We wszystkich tych opiniach przewijał się jeden motyw główny – prezes PFPS nie jest osobą, którą polskie środowisko pokerowe chce nadal oglądać na tym stanowisku. Oczywiście wszyscy są mocno oburzeni postawą pseudosponsora Pucharu Polski, bo numer jaki wykręcił Tobet jest po prostu nie do pomyślenia w cywilizowanym świecie, ale i tak większość odpowiedzialności za nieudaną organizację cyklu spada na federację i jej szefa. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że absolutnie nikt z Zarządu PFPS nie ma sobie nic do zarzucenia i na zeszłotygodniowym zebraniu Zarządu wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że nic się wielkiego nie stało, nie ma co rozdzierać szat, trzeba przełknąć gorzką pigułkę i dalej robić swoje. A tak w ogóle to wszystko to wina Jacka Danielsa, który jest wrogo nastawiony i sieje popelinę! No tak…
W czwartek Paweł Abramczuk udzielił Pawciowi kolejnego wywiadu . Naprawdę, wierzcie mi na słowo, nie myślałem, że Mikołaj w tym roku przyjdzie aż tak wcześnie!! Szanowny prezes PFPS każdym wypowiedzianym przez siebie zdaniem coraz bardziej się pogrążał podając mi swoją własną głowę na srebrnej tacy! W zasadzie to nie wiem, od czego mam zacząć tego bloga odpowiadając na stek bzdur wypowiedzianych przez Pawła. A jak nie wiem od czego to zacznę najlepiej od początku jadąc po kolei po co bardziej bzdurnym stwierdzeniu zawartym w wywiadzie…
Oczywiście najważniejszym tematem wywiadu była „zaginiona” pula nagród w turnieju finałowym Pucharu Polski. Czekałem na jakieś twarde argumenty wyjaśniające całą sytuację, próbę obrony dobrego imienia federacji, a co dostałem? Formalne przyznanie się do winy! Prześledźmy cały tok rozumowania prezesa – w wywiadzie w kwietniu tego roku Paweł mówił tak:
„Bezpośrednio w turnieju gracze wygrywają punkty rankingowe, które potem mogą zamienić u sponsora na nagrody finansowe, ale to już dzieje się na zagranicznych serwerach, legalnie działającej w UE firmy.”
Zaraz potem dodał również:
„Zarówno nasi prawnicy, jak i prawnicy sponsora uważają, że wygrane online to wygrane odniesione zagranicą i jako takie mogą zostać zalegalizowane w Polsce.”
Po kilku miesiącach prezes mówi jednak zupełnie co innego!! Na pytanie o powody rezygnacji Tobetu z wykupu punktów rankingowych Paweł Abramczuk jednoznacznie stwierdza:
„Gdybyśmy zmuszali kogoś do wykupienia punktów rankingowych to byśmy tym samym przyznawali się, że sprzedajemy punkty rankingowe, a tego nam robić nie można.”
No to jak jest w końcu?? W kwietniu wszystko jest legalne, można nawet zgłosić się do skarbówki i zalegalizować dochody z pokera online, w grudniu już nie można nawet ufundować nagród w turnieju, bo to niezgodne z obowiązującym prawem?? Co się stało przez te 8 miesięcy?? O ile wiem sytuacja prawna w naszym kraju się w żaden sposób w tym czasie nie zmieniła!! Pytanie brzmi – kiedy prezes kłamał?? Wtedy, gdy obiecywał gruszki na wierzbie (czytaj – pule nagród w wysokości €50.000) chcąc ściągnąć graczy na soft sponsora czy dopiero teraz?? A może prawnicy dopiero teraz kapnęli się, że żyjemy w kraju, w którym od 1 stycznia obowiązuje nowa ustawa hazardowa?? A może jednak ktoś naopowiadał przedstawicielom Tobetu bzdur o tysiącach graczy, którzy zasiądą do wirtualnych stołów i przyniosą sponsorowi olbrzymi zarobek, co okazało się jedną wielką wyssaną z palca bajką i jakiś wkurzony szef Nordic Gaming Group zakręcił kurek z mającą wypłynąć im z konta kasą?
