Side Event Texas Holdem 1500$
Trafiłem chyba na najłatwiejszy stolik w historii moich występów na WSOPie. Na 9 przeciwników tylko dwóch otwierało podbiciem, reszta to typowe calling station albo weak tight. Nie przeszkodziło mi to jednak odpaść jako jeden z pierwszych. W ogóle nie przekroczyłem stacku startowego. Dwa podbicia z rozsądnymi rękami i CBetami bo nietrafionych flopach i z małego startowego stacku została połowa. 3bet push z 88 nadziewa się na TT, flop 8xx, turn T i pozamiatane.
Side Event Stud HiLo 1500$
Hehe, po tym co teraz napisze wyjdzie, że jestem chyba fishem. Otóż udało mi się odpaść na 450 miejscu na 467 graczy na starcie w turnieju... limit. Nawet w no limit rzadko mi się coś takiego zdarza. Asem w Studa HiLo na pewno nie jestem ale takiego cold decku jeszcze nie widziałem Wszystkie ręce gdzie szedłem na scoopa (mocne high i gość ciągnący na podział do low lub gotowe low z opcją na high gdy gość ma tylko high) kończyły się podziałem. Natomiast gdy ja musiałem zbierać na podział (np. 4 niskie karty do low po 4 karcie przeciw wysokim kartom lub mocne high pobite przez gościa zbierającego low ale trafiającego miracle high) zwykle kończyło się porażką. No cóż, doświadczenia zebrane, może za rok w tą odmianę coś ugram. BTW Stud HiLo to jest moja ulubiona odmiana Studa i wiem o niej na pewno co najmniej tyle co o Omaha HiLo, w której przecież byłem w kasie. W Studa high i Razza naprawdę przyznaję się muszę się dużo nauczyć. Ale z drugiej strony o Texasie wiem najwięcej i też nie zawsze dochodzę daleko więc chyba nie mam się czym przejmować.
Drugi Side Event Texas Holdem 1500$
Tym razem zaczęło się całkiem nieźle, wieloma małymi pulami lub dużymi z mocną ręką dość szybko objąłem prowadzenie na stoliku (o dziwo dużo mocniejszy niż w poprzednim evencie) i kontrolowałem grę mając stack trzy razy większy niż na początku. Niestety przegrałem race AsKx na JJ na boardzie Qxx same piki. Następnie przegrałem prawie cały stack allin pre flop KK na QQ i Q od razu na flopie... :). Well, można i tak.
Golfing
No właśnie, wziąłem jedną lekcję z jakimś amerykańskim golfowym pro, coś tam minimalnie pozmieniał (ale wcale niedużo bo mówił, że mam całkiem ładny swing jak na nieco ponad miesiąc gry) i nagle zaczęło mi się całkiem fajnie grac. Nie oznacza to oczywiście, że trafiam perfekcyjnie każdą piłkę, ale zdarza się to o wiele częściej niż wcześniej.
Kupiłem też ostatni brakujący kij - hybrydę, czyli coś pomiędzy woodami (kijami długodystansowymi) oraz ironami (kijami na krótsze odległości). Kij ten jest bardzo dobry dla początkujących i praktycznie zastępuje kije dystansowe bo jest łatwiejszy w obsłudze a piłka leci całkiem przyzwoicie. Woodami oczywiście idzie jeszcze marnie a driverem nie gram w ogóle. Z drugiej strony takie podejście na polu pozwala na większą kontrolę piłki (kosztem odległości) co przekłada się jednak na lepsze wyniki bo nie trzeba wykonywać karnych uderzeń grając na siłę do lasu lub wody kijami dystansowymi. Oczywiście strategia ta ma swoje ograniczenia, nie da się zejść nią bardzo nisko bo brakuje odległości, z drugiej jednak strony wygląda na to, że na potyczkę z Warsawem wystarczy sama hybryda.
Otóż wybrałem się na prawdziwe 18 dołkowe pole (dopiero drugi raz w życiu) i osiągnąłem zaskakująco niski wynik. Przyznałem się już do tego Warsawowi, co ze strategicznego punktu widzenia głupotą bo on się pewnie weźmie teraz jeszcze bardziej do roboty, więc mogę w sumie oficjalnie podać i na blogu swój wynik. Z drugiej strony wygląda na to, że wynik jest tak dobry że nawet za miesiąc będzie Warsawowi uzyskać rezultat o 10 uderzeń lepszy (według zasad zakładu) więc niech zna moje dobre serce i wie już teraz czego się może wtedy spodziewać... :).
No więc na polu Palm Angel Park w Las Vegas (jest jeszcze pole Mountain Angel Park) gdzie par z białych tee (standardowe pomiędzy zawodowcami a kobietami) wynosi 70 uzyskałem... 99 uderzeń!. Większość golfistów, z którymi rozmawiałem uważa ten wynik za doskonały więc chyba rzeczywiście mam talent lub po prostu miałem akurat farta, że ani raz nie trafiłem Out of Bouds (poza granice pola) czy do wody, za które to strzały musiałbym otrzymać karne uderzenia. Oczywiście kilka razy piłka lądowała na pustyni ale za każdym razem udawało mi się w miarę bezboleśnie ją stamtąd wydostać. W najbliższych dniach idę znów i przekonam się czy to był przypadek czy rzeczywiście mogę uzyskiwać takie rezultaty w long runie :).
