Do tematyki wyborczej w swoim blogu nawiązywałem już nie raz, dziś kolejna porcja moich przemyśleń w tym temacie. Nie będę jednak - jak ostatnio Góral - zajmował się problemami programów polityczno-gospodarczych poszczególnych kandydatów. Spojrzę na wybory z trochę innej strony… O pokerze i wszystkich innych tematach już wkrótce napiszę w następnym odcinku.
Ostatni blog Górala bardzo mi się spodobał. Choćby dlatego, że „zakochany” do tej pory w Platformersach Marcin również – jak wielu z nas – przejrzał na oczy i zobaczył, że jesteśmy od dawna oszukiwani i kiwani na wszystkie strony przez obecną partię rządzącą. Tak jak i byliśmy oszukiwani przez rządzącą poprzednio. Jednym słowem rewelacyjny pokaz (czy też raczej PO-PiS) rządzenia państwem. Spodobał mi się również dlatego, że Góral wreszcie – a według mojej prywatnej opinii czyni to zdecydowanie za rzadko – pokazał, że ma jaja, tupnął nogą i pokazał, że on też potrafi się wkurzyć, mieć dosyć, być przeciwko i generalnie się w ostatnim tekście uzewnętrznił. Biorąc pod uwagę raczej stonowane, spokojne i pokojowe nastawienie Górala do otaczającego go świata widać, że chyba naprawdę sytuacja polityczna w naszym kraju zaczęła go – mówiąc delikatnie – denerwować. Po trzecie i ostatnie blog Górala spodobał mi się też dlatego, że zapowiedział w nim głosowanie w zbliżających się wyborach na mojego „odwiecznego” kandydata - Janusza Korwina - Mikke. Ekscentryczny JKM nie ma może zbyt wielkich szans na wygraną w wyborach, ale…
No właśnie – czy jest jakieś „ale”? Wszelkiej maści sondaże pokazują raczej wyraźnie, że kandydujący liderzy Platformersów i Pisiorów mają zdecydowaną przewagę nad resztą pretendentów i nikt im w tych wyborach nie „fiknie”. Może i tak jest, nie wiem. Czy jednak można tym sondażom tak do końca zaufać? Osobiście odnoszę od dawna wrażenie, że wynik takiego czy innego sondażu zależy od tego, kto go zlecił i – przede wszystkim – kto za niego zapłacił. Można więc chyba śmiało powiedzieć, że takie przedwyborcze wyniki, prawybory i inne szopki można o kant dupy potłuc i wywalić do śmieci. Skąd więc czerpać wiedzę? Ano z internetu. Tam wyniki są szokująco inne od tych, które pokazują nam gazety i telewizje. Tak, wiem – zaraz ktoś mi powie, że ¾ elektoratu Jarka to „mohery” i nie wiedzą nawet o istnieniu czegoś takiego jak komputer czy internet. Pewnie będę się musiał nawet z tym stwierdzeniem zgodzić. Przypuśćmy więc, że badania i sondy w sieci obejmują grupę społeczną w wieku 18-55 lat, raczej z miasta niż ze wsi i ciut bardziej wykształconą od absolwentów samej szkoły podstawowej lub kilku jej klas. Po takich założeniach zajrzyjmy zaraz na dość popularny portal stacji TVN24 (ponoć mocno proplatformesowej). Co tam widzimy? Na prowadzeniu oczywiście Bronek „Wpadka” z wynikiem 35%. Jarek „Mam Kota” dostał tam od głosujących osób 19%. A JKM?? Aż 23%!! Całkiem nieźle, jak na kandydata mającego - według tego, co mówi do mnie mój telewizor - od 1 do 3 procent poparcia społecznego. Również drugie miejsce JKM zdobył w głosowaniu na Facebooku, a w kilku sondażach internetowych jego poparcie wynosiło od kilku do kilkunastu procent Mówiąc językiem pokerowym – niezła wariancja! Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że i tak w telewizji oficjalnie walka odbywać się będzie jedynie pomiędzy Bronkiem a Jarkiem, ale gdyby tak w tych wyborach Janusz Korwin – Mikke zdobył chociaż 4-5% to już w kolejnych, tych parlamentarnych, byłaby spora szansa na przekonanie większej części społeczeństwa do oddania głosu na partię WiP, której prezesem jest JKM. A to z kolei oznaczałoby powrót pana Janusza na polityczne salony, a najważniejsze – sejmową mównicę. A tam już sobie sam poradzi…