Dalej jest jeszcze lepiej. Generalnie cała ta część wywiadu o Pucharze Polski to jedna wielka komedia. Jakie nagrody? Szkolenia zagraniczne. Czyli co dokładnie? Nie wiem, proszę się spytać Wydziału Szkolenia! Wielkie LOL! Ale już zaraz następuje sprostowanie – „Wyjadą na zagraniczny turniej i będą się tam uczyć jak grać jeszcze lepiej oraz dostaną materiały szkoleniowe”. Czyli co? Dostaną po pierwszym tomie Harringtona na głowę?? Dziś doszły mnie słuchy, że tym turniejem zagranicznym ma być kolejny turniej z cyklu HESOP, ale nie wiem czy jest to potwierdzona wiadomość. Zresztą nie jest to i tak do końca ważne. Tej imprezy nie uratowałyby chyba nawet wejściówki na Main Event WSOP…
Również przedstawiciel Tobetu na funpage’u tego poker roomu na Facebooku pobił swoją bezczelnością wszelkie granice. Ja już nawet nie mówię o stylu i tonie wypowiedzi (pod poprzednim odcinkiem bloga publikowałem je w miarę na bieżąco), ale przede wszystkim chodzi mi o potraktowanie osób zainteresowanych tematem. Totalna olewka!! Nic się nie stało! No i co z tego, że obiecywaliśmy 50.000 euro na nagrody?? A kto nas zmusi, żebyśmy teraz wyłożyli taką kasę?? Gracze?? Nie! Federacja?? Też nie, bo przecież jesteśmy cwani i nic na papierze nie podpisywaliśmy! To ja tylko chciałbym wrzucić tu print screena ze strony Tobetu z dnia 10 grudnia, czyli na dzień przed finałem Pucharu Polski…
Jeśli to nie jest obietnica puli gwarantowanej do turnieju finałowego to znaczy, że mamy do czynienia z firmą, dla której gracze to idioci i można ich traktować jak śmieci… Dziękujemy za współpracę! Aha, na koniec przedstawiciel Tobetu na Facebooku był już tak sfrustrowany pojawiającymi się krytycznymi komentarzami i opiniami, że po prostu skasował wszystkie posty od graczy pojawiające się tam od 2 grudnia i zostawił tylko to, co sam napisał… Brawo, naprawdę wielkie brawo!! Mistrz marketingu!!
Od prezesa PFPS dowiedzieliśmy się też, że w przyszłym roku Puchar Polski ponownie pojawi się w kalendarzu pokerowych wydarzeń w kraju. Walka będzie się rozgrywać już nie o grubą kasę tylko o puchar (a w zasadzie jego miniaturową replikę), na którym pojawiać się będą nazwiska kolejnych jego zdobywców. Może ja jestem dziwny, może mam spaczony sposób myślenia, ale ja bym nie chciał, żeby moje nazwisko widniało na czymś, co już zawsze będzie się kojarzyło z największą aferą w historii polskiego pokera. Swego czasu jako pierwszy gracz w Polsce zdobyłem indywidualny Puchar Polski w bowlingu (drużynowo zresztą również, na tych samych zawodach w Krakowie na nieistniejącej już od dawna kręgielni) i od tamtej pory jestem wymieniany we wszystkich biuletynach Polskiego Związku Kręglarskiego jako ten pierwszy, historyczny zwycięzca tej imprezy. Do dnia dzisiejszego to dla mnie wielki honor i olbrzymia satysfakcja. Na pewno nie byłbym tak dumny z wygranej w imprezie podszytej oszustwem, obłudą i zakłamaniem…
dla kogo pfps??