Jednakże gdy staję na driving range i widzę jak niektórzy ładują, tak że piłka znika z oczu jeszcze w czasie wznoszenia to uświadamiam sobie ile jeszcze czeka mnie pracy aby prezentować jako taki poziom. A że jak coś robię to lubię to robić dobrze więc oczywiście samemu mam ambicje tak kiedyś grac. Pozytywem jest, że teraz będzie z kim pograć w Polsce więc po zakładzie na pewno będę chodził na pole z Warsawem trenując samemu i pomagając mu w jego treningu do jego dużego zakładu.
Main Event gram 1B czyli 4 lipca. Do tego czasu będę chciał trochę pograć online na PokerStars aby mi nie przepadła Supernova. Po 6 lipca nie będę już miał czasu bo zamierzam aż do 15 grać w Main Evencie :D.
Pozdrawiam,
Goral
W styczniu blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Styczniowi blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (23)
Pneumokok 28.07.2009 10:47
Oby jak najwięcej takich sockout-ów :-P Bo na mistrzowskie zagrania musicie jeszcze z Warsawem poczekać.
http://www.youtube.com/watch?v=hxQ_dAwH2OY&eurl=http%3A%2F%2Fwww.dziennik.pl%2Fsport%2Farticle421825%2FTakie_uderzenie_w_golfie_to_rzadkosc.html&feature=player_embedded
hajjer 06.07.2009 08:19
Niestety, stało sie.
WSOP bez Górala to brak emocji, brak ciekawych osobistych relacji. Brak atmosfery wielkiego turnieju.
Kilka dobrych lekcji z ciekawymi analizami nam uciekło.
“Góralu czy Ci nie żal” bo mnie osobiście bardzo.
Pozdrawiam
ekonom 06.07.2009 07:47
Nie wiem co napisać, więc napiszę tylko tyle:
Nic się nie stało, Góralu nic się nie stało……
Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Goral 06.07.2009 06:25
Niestety juz zakonczylem udzial w Main Evencie. Granie z choroba to zadna przyjemnosc, ale granie z choroba na zupelnym bezkarciu to calkowity brak przyjemnosci :). 7h, raz 99 i dwa razy AK. Jeden set nie oplacony po insta foldzie 3 przeciwnikow. Nadzianie sie na 3 sety i na koniec top para+flush draw+open ended straight draw nadziewa sie na seta i nie trafia :). Przynajmniej za rok bede mial latwo pobic wynik z tego roku. Moze innym pojdzie lepiej. Pozdro. Goral
Goral 05.07.2009 04:33
A fakt, zapomnialem napisac. Dostalem lifetima bana za wejscie w sandalach i skarpetkach…
:) jokin obv, cos sie przeziebilem i przestawilem start na jutro. Dzis gra Rambo i Texaspl ale nie wiem jak im idzie. Bedzie jeszcze jeden brydzysta z Gdanska chyba na jutro no i chyba ten Bylonius ze Slaska mial grac ale nie mialem z nim kontaktu ani z tym zakwalifikowanym z Paradise.
JackDaniels 05.07.2009 03:29
O ile sie wszystko zgadza to chyba miałeś grać dzisiaj ME. A tu jakieś komentarze sprzed 4 godzin od Ciebie pod artykułami. Odpadłeś czy nie grałeś?? Na stronie WSOPa nie ma o Tobie nawet wzmianki… O co kaman??
Goral 04.07.2009 03:05
Takie szacunki nie za bardzo maja sens, to jakby oceniac wynik meczu pilki noznej po 2 minutach gry, meczu tenisowego po dwoch gemach czy tez skokow narciarskich po predkosci na progu… Moja bardzo subiektywna ocena to 25% skill i 75% luck, lecz to te 25% skilla przeklada sie na 100% skilla w dlugim okresie i 0% luck.
rockman85 03.07.2009 15:49
Hey Góral. Mam do ciebie pytanie. W swoich wypowiedziach bardzo często podkreślasz, że W DŁUGIM OKRESIE CZASU poker to gra skilla. Trudno się z tobą nie zgodzić. Ale jak ocenisz procentowo stosunek szczęścia do umiejętności w pojedyńczym turnieju (live lub online)? Pozdrawiam i trzymam kciuki za dobry występ na WSOP!
mamutek357 01.07.2009 23:57
Super Amerykanskie odmiany Pro Pokera, Super Amerykanska moda na granie golfa do poker’a i odwrotnie – tylko wyniki w zwyczajnym wiejskim holdemie do dupy… ;) obv no offence
Kartka 01.07.2009 02:29
ad Góral
Ja się golfem nie interesowałam nigdy i nie interesuję nadal, więc to chyba za wiele do rzeczy nie ma. Natknęłam się na niego po prostu kilka lat temu i utkwił mi w głowie. W każdym razie polecam.