Po dość wyczerpujących obchodach święta budowlańców, zasnąłem wczoraj jak dziecko dość wcześnie i obudziłem się właśnie w środku nocy. Włączyłem sobie film „Watchman” Zacka Snydera, który zawsze działa na mnie pobudzająco, jeżeli chodzi o wyobraźnię, szare komórki oraz poczucie estetyki. O tej porze mniej wszelkiej maści rozpraszających impulsów z zewnątrz, więc typowo joyce'owski strumień świadomości zaczął nabierać bardziej regularnych barw, a jako że spać mi się totalnie nie chce, więc postanowiłem przelać na wirtualny papier to, co mi się w tej mojej łepetynie urodziło.
Od zarania dziejów toczy się batalia i walka zacięta o to, czy poker to hazard, czy nie hazard, czy to gra szczęścia, czy umiejętności. Ostatnio Pawcio zamieścił dość ciekawy artykuł rugający jakiegoś dziennikarzynę za stwierdzenie, że współczesny poker polega na szczęściu. Przeczytałem komentarze również i o zgrozo muszę stwierdzić, że faktycznie na ten temat zdania są podzielone. Nie będę się tutaj bawił w psychoanalityka i rozprawiał nad emocjonalnym podejściem niektórych komentatorów do sprawy oraz źródeł ich frustracji, bo to nie na tym rzecz polega.
A teraz z grubej rury: moim zdaniem jest to totalnie pusta dyskusja, bezsensowny spór i dziecinada. Dlaczego? Ponieważ cała afera jest w moim odczuciu i patrzeniu na sprawę totalnie bezprzedmiotowa. Przede wszystkim, źle zadawane są pytania.
Twierdzę po pierwsze i najważniejsze, że pokera oraz żadnej innej gry nie sposób rozpatrywać, jako hazard, czy nie-hazard. Są to tylko gry, które nie mogą być w ten sposób wartościowane.
Czymże bowiem hazard jest? O jednoznaczną definicję ciężko, słowniki podają etymologię z arabskiego (pochodzi od słowa „kostka”), ale tak naprawdę ciężko w internecie szukać konkretnej definicji tego słowa. Pokuszę się zatem o swoje własne określenie, ale dojdę do tego metodą negatywnej eliminacji.
Na pierwszy rzut oka, hazard kojarzy się z podejmowanym ryzykiem, gdzie stawką są pieniądze. To jednak zbyt mało, aby zrobić z tego terminu coś użytecznego, ponieważ jest on zbyt szeroki i pojemny. Każdy biznesmen byłby hazardzistą, ponieważ nie ma inwestycji pewnych i stuprocentowych, nawet wychodzenie do pracy mogłoby zostać uznane za hazard, ponieważ nigdy nie ma pewności, że jakiś tam zakład nagle nie upadnie i powiedzmy nie wypłaci zaległego wynagrodzenia.
Hazard zawsze będzie się kojarzył z grami i występującym w nich elementem losowym. To również jest zbyt pojemne, ponieważ nie ma gier bez elementu losowego. Występuje on praktycznie w każdym sporcie, w każdym współzawodnictwie w stopniu większym lub mniejszym, ale jest tam obecny.
Mógłbym tak bez końca posługiwać się stereotypami i za każdym razem powstawałby termin, który nie jest właściwy, definicja zbyt pojemna i zbyt szeroka, aby można było nią coś konkretnie określić.
Osobiście jestem zdania, że sama gra jako gra nie ma nic wspólnego z zachowaniem człowieka. Rzucę nawet dość kontrowersyjną tezę, że to człowiek uprawia hazard poprzez swoje podejście do danej gry, czy sfery życia, ale sam fakt podjęcia przez niego jakiejś gry nie czyni z niego hazardzisty.
Na poparcie tegoż mam przykład z Wall Street. Wyobraźcie sobie teraz kogoś, kto ma powiedzmy jakąś sumę pieniędzy i chciałby się pobawić w grę na giełdzie, ale nie ma żadnej wiedzy na ten temat, pojęcia o rynku etc. Będzie kupował akcje na chybił trafił i liczył na fart. Dla mnie będzie on zwykłym hazardzistą, który liczy po prostu na szczęście, ale to wcale nie oznacza, że grę na giełdzie można uważać za hazard – pomimo tego, że bardzo często jest w ten sposób odbierana!
