Zgodnie z naszą formą
golfową wygranie zakładu z Warsawem miało być formalnością.
Robiłem ostatnio lepsze od niego wyniki, dodatkowo mogłem uzyskać
wynik o 10 gorszy, ponieważ Warsaw zakładając się dał 10 mi
uderzeń Handicapu (przy założeniu, że on spędzi więcej czasu na
treningach ? i tak rzeczywiście było) i na koniec miałem trzy
próby na wygranie choć jednej. Pod koniec poprzedniego
tygodnia Warsaw zaczął dość często jeździć na Lisią Polanę i
uzyskał nawet ładny wynik 104, co oznaczało, że jeśli on zagra
dobrze a ja słabo (bo moje wyniki to między 103 a 119) to mogę
przegrać tą rundę i wtedy umawialibyśmy się na następną próbę
mniej więcej za tydzień. Ja się tym wszystkim nie zraziłem i
pojechałem w sobotę ze Sławkiem na turniej do Krakowa gdzie na
arcy-trudnym polu ze 150 bunkrami i strasznymi pochyłościami
zagrałem najlepszą rundę w życiu uzyskując 105 uderzeń i
poprawiając mój naciągany wcześniej Handicap z 28 na
niecałe 27. Grałem bardzo ładnie a główną moją bronią
było pierwsze uderzenie driverem, które wcześniej leciało
na aut tym razem zwykle leciało prosto i daleko. Wygrałem nawet
konkurs na najdłuższy Drive czego się całkiem nie spodziewałem
bo jednak w porównaniu ze Sławkiem i innymi lepszymi graczami
moje uderzenia są krótsze. Tak się akurat złożyło, że na
tym dołku mi uderzenie wyszło a im nie :).
W każdym razie
przyjechałem na Lisią Polanę pełen dobrych myśli i po rozgrzewce
stanąłem na pierwszym dołku i... rozpoczęła się katastrofa! Od
razu pierwsze uderzenie do lasu i uderzenie karne, za chwilę
powtórka, potem w głęboką trawę, potem do bunkra, z bunkra
do bunkra i tak cały czas. Na szczęście Warsaw też ugrzązł w
trawie i tylko dzięki temu po 3 dołkach przegrywałem 7 uderzeniami
(czyli już straciłem 7 z 10 danych mi przez Warsawa na start)
zamiast przegrywać kilkunastoma. Podsumowując, zagrałem najgorsze
3 otwierające dołki w życiu, ręce z galarety, stres i totalny
brak przyjemności gry. Śmiało mogę powiedzieć, że Final Table w
Londynie to była pestka przy tym tutaj :). Tam emocje chowam w
środku i tylko przesuwam żetony. A tutaj muszę zmusić swoje
spięte mięśnie do poprawnego zamachu wiedząc, że stawką jest
prestiż, sława, cukierki, wizyty w zakładach pracy itd itd :). Na
szczęście wziąłem się do roboty i od czwartego dołka do
dziewiątego przy wydatnej pomocy Warsawa odrobiłem straty i
wyszedłem nawet na prowadzenie. Ale i tak podsumowanie tych
pierwszych dołków w naszym wykonaniu może być tylko jedno:
Na paraolimpiadzie byśmy zajęli odpowiednio ostatnie i przed
ostatnie miejsce!
Nie wiem czy to z uwagi
na rozluźnienie czy rozgrzanie mięśni ale drugie dziewięć dołków
wyszło już nam dużo lepiej i obaj skończyliśmy z wynikiem 52.
Utrzymałem swoje 3 uderzenia przewagi (łącznie ja 115 a on 118)
co z handicapem 10 dało mi pewną wygraną 13 uderzeń i zakończony
zakład. Mimo wszystko nie będę dobrze wspominał tej rundy i w
ogóle zakładu bo odbiera on całą przyjemność z gry. Także
w przyszłości będę grał głównie dla przyjemności w
turniejach golfowych o pietruszkę :). Na tym kończę erę
rozbudowanych opisów golfa w blogu a w przyszłości od czasu
do czasu pewnie tylko wspomnę jak spada mi Handicap oraz jakie ładne
pola odwiedziłem.
Następny większy występ
to Barcelona a do tego czasu planuję trochę wakacji w Zakopanym. W
międzyczasie zaś chciałbym napisać parę pokerowych artykułów
i tutaj zwracam się do naszych stałych czytelników, którzy
przeczytali większość materiałów na Pokertexas.pl. Czego
jeszcze brakuje? Jakich tematów do analizy byście jeszcze
oczekiwali? Strategii, analizy rozdań, relacji z turnieju, tematów
dla początkujących czy raczej dla zaawansowanych? Jeśli tylko będę
kompetentny w danym temacie (bo np: w Limicie i S&G nie jestem) i
będzie on ciekawy to napiszę coś na ten temat. Przy okazji pozwoli
mi się to skupić z powrotem bardziej na pokerze niż golfie więc
korzyści będą dla wszystkich! :).
Pozdrawiam,
Goral
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (71)
anoxic 08.08.2009 13:16
TomaszR: wiem, że mam kilkadziesiąt mil pokerowych do Górala, ale jeśli Cię to zainteresuje to ja się zabieram do recenzji tych książek już jako osoba która jest zaznajomiona z pokerem będę chciał je ocenić pod kątem przydatności dla zupełnie początkujących graczy.
Soon.
