888poker+_728X90
Blogi społeczności

BLOG: "Rafał "Jack Daniels" Gładysz - Blog"

Majówkowy mix tematyczny

Dodano: 05.05.10 | Autor: JackDaniels

NIESAMOWITA SESJA TAJA

Pokerek na żywo jakoś mi ostatnio nie sprzyja. Wbrew zapowiedziom w ostatnim blogu w czwartek udałem się do Alternatywnego i zagrałem w turnieju. W zasadzie miałem pojechać na grę w tajczyka, ale chętnych jakoś nie było, więc żeby się nie nudzić to zapisałem się turniej. Szło bardzo przeciętnie, raz w górę, raz w dół, ale mój stolik był bardzo wesoły i przynajmniej człowiek się nie nudził. Przez kilka poziomów blindów oscylowałem gdzieś w okolicach stacka startowego i rzadko miałem okazję zagrać w bardziej spektakularnym rozdaniu. A jak już mnie to wszystko zaczęło powoli nudzić to oczywiście zachciało mi się akcji w najmniej odpowiednim momencie. Wszystko zaczęło się od rozdania przy blindach 100/200. Siedzący na UTG Karaś podbił nagle do 800, co nie było ani standardowym zagraniem przy tym stole, ani nawet typowym zagraniem jak na samego Karasia. Do mnie same foldy, a ja znalazłem u siebie na ręku QQ. Miałem wtedy około 7.000 i zacząłem się zastanawiać jak to teraz zagrać. Zagranie Karasia wyglądało mi na rękę w stylu para 77-JJ albo AJ/AQ, więc z każdą z tych rąk chciałem grać o stacki. Jednak wydawało mi się, że standardowe przebicie do np. 1.900 będzie wskazywało na moc w mojej karcie i wygram najwyżej to co leży na stole. Postanowiłem więc zagrać all in i tym samym postarać się, żeby wyglądało to jak próba kradzieży niezłej już puli. Wsunąłem więc wszystko za linię, a Karaś popadł w długą zadumę. Ostatecznie jednak nic mi nie wypłacił, choć zastanawiał się naprawdę bardzo długo czy mnie nie sprawdzić. No cóż, nie udało się?

Niedługo potem z późnej pozycji otworzyłem podbiciem z A8 na ręku. Dołożył mi Pioter na małym blindzie, a po chwili zastanowienia Karaś z BB przebił moje zagranie. Jakoś mi to wyglądało na próbę przejęcia puli w odpowiedzi na to moje poprzednie zagranie, więc zagrałem all in, który został szybko sprawdzony przez Karasia i jego dwie damy. Pomocy nie dostałem, a sam wpakowałem się w pułapkę, którą chciałem chwilę wcześniej zastawiać. Zły read?

W poniedziałek zagrałem też w Terminatorze w After Darku. Wszystko zaczęło się bardzo dobrze, bo po początkowym okresie stagnacji i słabszej karty nagle zaczęło mi dobrze iść, dostawałem niezłe ręce i trafiałem flopy. Na poziomie 75/150 podwoiłem się trafiając fulla, kilka mniejszych pul padło zaraz również moim łupem i nagle miałem 25k. I tutaj zaczął się dla mnie koniec turnieju, bo za chwilę na poziomie 100/200 oddałem prawie 11k wpadając z moimi królami na asy Wronki, a już niedługo potem, na levelu 150/300 Wronka dobił mnie, gdy poszły all iny preflop AK kontra jego QQ. Co prawda asa na river trafiłem, ale on już na flopie miał seta i było pozamiatane. Kolejny turniej bez historii?

Muszę jednak wspomnieć o najbardziej niesamowitej sesji pokera tajskiego, jaką przydarzyło mi się zagrać. Po czwartkowym turnieju u Clippera usiadłem do taja z Radziem i Booczakiem.