Podczas lektury dalszej części wywiadu z Pawłem Abramczukiem miałem nieodparte wrażenie, że cała ta organizacja, jaką jest Polska Federacja Pokerowa Sportowego, to prywatny folwark pana prezesa. Odporny na wszelką krytykę niczym najbardziej twardy partyjny beton prezes PFPS nie zauważa nawet, w jakiej sytuacji znalazł się zarówno on, jak i federacja, którą ma zarządzać. Krótko mówiąc – według Pawła cała fala krytycznych komentarzy, postów i wypowiedzi to tylko wroga robota małej grupki ludzi, nie będącej nawet członkami PFPS, a tylko zdanie osób płacących składki do kasy federacji kogokolwiek obchodzi. Mało tego, oczywiście wszystko to moja wina! Prezes Abramczuk ubzdurał sobie, że cały mój poprzedni odcinek bloga to nic innego jak mój osobisty atak na jego osobę, a nie na federację jako taką. No cóż, chciałbym Pawła niniejszym wyprowadzić z błędu – mój blog to nic więcej jak „głos ludu”, a że z zajmowanej przeze mnie ambony głos niesie się najgłośniej to akurat ode mnie dostał najmocniej. Ale gdyby tylko poświęcił kilka godzin swego cennego czasu na lekturę kilku portali pokerowych to dowiedziałby się tego samego, co z mojego bloga, tylko nie zawsze w tak kulturalnej formie jak to ja przedstawiłem. Poza tym, że chciałbym, aby natychmiast oddał federację w ręce ludzi kompetentnych i mających na celu jedynie dobro polskiego pokera to nic do Pawła nie mam osobiście, nigdy nie zrobił mi żadnej przykrości, zawsze był w stosunku do mnie miły i sympatyczny, a moja krytyka jest skierowana jedynie w kierunku jego działalności jako prezesa PFPS. Mówiąc, że nie dba o moje zaufanie strzela sobie oczywiście w stopę, bo już za chwilę proponuje mi stanowisko w PFPS (o tym w dalszej części bloga). Całą olbrzymią grupę polskich graczy wyrażających swoje zdanie w temacie organizacji Pucharu Polski i działalności PFPS na polskim rynku prezes nazywa „trollami”, co zapewne nie przysporzy mu nowych fanów, wręcz przeciwnie… Jeśli ważne jest dla niego jedynie zdanie członków PFPS to najdobitniej wyraził je chyba Góral rezygnując z członkostwa w federacji. Ale za chwilę się i tak okaże, że to ja Górala namówiłem do odejścia albo nasz czołowy gracz padł ofiarą zbiorowej antyfederacyjnej paranoi…
Generalnie wychodzi jednak na to, że każdy, kto mówi cokolwiek złego o federacji, jej prezesie czy Zarządzie to wróg pokera i nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swych poczynań. Federacja działa zajebiście, są tylko niewielkie zgrzyty w jej funkcjonowaniu (np. oddział mazowiecki, o którym Paweł Abramczuk wypowiada się w kilku miejscach bardzo niepochlebnie, a chyba zapomniał, że jeszcze niedawno prosił Gina o rezygnację z funkcji prezesa stołecznej komórki PFPS, bo nie umie się z nim dogadać! sic!), a wszelkie głosy krytyki biorą się stąd, że po prostu nikt nic tak naprawdę nie wie co federacja dobrego robi. No więc ja się pytam – a czyja to wina, że nikt nic nie wie?? Też moja?? Najlepszy przykład polityki informacyjnej to piątkowe pokerowe mistrzostwa dziennikarzy – gdyby nie to, że pan prezes „wygadał się” podczas rozmowy z Pawciem to żaden z nas nic by o tym nie wiedział. A okazało się, że PFPS taka imprezę zorganizowała (oczywiście w klubie Rafała Pałki…). Nowo mianowany rzecznik prasowy, mający być według Pawła gwarancją pełnej informacji, „zapomniał” jedynie poinformować o tej imprezie portale pokerowe i jedyną znaną mi osobą, którą zaprosił był nasz warszawski kolega Karpiu, dziennikarz sportowy stacji telewizyjnej „n”. Jak stwierdził pan prezes „Karpiu powinien to wygrać”. Nie wiem jak się to skończyło, ale promocja pokera była mistrzowska! Jak wszystko w wykonaniu PFPS… Bo przecież po co federacji na mistrzostwach dziennikarzy ludzie piszący na co dzień o pokerze? Bzdura!
MODEL DUŃSKI? WŁOSKI? FRANCUSKI? CZY TO JAKIŚ ŻART??
