Ostatnie dni nie sprzyjały na pewno dobrej grze, ale mimo to starałem się nie zostawiać kompletnie pokera. Po prostu wolałem wyjść do ludzi i posiedzieć przy pokerowym stole niż siedzieć w domu i myśleć o tym, co się stało. Czasem też odpalałem komputer i starałem się trochę pograć online. W jednym i drugim przypadku kończyło się to zazwyczaj tak samo – szybkim łomotem. W kilku turniejach na żywo w zasadzie nie potrafiłem przejść przez trzy czy cztery pierwsze levele. I to nawet nie dlatego, że jakoś specjalnie źle grałem czy robiłem w kluczowych momentach jakieś wielkie błędy. Po prostu gra mi się kompletnie nie układała i zawsze ktoś coś trafiał lepiej ode mnie. Nawet mnie to za bardzo nie ruszało, cieszyłem się, że mogę pobyć trochę wśród ludzi, poza domem, nie myśląc o własnych problemach. Ale tak czy inaczej przegrywać nie lubię i kilka akcji zaobserwowanych na stole w normalnej sytuacji spowodowałoby pewnie u mnie kolejny słowotok w którymś z odcinków bloga. Ale teraz to nawet nie za bardzo pamiętam te akcje, więc podam Wam tylko jeden przykład z turnieju, który odbył się na początku tygodnia w Hyatcie.
Od jakiegoś czasu w kasynie w hotelu Hyatt jest naprawdę gorąco. Nie ze względu na panujące upały, ale dlatego, że codziennie trwa prawdziwa wojna o miejsca w turnieju. Cap do turnieju ustalony na 40 osób to już zdecydowanie za mało jak na potrzeby warszawskiego rynku. Chętnych jest o wiele więcej i dzień w dzień kilku spóźnialskich odchodzi od kasy z kwitkiem. Ostatnio nawet i mnie to spotkało, choć byłem na miejscu na 15 minut przed godziną rozpoczęcia turnieju. Sytuacja ta spowodowana jest tym, że ostatnio do Hyatta przychodzi coraz więcej nowych osób. Jeden z tych nowych to mój prawdziwy „ulubieniec”. Nie ma co – polski odpowiednik Harringtona! Jego pokerowe teorie wygłaszane przy stole to prawdziwa atrakcja dla wszystkich stałych graczy kasyna. W poniedziałek usłyszeliśmy kolejną… Rozdanie rozpoczęło się od podbicia jednego z graczy, dostał ze dwa czy trzy calle i wszyscy obejrzeli flopa w postaci 567 w tęczy. Pierwotny agresor zagrał c-beta, na co gracz siedzący za nim zagrał all in. Wtedy do akcji wkroczył mój nowy bohater! Natychmiast wrzucił na stół swój cały, dość pokaźny stack płosząc tym samym z rozdania gracza podbijającego preflop. Dochodzi do showdownu. Zawodnik, który jako pierwszy zagrał za wszystkie swoje żetony pokazał 87 (top para i open ended), a mój idol… AQ! Gdy na turnie spadł as wykrzyknął głośne „Noooo!!! Tak miało być!” i podekscytowany wygraną rozpoczął swój wywód. Według przedstawionej nam przez niego teorii obliczył sobie (WTF???), że jeśli na trzech poprzednich flopach spadały niskie karty, to teraz na turnie lub riverze musiała spaść karta wysoka, a on takie dwie karty właśnie posiadał. Zdecydował więc – jak sam dobitnie kilkukrotnie stwierdził „z pełną premedytacją” – wrzucić wszystkie swoje żetony za linię, bo miał „ogromne szanse” na zwycięstwo. Ponoć jedynym układem, którego nie chciał zobaczyć u rywala był set. Gdy zapytałem go czy myślał może przypadkiem o tym, że przeciwnik może mieć strita lub dwie pary już nic nie odpowiedział… W takich jak ten przypadkach nie chce mi się już nawet mówić „graj tak dalej”…
NOWY BETFAIR JUŻ JEST!