Od samego początku szło mi wręcz wyśmienicie. Dostawałem tak silne ręce, że grzechem by było nie wygrywać kolejnych rozdań. Dla mniej wtajemniczonych w warszawskie odmiany pokera tajskiego powiem tylko, że ostatnio gramy już od dłuższego czasu w wersję 13-kartową i mocnych układów (w tym specjalnie premiowanych karet i pokerów) trafia się tu o wiele więcej niż w tradycyjnej odmianie 10-kartowej. Dzięki większej ilości kart jest więc mnóstwo akcji i gra jest o wiele ciekawsza i bardziej dynamiczna. W każdym razie powiem tylko, że po rozegraniu 75 rozdań (15 ?piątek?) wynik brzmiał: ja zero, Radziu 138 (czyli w popularnym ?autobusie?), a biedny Booczuś 225!! Takiej "jesieni średniowiecza" jeszcze nikomu na tajczyku nie urządziłem! Nawet chętni na grę Milus, Greg i Pioter jakoś tego dnia odpuścili sobie rywalizację ze mną zostając przy stoliku holdema. No cóż, tego dnia to moimi kartami wygrałby chyba nawet mój pies?

 

STRACONE TYTUŁY, ODZYSKANY HERB

 Nie za dobrze dzieje się w klubach piłkarskich, którym kibicuję. Legia miała szansę na nowo włączyć się do walki o tytuł mistrza Polski po niespodziewanej porażce Wisły z Koroną w Krakowie, ale pojechała do Chorzowa i po raz kolejny w tym sezonie dostała baty od Ruchu. Teraz już nawet europejskie puchary w przyszłym sezonie stoją pod dużym znakiem zapytania, bo Legia jest w tej chwili na czwartej pozycji w tabeli, a Ruch odpadł z Pucharu Polski z Pogonią i trzeba teraz gonić. Dobre wieści nadchodzą jednak z frontu wspominanej już kilkukrotnie przeze mnie wojenki na linii kibice ? władze klubu. Otóż po spotkaniu prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz z nowym prezesem Legii Pawłem Kosmalą poinformowano, że główny punkt zapalny konfliktu odejdzie w niepamięć. Od nowego sezonu wraca bowiem kochany przez wszystkich warszawskich kibiców herb Legii w miejsce znienawidzonej ?trumienki?. Informację tę podał we wtorek oficjalny serwis internetowy Legii Warszawa. Czyżby w końcu na Łazienkowską miała wrócić normalność?? Oby!! Jak się chce to można!! Oczywiście zaraz podniosą się głosy protestujących do tej pory kibiców w stylu ?musieli się poddać, nasz protest wreszcie zadziałał? itd. Osobiście wcale nie uważam, żeby był to jakiś wielki sukces kibiców wywalczony w toczącym się konflikcie z władzami klubu. Myślę, że po prostu w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i zrozumiał, że zbyt wiele osób na całym tym proteście traci. Przywrócenie herbu jest więc gestem dobrej woli ze strony klubu, teraz ciekaw jestem jak podejdą do tego kibice?

Z kolei w Anglii trwa wściekły pościg Manchesteru United za londyńską Chelsea. Niestety w ostatniej kolejce cud się nie wydarzył i chłopcy Abramowicza rozjechali Liverpool jak chcieli. O tym, że drużyna Beniteza jest w tym sezonie słaba jak nigdy dotąd wie już każdy, ale miałem nadzieję, że chociaż powalczą o punkt z Chelsea. Jednak wyglądało to tak, jakby Liverpool wyszedł na plac chcąc dostać jak najmniejszy wymiar kary czyli nie złapać z pięciu bramek. Po raz kolejny okazało się, że bez Torresa ta drużyna nie istnieje, a Chelsea zrobiła swoje i zdobyła cenne trzy punkty. Nie bez pomocy innego gwiazdora Liverpoolu Stevena Gerrarda, który przy pierwszej bramce popisał się najdurniejszym zagraniem jakie widziałem w jego wykonaniu pięknie asystując przy bramce Drogby? Manchester zrobił co miał zrobić i wywiózł zwycięstwo z meczu z Sunderlandem, ale w ostatniej kolejce musi się wydarzyć jakiś cud, żeby tytuł ponownie trafił na Old Trafford. Ciężko bowiem przypuszczać, że Chelsea nie wygra u siebie z Wigan, które o nic już nie walczy, bo zapewniło sobie dalszy byt w Premiership. Zapewne i Man Utd spokojnie wygra ze Stoke i sezon zakończy się jednym punktem w plecy do londyńczyków. Zostaje więc tylko wierzyć w wątpliwy cud?