To samo tyczy się pokera. Jestem częstym bywalcem w kasynie, gdzie rozgrywane są turnieje pokerowe i za każdym razem widzę masę hazardzistów, dla których zasiadanie przy stoliku nie różni się w najmniejszym stopniu od postawienia na rulecie. To są ludzie, którzy nie mają pojęcia o grze i tym sposobem gamblują w pokera. Ale czy to jest wina gry, czy ignorancji człowieka w nią grającego? Gdyby tak było, to każdą grę można by podciągnąć pod hazard, wystarczy tylko odpowiednio spreparować podejście człowieka. Tenis? Proszę bardzo.
Jestem totalnym kaleką jeżeli chodzi o tę grę. Pomimo tego, że kiedyś za dzieciaka trenowałem, to swoją karierę zakończyłem na etapie walenia w piłki drewnianą packą. Jednakże załóżmy, że twierdzę, iż mam szansę pokonać powiedzmy Andre Agassiego. Mój plan jest taki: liczę na to, że Agassi po wejściu na kort skręci sobie kostkę i podda mecz walkowerem. Liczę na ten łut szczęścia tak mocno, że postawię 100 000 $. Jest szansa wygrać z Agassim? Jest. Można mieć tak nasrane w dyni? Oczywiście, że można! Identycznie zachowują się gracze, którzy dobierają do jednego outa na riverze – bo może spadnie.
To od człowieka zależy, czy uprawia on hazard w czystej postaci, czy poprzez zdobycie umiejętności będzie kontrolował grę lub inną sferę aktywności, aby zwyciężyć i odnieść korzyści. Dlatego właśnie moim zdaniem pytanie, czy poker to hazard jest bezprzedmiotowe i źle zadane. Tak postawiony problem nie ma szansy na rozwiązanie, pomimo wszystkich argumentów, jakie będą wysuwane przez obie strony. To bardzo przypomina mi spór o istnienie Boga. Od zawsze byli ludzie, którzy udowadniali jego istnienie lub nieistnienie, pomimo tego, że nie da się tego zrobić, ponieważ podstawą sprawy jest wiara, czyli czynnik niezależny od poznania. Dyskusja na ten temat zawsze kończy się trafieniem w mur, którego przebić się nie da.
Poker jest tylko grą. Należy ją zrozumieć, uświadomić sobie jej specyfikę i przyjąć do wiadomości, że wyniki muszą być traktowane z perspektywy długoterminowej. Przy odpowiednim podejściu, gra w pokera nigdy nie będzie hazardem. Tutaj nie jesteśmy skazani na statystyczną porażkę z definicji. Jednakże przewagę nad innymi graczami trzeba sobie wypracować - tak samo, jak w każdym innym sporcie. Różnica między pokerem a czysto kasynową ruletką jest prosta - w pokerze każdy na starcie ma równe szanse i od niego zależy wyłącznie, jak je wykorzysta. W ruletce natomiast również można grać z maksymalną szansą na wygraną, ale maksymalna możliwa szansa w tej grze zawsze będzie mniejsza niż 50%. Tego nie ma w pokerze.

Jak zatem należy podejść do kwestii szeroko rozumianego hazardu? Jestem zdania, że błędem jest również jego demonizowanie. Hazard to zło – tak myślą nawet pokerzyści, którzy aż wzdrygają się na myśl, że ich ulubioną grę nazywa się tym mianem. Twierdzę, że hazard jest nie bardziej szkodliwy, niż alkohol. Wszystko jest kwestią odpowiedniego dozowania. Nie można tutaj popadać w skrajności. Większość z nas lubi sobie wypić od czasu do czasu, ale to wcale nie czyni z nas alkoholików. Przesada w spożywaniu natomiast może mieć skutki tragiczne, nie tylko dla zdrowia, ale również dla samego życia w społeczeństwie.
Popatrzmy też na hazardzistów, tych którzy przykładowo grają w ruletkę, czy inne gry typowo kasynowe. Wiadomo, że w long runie są skazani na porażkę, jednakże wrzucenie od czasu do czasu kasy w automat, czy przeznaczenie pewnej kwoty na rozrywkę przy ruletce, nie oznaczają, że mamy od razu do czynienia z patologią. Jedni wydają pieniądze na zakrapiane imprezy, inni na zagrabaniczne wycieczki, a inni najzwyczajniej w świecie lubią dreszczyk emocji w kasynie. Nie wszyscy, którzy tam chodzą są uzależnieni od hazardu i zatracają się w nim niszcząc życie swoje oraz swoich bliskich. Wszystko zależy od dozowania i podejścia.