Online też nie było ostatnio zbyt dobrze. Gram sobie na Betfairze , głównie sity 30-osobowe i sity double or nothing. Od razu zaznaczam – gram bardziej rekreacyjnie niż nastawiając się na jakieś gigantyczne zyski. Do gry online brakuje mi cierpliwości, wkurza mnie stałe siedzenie przy komputerze, bo nawet nie mogę sobie zrobić herbaty albo nie mam jak wyjść spokojnie na fajka na balkon podczas gry. Gram więc sobie na spokojnie, ucząc się gry w sieci i poznając jej aspekty. Jednak byłem bardzo zainteresowany jak przejście Betfaira na Ongame wpłynie na jakość gry przeciwników. Myślałem, że pojawi się cała masa regularsów wymiatających te sity, a okazało się, że ilość donków dotychczas grających te turnieje jeszcze bardziej wzrosła. Najlepsze rozdanie, jakie ostatnio widziałem miało taki przebieg – podbiłem preflop do 2000 przy blindach 400/800 i dostałem call. Miałem KQ w pikach, a na flopie pojawiły się AJ8, w tym dwa piki. Z drawem do koloru i gutshotem zagrałem za 3000, na co mój rywal przebił mnie do 8000, zostawiając sobie jeszcze – uwaga!! – 378 żetonów! Mając spory stack postawiłem go więc na all inie, a ten po kilku sekundach zastanowienia wyrzucił karty! LOL! Zmiana oprogramowania wpłynęła jednak na pewno dobrze na grę na Betfairze. Jest większy traffic graczy, polska wersja oprogramowania, większa liczba turniejów, sity zapełniają się bardzo szybko (a to był główny problem na „starym” sofcie) i gra się naprawdę bardzo przyjemnie. Jedyne, co mnie trochę wkurza to fakt, że nie wiem jak sprawdzić skąd są moi rywale przy stoliku, a wiadomo, że mimo wszystko wolę grać z Cypryjczykiem czy Włochem niż z Angolem czy jakimś Skandynawem. Może do tego kiedyś dojdę…
Kilka dni temu na łamach Pokertexas pojawił się artykuł opisujący wszystkie promocje , które ogłosił Betfair w związku z przejściem na nową sieć. Nie będę więc tego powtarzał, każdy zainteresowany sam sobie znajdzie wszystkie szczegóły. Od siebie powiem tylko, że nie będą to na pewno wszystkie oferty dla naszych graczy. Już wkrótce zaproponujemy Wam kolejne fajne promocje. Na pewno będzie można powalczyć o kolejny turniej z cyklu Betfair Live (najprawdopodobniej odbędzie się w Pradze), a znajdą się zapewne jeszcze inne ciekawe oferty, w tym jedna dla kibiców piłkarskich... Szczegóły już niedługo!
POLSKI NAJAZD NA WIEDEŃ
A jeśli mówimy już o ofertach i promocjach to nie mogę nie wspomnieć o planowanym wyjeździe polskich graczy do Montesino na wrześniowy turniej z gwarantowaną pulą w wysokości 100.000€. Odbędzie się on w dniach 1-4 września. Pisałem już wcześniej o tym turnieju, dziś trochę więcej szczegółów. W turnieju rozegrane zostaną 3 dni eliminacyjne. Aby wejść do dnia finałowego należy przejść w dniu kwalifikacyjnym 11 poziomów blindów. W przypadku odpadnięcia w środę (Heat 1) można ponownie zagrać w czwartek (Heat 2). Jeśli również w czwartek się nie uda to można zagrać w piątek (Heat 3). Wtedy wpisowe jest już za darmo, a płaci się jedynie rebuya i addona. Buy in do turnieju to 100€ + 20€, rebuy i addon po 100€. Stack początkowy wynosił będzie 3k, rebuy również 3k, a po zapłaceniu za addona dostanie się 6k żetonów. Taka formuła sprzyja na pewno tworzeniu się dużej puli w turnieju – na poprzednim takim evencie 620 zawodników stworzyło pulę w wysokości aż 147.000€.