Bardzo dużo komentarzy wzbudziła kolejna wypowiedź Pawła Abramczuka dotycząca aktualnych działań federacji w sprawie legalizacji pokera online. Powiem tak – gdybym miał jeszcze jakieś włosy na głowie to pewnie stanęłyby mi dęba!! Większych pierdół nie można było sobie wymyślić!! Dla niewtajemniczonych – zarówno model włoski jak i francuski, czyli rozwiązania zaproponowane w tych dwóch krajach oparte są na zbudowaniu wewnętrznego rynku dla pokerzystów. Innymi słowy, zarówno gracze z Włoch jak i Francji grają na softach licencjonowanych przez państwo poker roomów, ale wyłącznie pomiędzy sobą! We Włoszech jest to zresztą jedynie Poker Stars, bo inne roomy nie dostały licencji. Wszystko super, tylko prezes PFPS nie podał do wiadomości jednego drobnego szczegółu – te dwa rynki (obok USA, Niemiec i UK) to największe rynki pokerowe na świecie! Gdzie nam do tych gigantów?? Jeszcze lepsza akcja jest w Danii. Paweł Abramczuk mówi nam:
„My proponujemy model duński, który jest wg nas najlepszy”
Ja tam może wielkim specem od pokera online nie jestem, ale zasięgnąłem języka u osób znających temat dość dobrze i tylko potwierdziły moje przypuszczenia. Otóż w Danii (tak samo zresztą jak w Szwecji) poker online oparty jest na jednym państwowym monopoliście. Jest nim państwowa spółka Danske Spil, która trzyma „za mordę” całego pokera w sieci. Porównując to do naszego krajowego podwórka prezes PFPS proponuje nam, abyśmy grali we własnym sosie na sofcie stworzonym przez Totalizatora Sportowego (bo nie widzę innej firmy zdolnej do takiego przedsięwzięcia w naszym kraju). Świetna perspektywa, co? Pan prezes nie wie jednak zapewne, że od 1 stycznia 2011 roku właśnie w tej Danii ustawa zostaje znowelizowana i dopuszcza wejście na rynek duński światowych poker roomów, bo po prostu „model duński” w tejże Danii się nie sprawdził i okazał kosmiczną klapą finansową. Teraz każdy potentat pokera online będzie mógł wykupić licencję od duńskiego rządu i legalnie działać na terenie tego kraju. Licencja ma kosztować €140.000 plus podatek w wysokości 20% dochodów roomu na rynku duńskim. Tak właśnie zakończyła się w Danii historia „najlepszego modelu” pokera online…
O innych formach aktywności PFPS w walce o normalność nawet mi się nie chce szerzej wypowiadać. Mi wystarczyły pisma wysyłane do Ministerstwa Finansów, w których ktoś „inteligentny inaczej” napisał, że piłka nożna to też sport z elementem losowym, bo po boisku biega sędzia, który często wypacza wyniki spotkań… Wszystko mi opada łącznie z biustem jak czytam takie bzdety (pisane ponoć przez prawników!! LOL!!)!!
JACK DANIELS SEKRETARZEM??? LOL!!
Na koniec zostawiłem sobie prawdziwą perełkę z tego wywiadu – propozycję Pawła abym objął wakujące stanowisko sekretarza w PFPS. Ubawiłem się jak nigdy czytając te słowa i to z kilku powodów. Po pierwsze – działałem już trochę w organizacjach społecznych i wiem doskonale, na czym polega stanowisko sekretarza w Zarządzie jakiegokolwiek stowarzyszenia. A polega głównie na tym, że z każdego zebrania Zarządu należy robić protokoły zapisując dokładnie co kto powiedział, co kto zrobił i co kto zgłosił podczas obrad. Bardzo Pawła przepraszam, ale jak szuka kogoś do brudnej roboty to trafił pod zły adres. Owszem, ja lubię pisać, ale tylko to, co sam wymyślę, a zapiski z zebrań Zarządu federacji to nie jest raczej szczyt moich pisarskich marzeń. Pepone, który został wybrany sekretarzem na ostatnich wyborach zwiał ze stołka, bo zapewne wcześniej nie wiedział, co go czeka… Po drugie – nie wiem czy pan prezes w ogóle kiedykolwiek czytał statut własnej organizacji, ale ja czytam go ostatnio dość intensywnie i wychodzi mi na to, że nikt, nawet „szef wszystkich szefów” w PFPS nie może mi takiego stanowiska zaproponować. Paragraf 24 statutu mówi bowiem:
„Zarząd Główny PFPS i Komisja Rewizyjna PFPS mogą uzupełnić swoje składy w okresie kadencji – w przypadku zwolnienia miejsc - o osoby, które na ostatnim Walnym Zjeździe Delegatów uzyskały kolejno największą liczbę głosów, nie upoważniających do wejścia w skład tych władz. Uzupełnienie w ten sposób władz nie może przekroczyć 3/5 liczby składu pochodzącego z wyboru.”
Ja w ostatnich wyborach udziału nie brałem, więc jakim cudem mógłbym zostać mianowany na to stanowisko? Poprzez jednogłośną decyzję prezesa? Niezgodnie ze statutem? Hmmm… No raczej to trochę dziwne…
Odpowiadając jednak na sam fakt zaproponowania mi tego stanowiska i abstrahując od tego czy to jest w ogóle możliwe czy też nie, chciałbym powiedzieć, że nawet gdybym mógł zająć ten gorący stołek w federacji to na pewno bym odmówił. Z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że szanuję własne nazwisko i nie chciałbym, żeby gdzieś przy kolejnej minie, na którą wpadnie PFPS ktoś wycierał sobie nim twarz. A pan prezes Abramczuk ma to do siebie, że odpowiedzialnych za błędy w działaniu federacji szuka wszędzie tylko nie u siebie (Tobet? to Ojciec znalazł sponsora! impreza w klubie? to Gajowy prowadził rozmowy! itd. itp.), więc pewnie prędzej czy później i ja zostałbym w coś „umoczony”. Po drugie to jestem członkiem założycielem Polskiego Związku Pokera, który wreszcie po wielu bólach doczekał się rejestracji w sądzie i z ramienia tej organizacji mam zamiar brać czynny udział w tworzeniu życia pokerowego w naszym kraju (najprawdopodobniej jako rzecznik prasowy PZP, bo na tym stanowisku będę się czuł najlepiej). Tak więc „pracą, elokwencją i umiejętnościami dyplomatycznymi” będę się popisywał gdzie indziej.