Po tym wstępnym prokorwinowym „słodzeniu” pora przejść do tematu, którym chciałem się zająć w tym blogu. Wpadłem bowiem na dość niefortunny pomysł pooglądania spotów wyborczych reklamujących poszczególnych kandydatów. Niefortunny dlatego, że o ile filmy przygotowywane przez sztab wyborczy JKM oglądam na bieżąco to raczej nie oglądałem innych i generalnie nawet mi się nie chciało. Ale wpadłem na nie w sieci, zebrane w jednym miejscu i tak po kolei posłuchałem sobie, co każdy startujący w prezydenckim wyścigu o stołek chce mi, potencjalnemu wyborcy, przekazać. Matko i córko!! Niech żaden z Was nie popełni tego błędu! Szczyt marketingowej szmiry i nieudacznictwa!! Tego się naprawdę nie da oglądać! Abstrahując już od szczytnych, ale od dawna wytartych hasełek, którymi szafują na prawo i lewo kandydaci (wolność, równość, przyszłość, dialog, porozumienie, dostatek i inne wielkie słowa w różnych konfiguracjach) to same pomysły na spoty są po prostu mega słabe. A im potencjalny prezydent ma większe zaplecze tym gorsze ma wyborcze klipy.
Zacznijmy więc od Grzesia „Ładnie Uczesanego” Napieralskiego. Kandydat lewicy swoje spoty ma proste jak konstrukcja cepa. Obrazek, na obrazku ładny Grzesio, ładny Grzesio do nas mówi, a po mniej więcej dziesięciu sekundach widz już śpi. Od tonu młodego ministranta, którym operuje kandydat SLD każdego oglądającego zaczyna bowiem mdlić i zasypia z nudów. Głos Grzesia działa na każdego kojąco tak samo dobrze jak Proctoglivenol działa kojąco na odbyt zaatakowany hemoroidami. Najpierw coś przeszkadza, potem chwila ulgi i zaraz nadchodzi błogi sen…
Trochę bardziej „elektryczny” jest Andrzej „Byłem Już Chyba W Każdej Partii” Olechowski. On w swoim spocie stawia na podpórki. Podpiera się bowiem nazwiskami, mniej lub bardziej znanymi. Każdy chwali Andrzejka, że jest nowoczesny i zna się na wszystkim. Taki polityczny McGyver – czego się nie dotknie to od razu zreperuje. Polskę też chce nam reperować i to w stylu na wskroś nowoczesnym. Osobiście prędzej bym oddał głos na McGyvera…
Następny w kolejności to mój ulubieniec – Waldek „Zielono Mi” Pawlak. Waldziu też w swoim spocie stawia na autorytety, tylko sięgnął po nie z innej półki niż Olechowski. Stąd też w jego klipie znalazły się takie gwiazdy polskiej sceny politycznej jak wójt gminy Kłodzko, radny gminy Marcinowice lub też wicemarszałek województwa dolnośląskiego. Co jeden to lepszy. Brakuje Czesia z „Włatcuf móch”, ta sama kategoria. Nie brakuje za to samego Waldka. Dzielny kandydat po raz chyba tysięczny staje przed kamerą, aby nagrać swoją reklamę, ale nadal trzęsie się jak sejsmograf podczas trzęsienia ziemi i jąka jak 14-latek kupujący po raz pierwszy prezerwatywę w aptece. Jednym słowem stary, dobry, niezniszczalny Waldziu…
O wiele bardziej pewny swego jest kolejny Andrzej na liście. Słynny Endrju „Solarium” Lepper dzieli się z nami swoimi marzeniami. Okazuje się, że największym marzeniem Mości Opalonego jest to, żeby spełnić nasze marzenia! A więc chyba moje też! Ja mam w takim razie takie marzenie – chciałbym już nigdy go nie oglądać i nigdy więcej nie słuchać! Da się załatwić Andrzejku??