W związku z tym turniejem organizuję wyjazd polskiej grupy pokerzystów do Wiednia. Wyjazd 31 sierpnia (wtorek), powrót 5 września (niedziela). Jechać będziemy luksusowym autokarem (trasa Warszawa - Katowice - Wiedeń, graczy odbierać będziemy z Warszawy i Katowic). Koszt autokaru, zakwaterowania i wyżywienia kierowców to około 7.000-7.500 zł. Klub Montesino dopłaca do autokaru 1.000€ (około 4.000 zł), resztę kosztów pokrywamy sami. Wstępny koszt za jednego uczestnika wyjazdu to 100 zł (płatne przed wyjazdem w momencie rezerwacji miejsca w autokarze). Na miejscu oczywiście Montesino daje polskim graczom zniżkę na hotel, który znajduje się tuż obok klubu. Koszt pokoju dwuosobowego za dobę to 70€ (35€ za osobę). W cenie również mamy śniadanie w Montesino.
Ilość miejsc jest oczywiście ograniczona, więc wszystkich zainteresowanych proszę o szybki kontakt mailowy pod adresem jdpoker@wp.pl w sprawie rezerwacji miejsc. Z samej Warszawy do Wiednia wybiera się spora grupa zawodników, mam więc nadzieję, że wyjazd będzie bardzo udany zarówno pod względem pokerowym, jak i towarzyskim.
NASZE POLSKIE PIEKIEŁKO
Ostatnie kilka dni to istna masakra, jeśli chodzi o wydarzenia społeczno-polityczne w naszym kraju. Wygrana Bronka w wyborach dała naszym dwóm głównym siłom politycznym nowe siły do wojny na wszystkich możliwych szczeblach. Jedni poczuli się już na tyle silni, że uważają, że wszystko im wolno (co było do przewidzenia), drudzy z kolei zachowują się jak zranione w walce zwierzęta broniące do końca swojego życia kąsając i kopiąc na prawo i lewo, próbując nadal udowodnić, że są silni i gotowi do dalszej walki. A jeszcze niedawno, tuż po katastrofie pod Smoleńskiem było tyle pięknych słów, gestów, górnolotnych obietnic i całego tego słodkiego pierdzenia… To już za nami! Wszystko wróciło do normalności, czyli szlam i syf wylewa się z naszych telewizorów codziennie hektolitrami.
Nie da się ukryć, że głównym wydarzeniem o podłożu politycznym jest słynna już wojna o krzyż pod Pałacem Prezydenckim. Ja rozumiem, że są osoby, które uważają, że należy oddać należny hołd ofiarom katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Ale heroiczna walka o kawałek drewna stojącego (nie wiem z jakiego powodu) w samym centrum miasta przed jednym z najważniejszych budynków w naszym kraju to już przesada na maxa!! Nie myślałem, że takie słowa przejdą mi kiedyś przez gardło, ale naprawdę w takich momentach, gdy oglądam oszalały tłum skończonych idiotów ziejących agresją i nienawiścią zaczynam tęsknić za oddziałami ZOMO, które jeszcze kilkanaście lat temu momentalnie spacyfikowałyby naszych „katolickich fundamentalistów” i byłby święty spokój. Teraz jednak mamy demokrację, jesteśmy cywilizowani i każda akcja policyjna to bandytyzm. Jedynie napieprzanie pałami kibiców na stadionach jeszcze Policji przechodzi bezkarnie. Co z tego, że banda nawiedzonych moherów nie ma najmniejszego szacunku do przedstawicieli władz? Co z tego, że strażnicy miejscy próbujący utrzymać jako taki porządek są obrażani, poniżani, opluwani albo bici? Nikt przecież emeryta nie będzie pałował… A ja się pytam – dlaczego nie?? Za to, co się dzieje obecnie na Krakowskim Przedmieściu to już spokojnie ze sto osób mogłoby dostać wyroki albo przynajmniej spore grzywny. Ale oczywiście wszystko jest sprytnie organizowane pod płaszczykiem wyznań religijnych, a punktem spornym jest przecież katolicki krzyż, więc władzy jest wstyd i głupio. W ten sposób mamy impas i o ile wczorajsza próba przeniesienia krzyża się nie udała to nie uda się również każda inna, bo nadal będzie to samo. Histeria, płacze, krzyki, modlitwy, apele wzywające do obrony krzyża wykrzykiwane przez megafony i cały ten cyrk będą się powtarzać.