TomaszR 08.08.2009 12:30
Proponuję napisać recenzję książek, które są napisane w naszym rodzimym języku [na stronie są zrecenzowane tylko angielskojęzyczne.
Przeglądając allegro postanowiłem napisać Ci, jakie są to książki : – Stephan M. Kalhamer – Poker, TEXAS HOLD’EM
- Krzysztof Pawłowicz – “Poker współczesny. Texas Hold’em i inne rodzaje pokera
Spowiedź pokerzysty czyli jak wygrać w pokera”
- Jan Meinert – Poker. Vademecum gracza
Z góry wielkie dzięki. Napewno przyda się początkującym graczom, którzy chcą zakupić ksiażki, ale nie wiedzią, czy zawarta w nich treść jest wysokiej jakości.
Pozdrawiam.
DrStruggle 07.08.2009 21:50
git, to mi się podoba :D
Pneumokok 07.08.2009 20:37
Góral nie będzie przesadą jak napiszę iż spełniasz moje najśmielsze oczekiwania. Aż na tyle nie liczyłem.
Goral 07.08.2009 20:26
Okay na dzien dzisiejszy wyglada na to ze najwiecej jest propozycji na temat poznej fazy MTT (i taki artykul napisze niedlugo) oraz aby nagrac komentarz do turnieju. Jesli czas i mozliwosci techniczne pozwola (wszelkie propozycje jak to najlepiej zrobic mile widziane) to sprobojemy nagrac z Pawciem cos takiego po moim powrocie z wakacji z paru turniejow gdzie daleko zaszedlem. Mam juz nawet pomysly: wygrany 180 turbo, FT 10r na 2000 ludzi oraz wygrana satelita do EPT. Moze byc?
Pneumokok 07.08.2009 12:56
tx ekonom
sytuacjom*
ekonom 07.08.2009 12:23
“Chodzi o to,że zbyt dużo uwagi poświęcamy konkretnym sytuacją,”
Jeżeli konkretnym, to chyba “sytuacjom”.
Jakiś przeczulony dziś jestem, chyba kiepsko spałem ;)
Pneumokok 07.08.2009 12:06
Po głębszym namyśleniu, sugerowałbym , wzorując się na konkurencyjnym portalu, abyś Góral (zresztą nie tylko Ty) nagrał jakiś filmik (sam lub z kimś) opisujący swoją sesję przy jednym stole cash lub MTT. Chodzi o to,że zbyt dużo uwagi poświęcamy konkretnym sytuacją, ograniczając się do opisu tego co było,a zbyt mało do całego ciągu zdarzeń wystepujących po sobie, przez co nie rozumiem co przy stole tak naprawdę zaszło. Jak nie chcesz nagrywać głosu,zamieść link odtwarzający ręce sesji i opisz swoje refleksje w artykule.
lavaredo 07.08.2009 10:38
Wygląda na to, że amatora od zawodowca różni to, że ten pierwszy szuka narzędzi, które uchronią go przed bankructwem, a ten drugi metod maksymalizacji zysku :)
Dziękuję za interesujący wpis. Gram chyba po prostu zbyt krótko, by intuicyjnie czuć, kiedy mój poziom dorównuje stawkom.. Co mogłoby być dobrym miernikiem? ROI? Jaką wysokość przyjąć jako “miażdżenie” stawek? Dodam, że ostatnio grywam głównie HU a to dość swingowa zabawa – flipy są na porządku dziennym [wg. mnie przynajmniej]. Jeśli gadam głupoty, to proszę o korektę :)
P.S. Wszystkich ew. czytelników proszę o sugestie nt. literatury dotyczącej HU i ogólnych koncepcji [nie licząc SAGE] z nią związanych.
racjonalista 07.08.2009 10:08
Góral, w przerwach od golfa, napisał całkiem przyzwoity tekst. Konkludując go statystycznym opisem można stwierdzić że dla profesjonalnego gracza najważniejszy jest zysk. Zysk to wartość oczekiwana, potocznie EV, * obrót na stole. Zysk można maksymalizować poprzez zwiększenie jednego z czynników tego iloczynu jednak są to wartości skorelowane ze sobą i żeby osiągnąć max EV to trzeba przeprowadzić optymalizację. Ponieważ poker poza statystycznym ujęciem (analogicznym do ujęcia ruletki czy BJ) posiada też czynnik ludzki (analogiczny np do golfa) to optymalizacja musi być oparta o empiryzm, konkretnie o próbę która pozwoli nam dopasować wartości czynników iloczynu tak aby EV=max. Co więcej można się tutaj pokusić o wprowadzenie funkcji uwikłanej gdzie dodatkowymi czynnikami są: ilość stołów, długość jednorazowej sesji, pokerroom i wiele innych wielkości często uzależnionych od siebie. Gracze najczęściej dokonują takiej analizy intuicyjnie i tak dopasowują warunki gry aby wg nich przynosiły im największy profit. Można to robić bardzo dobrze, przeciętnie lub źle. Klasycznym przykładem jest Żelik z którym miedzy wierszami o tym rozmawiałem z założeniem że ja znam temat w ujęciu stricte naukowym i wyniki mam jakie mam a on to robi intuicyjnie i wyniki ma bardzo dobre. Okazuje się że On bardzo dobrze szacuje te rzeczy i świetnie się adaptuje być może nawet nie wiedząc do końca jak złożonych analiz dokonuje. Przykłady złych analiz pewnie każdy z Was może przytoczyć w tuzinach.
pozdrawiam