Kilka słów należy też poświęcić temu co wydarzyło się ostatnio na Camp Nou. Barcelona, która w poprzednim sezonie była nie do zatrzymania odpadła w półfinale Ligi Mistrzów z Interem Mediolan. Chłopcy Mourinho w pierwszym meczu zagrali fenomenalnie i wygrali 3:1 i choć w Barcelonie polegli 0:1 to udało im się awansować do finału. Jednak późniejsze wydarzenia na stadionie pokazały, że nie tylko wygrywać, ale również przegrywać trzeba umieć z klasą. Po końcowym gwizdku sędziego na piłkarzy Interu cieszących się z sukcesu spadły strugi wody z włączonych ?przypadkiem? zraszaczy trawy. Chciano w ten sposób wygonić mediolańczyków szybciej do szatni i nie dać im się napawać awansem do finału. Jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy na murawę wbiegł sam Jose Mourinho i biegł w stronę trybuny z kibicami z Mediolanu. Po drodze złapał go bramkarz gospodarzy Valdes i trochę nim poszarpał nie chcąc dać mu satysfakcji z ogrania słynnej Barcy. O ile znam się na przepisach piłki nożnej to dla mnie jest to ewidentna czerwona kartka przyznana temu zawodnikowi przez sędziego już po zakończeniu spotkania. Hiszpan kartki nie obejrzał, ale na szczęście cała sytuacja nie uszła uwadze kamer i mam nadzieję, że Valdesa spotka zasłużona kara. A jak Wy oceniacie zachowanie Valdesa i całą tę akcję?

 

HANDLARZ CUDÓW CZYLI POPIS SZYCA

 W zeszłą środę miałem przyjemność uczestniczyć w premierze najnowszego filmu z udziałem Borysa Szyca pod tytułem ?Handlarz cudów?. Grę tego aktora podziwiam już od dawna, bo naprawdę kilka jego kreacji filmowych było wręcz doskonałych. Wystarczy wspomnieć choćby role Silnego w ?Wojnie polsko-ruskiej?, kelnera Tytusa w ?Testosteronie?, Alberta w ?Symetrii? czy Kruszona z trzech serii serialu ?Oficer?. Każda z tych ról była inna, ale każda znakomita i na długo zapadająca w pamięć. Nie inaczej jest i w tym filmie. Kreowana przez Szyca postać Stefana, nałogowego alkoholika, który doznał objawienia i chce wybrać się z pielgrzymką do francuskiego Lourdes to obraz człowieka z wieloma życiowymi problemami, pozbawionego miłości, zagubionego, ale jednocześnie szukającego wciąż swojego miejsca na ziemi. Wahając się pomiędzy euforystycznym podejściem do swojego wyleczenia a próbami samobójczymi i powrotem do nałogu, Stefan napotyka na swej drodze dwójkę dagestańskich dzieci, które uciekły z obozu dla uchodźców i chcą dostać się do swego ojca mieszkającego we Francji. Niezamierzona wspólna podróż, pełna problemów i złych emocji, pomimo dzielących ich różnic zmienia zarówno bohatera, jak i podróżujące z nim dzieci. Towarzyszące im strach, nieufność i wzajemna niechęć z biegiem czasu powoli zamieniają się w głęboką przyjaźń i wzajemne poświęcenie. Co z tego wynika zobaczycie w kinie, nie będę opowiadał Wam całej fabuły. Mogę tylko powiedzieć, że naprawdę warto obejrzeć ten obraz, bo jest to jeden z lepszych polskich filmów, które ostatnio dane było mi zobaczyć, a Borys Szyc po raz kolejny dał popis gry aktorskiej udowadniając tym samym, że nie na darmo uznawany jest obecnie za najlepszego polskiego aktora.

Dodaj artykuł do:
Ocena:
Oceń:

Poprzednie wpisy w tym blogu

Zemsta Kapicy

14.11.11
Dziś będzie trochę mniej o pokerze, zajmę się za to sprawami społeczno-politycznymi, które w jakimś sensie nas, pokerzystów, dotykają ostatnio najmocniej....

czytaj więcej » 44

Hello! To znowu ja!

07.11.11
Pogmatwane są moje blogerskie losy. Po różnych perypetiach postanowiłem po dłuższym namyśle wrócić ponownie na łamy Pokertexas z moimi tekstami, bo jakoś nie...

czytaj więcej » 55

Dobra passa trwa!