W cieniu tej walki rząd Naczelnego Donka RP, mając już swojego człowieka w Belwederze, zaczyna łatać dziury w budżecie. A jak można zrobić to najłatwiej i najszybciej? Oczywiście podnosząc podatki. Mając większość w parlamencie i Bronka na stołku można już się robić co się chce, więc pora zacząć korzystać z tych przywilejów. Dziś w Sejmie do ostrej ofensywy przeszła jednak opozycja i kilku Platformersów nie wytrzymało ciśnienia, w związku z czym doszło do kilku kompromitacji, m.in. miłościwie nam panującego ministra finansów, który po zapytaniu posłanki Błochowiak z SLD o stan finansów publicznych odesłał ją na stronę internetową ministerstwa. Po prostu kpina i skandal!!
NIE SZARGAĆ ŚWIĘTOŚCI!!
Polską polityką od długiego już czasu się brzydzę, jestem też przyzwyczajony, że nasza „klasa polityczna” nie ma żadnej klasy i przypomina świnie na salonach. Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego z zachowaniem, z jakim spotkałem się kilkukrotnie w dniu 1 sierpnia. Dla zdecydowanej większości mieszkańców Warszawy to data szczególna. Wiadomo - rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, jednego z najbardziej heroicznych zrywów zbrojnych w historii naszego kraju. Osobiście uważam, że jeśli do Lecha Kaczyńskiego można mieć setki pretensji czy wątpliwości to jedną rzecz zrobił wręcz perfekcyjnie – doprowadził do otwarcia w stolicy Muzeum Powstania Warszawskiego, co nie udało się przez dziesiątki lat wcześniej. Muzeum to przeżywa od swojego otwarcia prawdziwe oblężenie i jest obecnie najchętniej odwiedzanym miejscem tego typu w Warszawie. Widać więc, że pamięć o powstańcach wciąż żyje i szacunek do tych ludzi jest nadal ogromny. Tym bardziej szlag mnie jasny trafił, gdy w niedzielę kilka razy zauważyłem na Facebooku teksty w stylu „nieudacznicy idą świętować zrównanie Warszawy z ziemią”, „po cholerę te syreny wyją jak wuwuzele?” i inne tego typu „mądrości” w wykonaniu młodych Polaków. Ten całkowity brak szacunku i kompletne olewanie pewnej – przynajmniej dla mnie – świętości przez tych ludzi spowodowany jest tym, że według nich Powstanie było idiotyzmem, było całkowicie nieprzygotowane i doprowadziło tylko i wyłącznie do „rozpieprzenia miasta”. Szczerze mówiąc, jak słucham lub czytam takie teksty to natychmiast mi się w kieszeni otwiera scyzoryk. O samej organizacji Powstania Warszawskiego można mieć zdanie lepsze lub gorsze, ale o powodach jego wybuchu i przyczynach późniejszego niepowodzenia napisano już setki książek i nawet dzieci w przedszkolu wiedzą, o co w tym wszystkim chodziło. A więc dla tych, którzy podczas lekcji historii zamiast słuchać pani dłubali w nosie i zjadali z nudów gile krótka lekcja - głównym celem wybuchu powstania była obrona polskiej niepodległości i suwerenności państwa po zakończeniu wojny oraz próba uniemożliwienia przejęcia władzy przez marionetkowy rząd powołany w Moskwie pod nazwą Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego w lipcu 1944 roku. Wiadomo też, że klęska powstania spowodowana była przede wszystkim brakiem obiecanej pomocy ze strony aliantów i wstrzymaniem