No i nadchodzi pora na produkcje Wielkiej Dwójki. Bronek „Wpadka” Komorowski w swoim spocie najwyraźniej chce być typem równego gościa, taki „ziomek z dzielni” dla każdego Polaka. Nie może być inaczej, bo przecież Bronek mieszkał już wszędzie w naszym kraju, a nawet jak nie mieszkał to albo chce zamieszkać, albo by chętnie zamieszkał, albo kupi tam dom, albo ma tam kuzyna, albo kocha to miejsce, albo ma pokochać, albo zna z książki, albo widział kiedyś w telewizji, albo był tam na koloniach, albo jego sąsiad był tam kiedyś na wczasach… Bronek jest bowiem z całej Polski moi drodzy! Od razu przypomina mi się historia z moich pierwszych wakacji zagranicznych, kiedy całą paczką pojechaliśmy kilkanaście lat temu do Hiszpanii. Na miejscu od razu opanowaliśmy miejscową dyskotekę na świeżym powietrzu pod nazwą Garden Party. W owym miejscu bawili się już inni Polacy i tak od słowa do słowa gadka zeszła na to skąd kto jest. Nasi nowi znajomi od razu wypalili „Z Warszawy!!”. A my im na to, że my też ze stolicy, a oni skąd konkretnie? Tu zapadła chwila milczenia i padła cicha odpowiedź, że dokładnie to ze Skierniewic… Bronek jest więc tak jak oni - dokładnie z całej Polski… Ostatnie wypowiedzi kandydata Platformersów rozwalają równie mocno jak jego spot reklamowy. Cała prasa, nawet ta sprzyjająca PO, aż huczy od kolejnych baboli fundowanych nam przez Bronka. O ile poprzedni prezydent miał kilka komicznych wpadek w stylu Borubara, Perejro czy Irasiada to Bronek popisuje się zwyczajną abnegacją poddając w wątpliwość swoje kwalifikacje do pełnienia najważniejszej funkcji w kraju. A to wypali do kamer, że właśnie ma „przyjemność odwiedzać dotknięte powodzią tereny”, a to zaraz pociesza biednych powodzian, że „woda ma to do siebie, że się zbiera, a potem spływa” (wielkie LOL), a to stanie do zdjęcia na tle półek pełnych książek z otwartą encyklopedią w dłoniach – tyle, że odwróconą do góry nogami. To i tak Bronkowi mało. Postanowił więc sprawdzić czy wszyscy wiedzą tak dużo jak on i – zapewne specjalnie i z premedytacją – do swoich wypowiedzi dorzuca takie nowości ze świata jak np. członkostwo Norwegii w Unii Europejskiej. W ten sposób zapewne bada czujność słuchających, bo przecież to niemożliwe, żeby palnął takie głupstwo z niewiedzy… W swoim klipie Bronek opowiada nam jak jego ojciec karmił matkę czereśniami zaraz po porodzie. Coś mi się wydaje, że w niego pakował tylko pestki…
Drugi z duetu głównych kandydatów postanowił, że w tych wyborach zmieni swój wizerunek. Od teraz jest więc grzeczny, miły, uśmiechnięty i przyjazny. Dlatego też od razu w jednej z pierwszych scen klipu wyborczego widzimy Jarka uśmiechniętego. To znaczy uśmiechniętego na tyle, na ile da się wydrzeć jakikolwiek uśmiech z twarzy Jarka. I tu mam od razu pierwsze zastrzeżenie do tego spotu – kandydat Pisiorów siedzi bowiem za biurkiem i coś tam sobie notuje w kajeciku. Za chwilę w kolejnym ujęciu dalej pisze, ale gapi się przy tym w kamerę! Niezły magik! Ja bym chyba wtedy strasznie bazgrał… Tematem przewodnim jest kolejne w tych wyborach drzewo. Tym razem trochę bardziej znane od czereśni na podwórku Bronka, bo dąb Bartek. Jarek – w rytm plumkającej w tle muzyczki Chopina – mówi nam o przyszłości, czego symbolem na być sadzenie nowych „Bartków” przez kandydata. Ja się tylko pytam – dlaczego przewodniczący PiS sam nie wziął w swojej reklamie łopaty w rękę i nie kopał dołka tylko zlecił komuś brudną robotę? Jak tak ma wyglądać jego prezydentura to ja dziękuję, nie chcę jego drzewek! Mój pies będzie najwyżej sikał na trawę…
Jak na tym tle prezentują się więc filmy reklamujące Janusza Korwina – Mikke? Osobiście mam wrażenie, że pomimo tego, że wyraźnie są zrobione bez wielkich nakładów finansowych, tony makijażu, ekipy reżysersko-operatorskiej, specjalistów od PR i całej tej kosztującej majątek otoczki to są niezłe. JKM wali po prostu prosto w nos to, co ma do powiedzenia i nie zastanawia się zbytnio jak to wpłynie na jego przedwyborczy „słupek” w kolejnym rankingu. A że ja mam do życia podobne podejście to mi się to bardzo podoba. Spoty są krótkie, treściwe i na temat. Choćby ten dotyczący powodzi:
Oczywiście każdy z nas ma swój rozum i będzie wybierał sam słuchając przemówień, debat i publicznych wystąpień kandydatów. Z drugiej jednak strony będę bardzo zdziwiony i lekko zniesmaczony jeśli środowisko pokerowe nie poprze licznie JKM w tych wyborach. W końcu to On jako jedyny choć trochę zainteresował się losem pokerzystów po wprowadzeniu słynnego bubla prawnego zwanego szumnie ustawą antyhazardową. Mam też nadzieję, że Jarek i jego ekipa posadzą wystarczająco dużo tych swoich drzewek. Będzie przynajmniej materiał na kije…
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (77)
Lynx33 08.06.2010 15:02
@hau hau
JKM nie dzieli ludzi na bogatych i biednych. Jest za to za stworzeniem jak najlepszych warunków do tego by podobny podział dokonał się w sposób naturalny.