Reasumując cały ten wywiad powiem tylko to, co zostało już napisane przez wiele osób w komentarzach pod nim. Paweł Abramczuk jako prezes PFPS się nie sprawdził i powinien z tego stanowiska niezwłocznie odejść podając się do dymisji! Ja rozumiem, że ciężko jest się przyznać do błędów, że ciężko zrezygnować przyznając się do porażki, ale to jedyne satysfakcjonujące całe polskie środowisko pokerowe rozwiązanie. Nie za rok, nie za pół roku tylko natychmiast. Odpowiadając na pytanie Pawła z wywiadu „komu by to miało służyć?” odpowiadam – całemu polskiemu pokerowi! Dalsza działalność PFPS w tym kierunku co dotychczas może doprowadzić tylko i wyłącznie do pogorszenia sytuacji polskich graczy. Wynika to z wielu dotychczasowych działań jak i z tego, co obecnie mówi prezes Abramczuk, który najwyraźniej nie ma bladego pojęcia, czego oczekuje od niego i od federacji przeciętny polski gracz. Sam prezes w jednym z ostatnich pism do Ministerstwa Finansów pisał, że graczy w Polsce może być obecnie nawet 800.000 (LOL!). Nie wiem skąd wziął te abstrakcyjne kosmiczne liczby, ale nawet jeśli graczy w naszym kraju jest dziesięć razy mniej, a PFPS ma 300 czy 400 członków to ja się pytam – prezesie, jak myślisz, dlaczego jest ich tak niewielu?? Odpowiedź na to pytanie zostawiam Czytelnikom bloga…
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (137)
JackDaniels 30.12.2010 16:55
Nowy blog już za chwilkę :)
JackDaniels 28.12.2010 04:37
No chciałbym wtorek lub środa…
Q1984 27.12.2010 14:14
JD kiedy nowy odcinek bloga sie ukaże na stronie? Przydałby sie jeszcze przed koncem roku.
runfish 23.12.2010 20:45
Wracając na chwilę do tobetu. Firma ta postanowiła naprawić swoją nadszarpniętą opinię wśród polskich graczy wychodząc z niesamowitą ofertą. Cytuję maila, który przyszedł do mnie na skrzynkę od tobetu:
“Weź udział w dzisiejszym turnieju pokerowym all-in i zagraj o pulę 1000€!
W każdym rozdaniu wchodzisz za wszystko. Wpisowe wynosi 5 € + 0,50 €, a zwycięzca bierze wszystko. 1000 € gwarantowany!”
I kto tu powie, że tobet nie ma ciekawej oferty? Kurcze, muszę poszukać gdzieś na forach, bo pojęcia nie mam o strategii w tej odmianie gry :)
wojt52 20.12.2010 01:55
chociaż z konta jakbym przelal to zona tez sie dopierdoli.. ehh ludzie nie żeńta sie:D
JackDaniels 20.12.2010 01:37
Pomyślimy i nad tym :)
wojt52 20.12.2010 00:13
może i tak ale powinniscie mieć możliwość wpłaty z kilku źródeł, np. niektórzy mają tel “na karte” i niekoniecznie muszą mieć te dwadzieścia pare zł..
JackDaniels 20.12.2010 00:06
@wojt52 – a nie uważasz, że to najwygodniejsza i najszybsza forma płatności? :)
JackDaniels 20.12.2010 00:04
Myślę, że dowodów na nieudolną działalność PFPS przedstawiono przez ostatnie tygodnie dość dużo. Jak widać w siedzibie federacji panuje jednak świetna atmosfera i nikt nie ma do siebie o nic pretensji. Zobaczymy jak będzie funkcjonować PFPS od Nowego Roku… PZP już zaczyna swoje działania!
wojt52 20.12.2010 00:02
czemu nie ma innych płatnosci niz tylko smsem? a chociaż dostane jakąś karte członkowską? hehe