ataku na Warszawę przez Armię Czerwoną na wyraźny rozkaz Stalina. Miało to na celu zniszczenie rękami Niemców wszelkich organizacji niepodległościowych i łatwiejsze przejęcie kontroli nad Polską po wojnie, co jak wiemy udało się Sowietom w 100% na długie dziesięciolecia. Dyskredytowanie działań powstańczych przez bandę głupich gnojków na portalach internetowych to dla mnie szmaciarstwo pierwszej kategorii i będę zawsze zwalczał takie przejawy totalnego debilizmu. Moja córka w wieku siedmiu lat wiedziała, dlaczego pod warszawskim Barbakanem stoi pomnik Małego Powstańca… Tata zaprowadził, opowiedział i wytłumaczył. Wszystkim, którzy myślą, że pozjadali wszelkie rozumy proponuję przejechać się na ul. Grzybowską i przez kilkadziesiąt minut pooglądać ekspozycje w powstańczym muzeum. Może trochę rozumu trafi do Waszych zakutych łbów…
Jako ilustrację muzyczną do powyższego tekstu proponuję doskonały utwór szwedzkiej grupy Sabaton, która nie raz i nie dwa w swoich utworach wychwalała bohaterstwo polskich żołnierzy podczas II wojny światowej…
KONIEC KONFLIKTU!!
Póki co po rozum do głowy poszli wreszcie kibice i działacze Legii i po kilku latach zakończył się bezsensowny konflikt przy Łazienkowskiej. Nowy prezes Kosmala okazał się człowiekiem o wiele bardziej trzeźwo myślącym od swojego poprzednika i w szybkich kilku etapach postarał się o „zawieszenie broni” z kibicami. Efekty? Karnety na Legię sprzedają się jak świeże bułeczki, drużyna będzie miała od tak dawna potrzebny doping, klub zarobi na nich spore pieniądze i wszyscy będą szczęśliwi. Nowy stadion będzie miał zapewne wysoką frekwencję przez cały sezon i normalność wróci na najbardziej popularny obiekt piłkarski w Polsce. Można było? Można! Ciekawe, co teraz powiedzą kibicowscy fundamentaliści (tak, tak! przypominają mi tych walczących o krzyż pod Pałacem Prezydenckim, dlatego używam tego samego określenia!), którzy jeszcze kilka miesięcy temu mówili, że zgody nie będzie nigdy, koniec ITI, Legia to oni itp. Według mnie powinni wziąć długi rozbieg, pochylić głowę i z całym impetem pieprznąć banią w ścianę, a po wszystkim powiedzieć sobie „rany, jaki byłem głupi…”!
I NA KONIEC…
Jak już jesteśmy przy futbolu to poniżej przedstawiam TOP 10 najpiękniejszych bramek w historii Premier League. Dla mnie gol nr 4 strzelony przez mojego idola Erica Cantonę to do dziś jedna z najładniejszych bramek jakie kiedykolwiek widziałem…
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (94)
JackDaniels 07.08.2010 02:04
Puciek, jestem bardzo ciekaw czy przy najbliższej okazji w Hyatcie też będziesz taki hardy jak zza swojego monitora… Bo jeśli mówimy o dorosłych to na pewno nie jestes nim ty. I chyba zapominasz też z kim rozmawiasz i ile ja mam lat w porównaniu z toba dzieciaku…
hau_hau 07.08.2010 00:13
@bigcat
Dowódcy Powstania nie manipulowali młodzieżą bo sami byli manipulowani zarówno przez rząd emigracyjny jak i rządy koalicji antyniemieckiej. Nie mówiąc o manipulacjach Stalina i całej bandy kacapów którym zależało żeby Powstanie wybuchło kiedy Warszawa będzie okupowana przez Niemców a nie Rosjan.