@Matej_wwa
JKM być może nie wyraża swoich poglądów w tak cudownie uroczy i nieskończenie łagodny sposób jak choćby Milton Friedman ale to nie czyni ich odmiennymi (poglądów rzecz jasna). Może za dużo w tym wszystkim “gonienia polityków z kijami” i “rozstrzeliwania winnych” ale z tego co wiem JKM chciałby by to jaka opcja w danej chwili rządzi miało możliwie jak najmniejsze znaczenie dla szarego obywatela.
Nadto stosując podobną do Twojej retorykę zakładającą nazywanie ludzi oszołomami i formułowanie wniosków bez argumentów można by pewni zastanawiać się dlaczego w ogóle głosować na tych “oszołomów”, których opcje polityczne miały już swoje 5 minut w polskim rządzie i każdorazowo dawały ciała? Wnioskując bez argumentów można by pewnie nawet przepchnąć Kodeks Hammurabiego w obecne realia. Polecam mniej się dziwić i stwierdzać a więcej udowadniać, wtedy dyskusje działają znacznie lepiej.
Pozdrawiam.
Gwarus1986 08.06.2010 14:43
@daro
tyle, że o dobro wspólne wszystkich obywateli należy dbać a nie tylko doić i nie lepszym obywatelem tylko obywatelem. Ktoś kto nie przyczynia się do rozwoju kraju chociażby przez płacenie podatków (w innej formie, np. ZUS do kasacji ale to inny temat) nie powinien mieć prawa decydowania o tym kraju. To chyba logiczne. O ile oczywiście nie kierujemy się utopijnymi ideałami wszystko dla wszystkich i jeszcze nam zostanie :)
Matej_wwa 08.06.2010 14:10
to jest blog pokerowy czy tuba propagandowa partii WiP?? Korwin oczywiście zapobiegłby powodzi i wszystkim tragediom, którym winna jest oczywiście władza (nie ważne jak ważne, że obecna) rety jak można zauroczyć się w takim oszołomie..
miszcz 08.06.2010 13:41
@hau hau
Ale właśnie sam mówisz że 20 lat minęło jak zniknęła czerwona zaraza, a tęsknisz do równości.Nigdy nie było,nie ma i nie będzie równości. Wolę podział na lepszych(bogatszych) i gorszych(biednych) niż na katolików i żydokomunę.
Co do Singapuru, to gospodarka ok, ale tak restrykcyjne prawo w Polsce nie bardzo widzę, to nie do mentalności Polaków.
daro 08.06.2010 13:37
@gwarus1986
sorry, można mieć wiele wątpliwości co do naszej konstytucji ale jeśli ty masz zastrzeżenia do punktów:
“RP jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”
oraz “Wszyscy są równi wobec prawa” to po prostu mamy baaaaardzo odmienne stanowiska w tej sprawie, nie chce żyć w kraju w którym w oczach prawa ktoś kto płaci większe podatki jest “lepszym” obywatelem… Poza tym to twoje “Nie liczy się to co wypracowujesz i ile umiesz tylko to, że Ci się należy” to się tyczy raczej socjalizmu a nie demokracji, no chyba że wg Ciebie podstawowe prawa obywatelskie trzeba sobie nabyć.
hau_hau 08.06.2010 13:21
20lat odkąd w Polsce zniknęła czerwona zaraza a wy zachwycacie się osobą która dyskryminuje ludzi na lepszych i gorszych, zdrowych i chorych.
