Przykład jest jeden i prosty gdyby do wyboru było za wygranie WSOP bransoletka albo kasa wziąbyś bransoletkę??? A teraz pomyśl czy gdyby jakiś sportowiec trenujący 10 lat na olimiadzie miał do wyboru złoty medal czy 100tys.$ co by wybrał :) Oczywiście mówimy o sportowcach z normalnego kraju bo te 90% co piszesz to chyba w Polsce tylko sportowcy muszą dokładać gdzie biznesmeni wolą sponsorować polityków zamiast sportowców :)
xyz 27.05.2008 15:36
w wyliczenia wkradl sie blad: 183 wygrane turnieje, ale jesli wygrywamy co trzeci zarabiajac na tym 10$ to potrzebujemy ich az 550, czyli poltora roku. teraz mi sie zgadza :)