“nikt nie mógł przewidzieć bestialstwa Niemców” – To chyba żart jakiś w 44r. wszyscy doskonale wiedzieli co szwaby robią w obozach śmierci czy z rosyjskimi jeńcami wojennymi i wiadomo było że jeśli Powstanie się nie uda to zakończy się rzezią ludności cywilnej bo SS jeńców nie bierze i konwencji żadnych nie przestrzega.
Hitler tak naprawdę był głupim i gównianym strategiem bo po wybuchu Powstania mógł spokojnie wycofać swoje wojska z Warszawy i czekać aż wkroczą do niej ruscy. Wtedy sytuacja w której AK wystąpiłoby przeciw wojskom rosyjskim bardzo skomplikowałaby sytuację w całej koalicji a Niemcy zyskaliby na czasie przynajmniej na froncie wschodnim.
Dla żołnierzy AK pomoc Rosjan przy Powstaniu Warszawskim i tak skończyłaby się na Syberii, więc żadnego wyboru jedynie taki czy zginąć z rąk hitlerowców czy NKWD.
Powstanie tak naprawdę było bardzo na rękę Stalinowi i judaszom z Anglii i USA. Zresztą polska brygada spadochronowa nie została zrzucona na pomoc walczącej Warszawie na wniosek samego Stalina który się na to po prostu nie zgodził a nasi kochani sojusznicy z UE zagrozili nawet rozbrojeniem polskich żołnierzy a potem w nagrodę wysłali ich na pewną śmierć pod Arnhem.
Rozbraja mnie jedna rzecz mówiąc o Powstaniu nikt czy to przed 90tym czy po 1990roku nie wspomina że przecież w Powstaniu przeciwko Niemcom razem z AK walczyły komunistyczne czy lewicowe organizacje jak PAL, KB czy AL. A ludzie z tych organizacji przecież doskonale zdawali sobie sprawę że Rosjanie na pomoc Warszawie nie przyjdą. Więc AK miało na 100% taką informację że żadnej pomocy nie będzie a mimo to podjęło tę decyzję.
Skutkiem Powstania były nie tylko ogromne straty ludzkie ale tak naprawdę to dowódcy Powstania zniszczyli największą niepodległościową organizację podziemną jaką była AK.
Dlatego mimo wielkiego szacunku do szeregowych powstańców mam mieszane uczucia co do dowództwa.
@Puciek
Terroryści to nie partyzanci. Różnica jest taka że partyzanci walczą w swoim własnym kraju zwykle o niepodległość organizując ataki na okupanta. A terroryści zabijają gdzie się da w imię durnej ideologii żeby strachem wymusić dla siebie korzyści. Przykład prosty jeśli w Czeczeni zestrzelą rosyjski samolot to będzie to akcja partyzancka, natomiast jak dwóch brodatych skurwieli wysadzi dwie stacje metra w Londynie to będzie to terroryzm.
To media ci zaburzyły rozumowanie głupotami o terrorystach w Afganistanie, Iraku czy Czeczenii. Ci ludzie walczą w swoich krajach z obcą armiami które stacjonują na ich ziemiach. I niestety giną tam polscy żołnierze którzy są armią okupacyjną.
Puciek 06.08.2010 23:30
Porownalem do alkaidy ? Gdzie ? Kolejny baran ktory nie umie formulowac argumentow wiec probuje obrazac i nadinterpretowac.
@JD dorosles juz zeby zasiadac z doroslymi ? Bo nie widze.
A jakb nie patrzec z punktu widzenia niemcow AK to byla grupa terrorystyczna ktora walczyla o swoje cele poprzez wlasnie akty terroru (tyle ze wycelowane w wojskowych a nie ludnosc cywilna). Szkoda ze ludzie definicje slow biora z wiadomosci a nie slownika.
pawelqq 06.08.2010 22:26
“tak nazisci zwalczali terroryzm od poczatku wojny”
Porównanie AK do Al-Kaidy – Puciek to po prostu mistrzostwo świata.