Demokracja dała każdemu prawo do głosowania niezelażnie od tego co ma w portfelu czy w majtkach a chłop jawnie mówi że należy pozbawić 95% prawa wyborczego w tym wszystkie kobiety.
Nie mówiąc już o żenujących wystąpieniach w sprawie niepełnosprawnych dzieci.
Ma wizję podzielenia ludzi w Polsce na lepszych i gorszych to zupełnie tak jak tow.Walter podzielił kibiców Legii. Już widzę też jak JKM zrobił by wam ten Singapur raczej Chiny Ludowe ewentualnie Wenezuelę.
JKM to taki sam populista jak Giertych, Macinkiewicz czy Lepper z tym że nie dopchał się do władzy. Lepper jechał na rolnikach i obiecywał im złote góry a jak było każdy wie, Giertych udawał wielkiego patriotę i katolika a teraz snuje się żeby do PO go przyjęli, Marcinkiewicz pieprzył farmazony o katolickich rodzinach ganił innych a sam nawet przykazań kościelnych nie szanował.
Kaczyński dzieli ludzi w Polsce na patriotów-katolików i żydokomune.
Komorowski na mocherów i “liberałów”
JKM na lepszych (bogatszych) i gorszych (biednych).
Te same hasła dokładnie tylko inaczej opakowane.
prezez 08.06.2010 11:02
Masz rację Jacku nie zagłosuję na Kaczyńskiego bo nie trzyma łopaty w swojej reklamówce, a także dlatego,że pisze i jednocześnie patrzy w kamerę, na Komorowskiego też nie bo trzymał encyklopedię do góry nogami.Żelazne argumenty przemawiające przeciw tym kandydaturom.
armadilo 08.06.2010 09:01
a propos konstytucji – projekt autorstwa UPRu z 94r:
http://reod.ovh.org/upr/konstytucja.html
/>
http://reod.ovh.org/upr/konstytucja.html#uzasadnienie
O ile lepiej by nam się żyło, w państwie tak zaprojektowanym (kilka przykładów):
1. 120 posłów
2. 49 senatorów
3. Art 21. 2 “Ustawa zmieniająca system podatkowy, wprowadzająca opłaty publiczne, albo nakładająca inne, powszechnie obowiązujące obciążenia finansowe, wchodzi w życie najwcześniej po czterech latach od jej uchwalenia.”
4. Art 16. “Poseł nie może na swoje ani na obce imię kupować ani dzierżawić mienia państwowego, ani przyjmować zamówień rządowych na dostawy lub roboty. W razie stwierdzenia orzeczeniem Sądu Najwyższego naruszenia niniejszego artykułu, poseł traci mandat.”
5. z usadadnienia: “Generalnie projekt kieruje się zasadą, że dozwolone jest wszystko, co nie jest zakazane, a zakazane może być w zasadzie tylko to, co jest przestępstwem albo wykroczeniem.”
Gwarus1986 08.06.2010 07:30
@daro
Dotknąłes istoty państwa demokratycznego. Nie liczy sięto co wypracowujesz i ile umiesz tylko to, że Ci się należy.
W normalnym systemie jest tak, że kto ma i umie ten decyduje za tych którzy nie mają i nie potrafią, co pozwala na rozwój tych “gorszych” dla wspólnego dobra a jeśli nie chcą się “rozwijać” wówczas izoluje się ich od przychodu wypracowanego przez społeczeństwo.
Konstytucja to nie jest jakaś święta księga z nieba, która jest nieomylna. Tak samo tę jak i inne ustawy uchwalał dupokratyczny parlament w pewnym okresie zapotrzebowania głosów.
Jeśli już dyskutujemy to proponuję aby nie traktować demokracji, państwa socjalnego i XXwiecznych konstytucji jako dogmatów :)
Godek 08.06.2010 02:03
Klubom kibicujemy różnym ale w polityce jak widzę pełna zgoda :)
Przy okazji w pełni popieram to co nbapisał Kane1910. Singapur to świetny przykład jak proste zasady wprowadzić w życie.