24.04.11
DSO W LLORET DE MAR – DOBRA GRA, SŁABY WYNIK W poprzednim blogu zapowiadałem kilka wyjazdów na turnieje w Europie. Pierwszym z moich zaplanowanych pokerowych...

czytaj więcej » 64

Duży sukces w After Darku

21.03.11
FERIE W ZAKOPANEM Zacznijmy jednak od początku. Ostatnio zapowiadałem swój familijny wyjazd do zimowej stolicy Polski na ferie. Wyjazd z rodziną nie zdarza mi się...

czytaj więcej » 40

W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400

Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »

Komentarze (55)

Ocena:
Oceń:

daro 08.05.2010 19:10

choćby po to, że do drużyny nie grającej w pucharach ciężko będzie kogokolwiek porządnego sprowadzić…



Ocena:
Oceń:

Stanko 08.05.2010 18:10

Ale po co te puchary? Bez kibiców, bez dopingu, bez drużyny będzie blamaż w 1 rundzie!!! Tak się może otrząsną po szoku i zrobią prawdziwe transfery!



Ocena:
Oceń:

JackDaniels 08.05.2010 18:09

Zagrali wręcz kompromitująco…



Ocena:
Oceń:

22 08.05.2010 18:08

hmm, no nie ukrywam,że nie lubie Legii, ale uwazam tez, ze polskiej pilce potrzebna jest silna Legia.

Dlatego mimo, że kibicuje od zawsze innym druzynom, wcale nie ciesze sie z sytuacji na Lazienkowskiej.



Ocena:
Oceń:

Widus 08.05.2010 17:19

Póki co macie drużynę do d…



Ocena:
Oceń:

JackDaniels 08.05.2010 17:11

Wszystko jedno 3 czy 4?? Ja widzę zdecydowaną różnicę – mamy puchary albo nie!



Ocena:
Oceń:

Stanko 08.05.2010 16:59

Ja tam dzisiaj kibicuję Wiśle po wypowiedziach Lechitów przed meczem. Dla mnie 3 czy 4 miejsce to bez różnicy, liczy się tylko mistrz. Skoro Lech tak bardzo nas nienawidzi to niech wygra Wisła:)



Ocena:
Oceń:

22 08.05.2010 16:54

qrde, niedobrze niedobrze tam u Was na Legii.

Walczymy PAnowie!! Dla Lecha!!!



Ocena:
Oceń:

stasiek_L 07.05.2010 23:05

do bigcat

grając turnieje z 25% podatkiem nigdy nie zbuduje sie bankrola, czyli nigdy nie bedzie czlowieka stac na wyjazd do Pragi. Ja to pisze po to, zeby źle sie nie nauczyc podejścia do pokera. A w tej grze podejmowanie decyzji EV- prowadzi do bankructwa.



Ocena:
Oceń:

bigcat 07.05.2010 22:04

Zupełnie nie rozumiem całego zamieszania z podatkami. Od 3 m-cy Olympic wylicza podatki od wygranych w taki sposób jak to ma robić Casinos Poland.A tu Pokertexas funduje nam “innowacyjne podejście do podatków” kasyna Hyatt , a jego Czytelnicy wpadają w euforię.

Co do bojkotów – nie każdego stać na wyjazd do Pragi i nie każdy ma czas.

W kwietniu w Olympic wystarczyło wygrac 1 (jeden ! ) turniej za 11o zł. przy 10 uczestnikach takiego turnieju by otrzymać wejściówkę za 1100 . To tak na marginesie dyskusji o Ev . Prawda jest taka , że Hyatt siedział na dupie 3 m-ce dłużej niz Olympic i nic nowego nie wymyślił i żenujące jest przedstawianie tego inaczej tutaj – wypadałoby dodać dopisek “ artykuł sponsorowany “ chyba….



Aby dodać komentarz musisz się zalogować!

$600 PokerStars
$500 bwin
€1.000 ParadisePoker
$500 PartyPoker
$500 BetClic
€1.000 CardCasino
$400 888 Poker
€500 Unibet
$2.500 BetFair
$2.000 HeyPoker
$2.000 Poker770