Nie usprawiedliwiam tutaj nikogo, ani nie twierdzę, że łażenie do kasyna jest mądre. Jednakże w kwestiach rozrywki nie można przyjmować takiego wartościowania. Jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy dla rozrywki grają sobie w ruletkę, tak samo, jak jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy nie idą do dyskoteki, aby wyrwać sobie laskę, ale po prostu za nią płacą w agencji.
Jestem daleki od oceniania tego, na co ludzie wydają zarobione przez siebie pieniądze. To powinien zrozumieć również nasz rząd, który za wszelką cenę chce chronić swoich obywateli przed zgubnymi skutkami hazardu. Od zabawy przy jakiejkolwiek grze do uzależnienia jest jeszcze daleko, tak samo, jak od wyjścia na piwo ze znajomymi do alkoholizmu. Nie można w ramach prewencji zakazywać wszystkim obywatelom takich przyjemności tylko dlatego, że niewielkiemu procentowi społeczeństwa to szkodzi.
Tematu oczywiście nie da się wyczerpać – nie tylko w jednym wpisie, ale nawet w jednym blogu prowadzonym przez jednego człowieka. Ciekaw jestem waszych opinii i zapraszam do dyskusji.
Skończę już na dzisiaj, ponieważ tekst rozrósł się dość znacznie. Jednakże, aby podsycić apetyty, zdradzę rąbka tajemnicy na temat kolejnego wpisu.
Przyznam się, że jestem małym kłamczuszkiem. Obiecałem, że nie będę się tutaj bawił w psychoanalizy, ale właśnie w tej chwili stwierdziłem, że bez tego się raczej nie obędzie – przynajmniej w niewielkim stopniu.
Jako oczywiście nie pierwszy zauważyłem, że pokera hazardem nazywają przede wszystkim ci, którzy w niego przegrywają albo nie mają totalnie żadnego pojęcia o naturze tej gry i całą swoją wiedzę opierają na mniemaniach oraz stereotypach. Ci pierwsi to słabi gracze, ci drudzy to ludzie od naszej ustawy hazardowej z ministerstwa finansów. W kolejnym wejściu usłyszycie o tych pierwszych. O tych drugich natomiast nie będę się na razie rozpisywał, ponieważ to banda nieuków oraz ignorantów, którzy nota bene uprawiają hazard polityczny. Szkoda mi na nich nawet wirtualnego atramentu w najbliższym czasie – zajmę się tym towarzystwem przy innej okazji.
A teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć wam Dobranoc ;)
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (30)
winnetou1402 18.02.2012 10:02
ale wiem wiem w dlugim okresie czasu...... to moje ulubione twierdzenie z typu bla bla bla, podobnie jak wyzej w cash game owszem o majaca zastosowanie i latwiejsze do przeliczenia.
trudno bowiem o dluga perpektywe w rozgrywaniu np sunday milon. mozesz ich zagrac tylko 52 rocznie . jaka to probka? zadna. i jezeli odpadasz na 21 m. przegrywajac z lepszym ukladem kontra gorszy ktory podejmujac niepoprawne decyzje dobral swoj out ( AA v 99) to co to znaczy? ze on mial szczescie ( porocz tego ze byl donkiem) a ty nie. i co mi po tym ze dlugim okresie..... bla bla bla.
zgadzam sie ze stwierdzeniem ze statystycznie kazdy z nas w dlugim okresie czasu otrzyma tyle samo AA KK czy 72., ale n ie tych samych turniejach , nie w tych samych fazach, nie w tych samych spotach i nie przeciwko tym samym ukladom przeciwnikow. i tutaj liczy sie wlasnie szczescie lub jego brak. bo wolalbym przegrac male pule we wczesnej fazie turnieju z AA a wygrac te jedna wielko w poznej.
podsumowanie: poker jakkolwiek niewatpliwe jest gra w ktorej trzeba sie uczyc i rozwijac bo umiejetnosci sa wazne to niezwykle istotnym jest czynnik szczescia. naprawde niezwykle. a wielu z was boi sie do tego przyznac. zupelnie nie rozumiem dlaczego.
pozdrawiam.