JackDaniels 06.08.2010 22:18
Nikt nie potrafi, bo to niestety idiota…
bigcat 06.08.2010 22:13
Może ktoś poda argumenty Pućkowi dlaczego zamordowanym w Powstaniu Warszawskim należy się szacunek,cześć i pamięć ? Ja nie potrafię….
Puciek 06.08.2010 21:41
@bigcat owszem trzeba, jezeli nie potrafisz uargumentowac to moze sam nie wiesz dlaczego ? Ja slepo i “bez pytan” to ja tylko oddycham, jak zreszta kazdy ktory ma pol mozgu (towarzysza stalina tez kazano kochac bez podania argumentow “za co”). I gdzie jest argument w nadintepretacji w stylu ze zganiam wszystkie powstania ? Moze polecic ci definicje slowa argument ?
I oczywsice ze mozna bylo przewidziec represje bo to ze zaczna sie masowe mordy bylo jasne i oczywiste z prostego powodu – tak nazisci zwalczali terroryzm od poczatku wojny. A wywod o tym ze powstancy nie sa winni rzezi warszawy jest smieszny, gratuluje nieumiejetnosci myslenia przyczynowo skutkowego.
bigcat 06.08.2010 20:17
@ Blasco – Twój głos mimo,że nie podzielam tego zdania ma pewna dozę sensu – tzn. można polemizować w przeciwieństwie do debili którzy porównują syreny z godz. “W” do wuwuzeli. Popierdoliły Ci się tylko definicje kata i ofiary – to NIE dowództwo AK jest winne rzezi ludności cywilnej tylko zwyrodnialcy w mundurach SS i Vehrmahtu. To nie Bór-Komorowski zburzył Warszawę tylko Hitler osobistym rozkazem- obarczanie winą Powstańców to retoryka w stylu “AK-zaplute karły reakcji” TY sięgasz nawet dalej twierdząc,że dowódcy Powstania manipulowali “cynicznie i zbrodniczo” młodzieżą – nikt nie mógł przewidzieć bestialstwa Niemców ( o Konwencjach Haskich i Genewskich nie wspominam nawet ).Także zreflektuj się chłopie , albo poproś kogoś o walnięcie czymś ciężkim w głowę.
@Puciek – argument był- czytaj ze zrozumieniem – nikt nie wini Polski za brak realizacji żądań Niemiec w 1939 – bezpośredni powód (pretekst) II Wojny , analogicznie AK i Powstanie j.w. do Blasco.A do piętnowania braku szacunku dla zamordowanych nie potrzeba ŻADNYCH argumentów.
Blasco666 06.08.2010 17:57
a o tych czołgach to byla przenośnia, wydawało mi się, że czytelna.
Blasco666 06.08.2010 17:55
Nikt nie twierdzi, że w Warszawie w 44 było miło i przyjemnie, jak również nikt nie kwestionuje konieczności walki z okupantem. Moi dziadkowie też w tej walce brali udział, jeden dziadek zginął w Oświęcimiu po aresztowaniu za działalność w organizacji niepodległościowej. Ja tylko mówię, że co innego walka, która ma sens od walki, której konsekwencje są niewspółmierne do ewentualnych korzyści. Nikt nie planował eksterminacji Warszawy, w odróżnieniu od planów eksterminacji getta, które to plany ubiegli żydowscy powstańcy – oni właśnie bezpośrednio walczyli o przeżycie czy choćby o śmierć w walce.
Oczywiście chylę czoła przed powstańcami – byli to w większości młodzi ludzie o gorących głowach, którymi najłatwiej manipulować i tej manipulacji według mnie dowódcy powstania cynicznie i zbrodniczo, posyłając na pewną śmierć polską młodzież, wykorzystali. Nie biorąc pod uwagę, albo biorąc – jeszcze gorzej – konsekwencji.