Fizoloff 16.02.2012 23:07
Nie usiądę z Tobą do HU, ponieważ jestem za słaby, nie zagram również w ruletkę, ponieważ nie lubię być underdogiem. To chyba proste.
Czego w tym momencie chcesz dowieść i jak to się ma do napisanego przeze mnie tekstu?
Fizoloff 16.02.2012 23:17
Maksymalizacja szans w pokerze polega właśnie na takich decyzjach.
robertho 16.02.2012 20:52
Reszta tez i porównań autora jest niestety chybiona.
"należy przyjąć do wiadomości, że wyniki muszą być traktowane z perspektywy długoterminowej"
A właściwie to dlaczego? Jaka jest ta perspektywa długoterminowa? Miesiąc, rok, 5 lat, 1 mln rozegranych rąk?
"W ruletce natomiast również można grać z maksymalną szansą na wygraną, ale maksymalna możliwa szansa w tej grze zawsze będzie mniejsza niż 50%. Tego nie ma w pokerze".
A jaka jest szansa w pokerze? Ile procent szans w HU ze mną ma np. nazywający mnie Generałem Kapicą Shaft455? A może xray potrafi to policzyć?
Fizoloff 16.02.2012 21:24
Tutaj nie chodzi przecież o to, aby podać jakąś granicę, a z całą pewnością nie granicę czasową. Chodzi raczej o to, że wyników w pokerze, tak jak każdych wyników, gdzie do głosu dochodzi statystyka, nie można rozpatrywać z punktu widzenia jednostkowego. Chyba to rozumiesz, czy nie? Przecież po jednej sesji nie możesz komuś powiedzieć, że jest wygrywającym lub przegrywającym graczem, a gdy połamiesz komuś raz AA za pomocą 8-3o to oznacza, że rakiety są do dupy i lepiej z nimi nie wchodzić, bo połamią. Równie dobrze po jednym skutecznym wypadzie do kasyna i wygraniem na ruletce mógłbyś nazwać kogoś profesjonalistą. Aby statystyka miała cokolwiek do powiedzenia, potrzebna jest większa próbka - im większa, tym lepsza i nie można mówić o jakiejś dolnej granicy.
"A jaka jest szansa w pokerze? Ile procent szans w HU ze mną ma np. nazywający mnie Generałem Kapicą Shaft455? A może xray potrafi to policzyć?"
Tutaj chyba totalnie nie zrozumiałeś. W pokerze przede wszystkim liczy się maksymalizacja szans i tylko od Ciebie zależy, czy będziesz miał edge nad rywalami, czy nie. Jeżeli jesteś specjalistą od HU to doskonale powinieneś wiedzieć, że w pokerze nie liczą się wyłącznie umiejętności rozgrywania, ale również table selection - to również należy do maksymalizacji szans. Człowiek myślący nie zasiądzie do stolika z kimś lepszym od siebie, tylko będzie szukał fisha. Szanse w starciu z konkretną osobą są oczywiście niepoliczalne.
Gdy piszę, że "W ruletce natomiast również można grać z maksymalną szansą na wygraną, ale maksymalna możliwa szansa w tej grze zawsze będzie mniejsza niż 50%. Tego nie ma w pokerze". To chyba jasne, że chodzi o fakt bycia underdogiem w ruletce - bez znaczenia na umiejętności. W pokerze natomiast wcale być nim nie musisz.
Pozdrawiam
awkm 16.02.2012 19:52
btw, fajny blog.thx.
robertho 16.02.2012 22:46
A: Grasz ze mną HU za 90 zł + 10 zł
B: Obstawiasz zakład prosty za 100 zł w ruletkę
I wyobraźmy sobie tą samą sytuację w dłuższej perspektywie.
Horek 16.02.2012 17:42
Roff 16.02.2012 07:23
Ostatnie zdanie jest na temat bloga... damn, poranne pisanie -.-
hau_hau 16.02.2012 01:39
Spojrzenie od tego czy poker to hazard jest bzdurnym spojrzeniem zależnie od zajmowanej strony i tak urzędnik z MF będzie twierdził że to twardy hazard i uzależnia natomiast naganiacz rakebacku, nowych graczy, pracownik pokeroomu na kilku kontach czy twarz roomu będzie twierdził że to czysty skill i sport.