Jakoś tak mi się ostatnio wszystko źle układa, że nie za bardzo mam czas na grę live i z tego powodu troszkę cierpię, bo dla mnie granie na żywo to esencja pokera i nie ma nic lepszego. Nie miałem ostatnio kiedy zagrać w After Darku, do kasyn nie chodzę, zajrzałem za to dwa razy do Baru Alternatywnego. I akurat tak się złożyło, że w czwartek grając po raz pierwszy w nowej lidze rozgrywanej na Ursynowie udało mi się wygrać turniej! Pisząc „udało się” mam dokładnie to na myśli – gdyby pierwsze duże rozdanie, w którym brałem udział miało trochę inny przebieg to odpadłbym na pierwszym czy drugim levelu. Ale tym razem „beret” był po mojej stronie. A było to tak – po niewielkim podbiciu od Marcina Nowaka (Marcin razem z Robertem Pryglem – obaj byli reprezentanci Polski w siatkówce i obecnie zawodnicy stołecznej Politechniki – są ostatnio coraz częściej bywalcami pokerowych salonów w Warszawie) dołożyłem z parą trójek, a za mną dołożył jeszcze jeden gracz, który do tej pory prawie nie wyrzucał kart preflop. Flop 345, pierwszy czeka, drugi czeka, no to ja z moim setem zapuszczam sondę za 400. Dostaję na to szybki raise do 1350 od gracza z wczesnej pozycji i – co było trochę dziwne – call od Marcina. Tutaj muszę się bez bicia przyznać, że chyba trochę nie doceniłem przeciwnika, który założył mi trapa, a ja dałem się złapać jak dzieciak. Popchnąłem wszystkie swoje żetony na środek, pierwszy zawodnik wywalił swoje śmieci, a Marcin dołożył z A2 i ze swoim stritem był dość mocno z przodu w rozdaniu. Jednak bogowie nie chcieli tego dnia mnie skrzywdzić i już na turnie spadła druga piątka dająca mi fulla i eliminująca Marcina z gry. W ten sposób dość szybko zaliczyłem sporego double upa i miałem amunicję na grę. Potem miałem kolejne fajne rozdanie, w którym z moim KJ trafiłem flopa KKJ i sprzedałem taki trash talking koledze MMP, że wypłacał ładnie żetony do samego końca i to wiedząc, że jest słabszy. Za chwilę mocno skrócony MMP zagrał po kilku limpach all in, a ja znajdując u siebie KK wrzuciłem separacyjnego all ina, na co swoje wszystkie żetony wrzucił jeszcze Kuba Nextq z parą dwójek. W jednym rozdaniu pożegnałem więc dwóch przeciwników, co nie zdarza się często, a w tym turnieju przytrafiło mi się za chwilę drugi raz! Znalazłem się w rozdaniu z AJ, flop AJT, ja jako pierwszy zagrałem za 2700 do puli około 4200, dwóch rywali za mną all iny po 5700, dołożyłem więc już te brakujące 3000. Na showdownie jeden pokazał A4 (wtf???), a drugi seta dziesiątek. Jednak walet na river dał mi fulla, zwycięstwo i wyeliminował z gry kolejnych dwóch przeciwników. To wszystko działo się jeszcze na niskich blindach i mając wtedy około 30k w stacku byłem chiplederem. Potem jednak długi okres bez jakiejkolwiek grywanej ręki spowodował, że żetonów może nie oddawałem, ale również ich nie przybywało. Potem jedna większa pula przegrana do shorta i na stół finałowy wchodziłem ledwo ze średnim stackiem. Na szczęście tak się złożyło, że nie było jakiegoś jednego zdecydowanego lidera, a żetony porozrzucane były w miarę równo wśród graczy. Nawet ci, którzy potem te żetony zdobyli nie umieli z nich za bardzo skorzystać, więc siedziałem sobie dość spokojnie przy stole grając raz na jakiś czas all in i zgarniając blindy. Nawet nie wiem za bardzo jak to się stało, ale z pozycji shorta (którą miałem jeszcze zanim pękł bubble) nagle wskoczyłem na dość dobry stack, zacząłem kraść blindy na potęgę bez żadnego sprzeciwu stołu (ale akurat karta często wymagała akcji), potem wyeliminowałem jakiegoś gracza, potem drugiego, zostało nas trzech, wywaliłem jeszcze Stasia i do HU przystępowałem mając 160k do 40k przeciwnika. Heads up nie potrwał długo, moje AT było lepsze niż Q7 rywala, złapałem jeszcze tripsa dziesiątek i już można było iść do kasy. Generalnie fajny turniej, dobrze mi się ułożył na początku, słabszą fazę środkową przetrwałem w miarę bezpiecznie, aby na stole finałowym po prostu wygrać z większością graczy doświadczeniem. Nie będę tu opisywał błędów moich przeciwników na FT. Krótko mówiąc – nie jest to w moim szeroko pojętym interesie na przyszłość. Z tymi samymi zawodnikami gram jednak dość często i nie chcę zwracać uwagi na ich podstawowe problemy w grze na FT, w grze dużym stackiem, w grze na krótkim stole itd. Od tego są wszelkie szkoły pokera, a nie mój blog. Powiem tylko tyle, że takich błędów widziałem naprawdę sporo i starałem się je wykorzystywać, co się w dużym stopniu udało. Jestem więc ze swojej gry zadowolony. Teraz tylko trzeba będzie chodzić co czwartek, bo już się zaczyna opłacać powalczyć w całej lidze…
Niestety w rywalizacji w cyklu JD Bounty na platformie Betfair nie idzie mi tak dobrze. W zasadzie na pięć rozegranych turniejów tylko raz gra miała taki przebieg jaki bym sobie wymarzył, a cztery razy odpadałem na samym początku przegrywając albo coin flipa albo z lepszą ręką preflop. Podobnie było i teraz w ostatnią środę – moje AQ nie dało rady parze 88 i odpadłem jako jeden z pierwszych. Oczywiście decyzje wielu graczy w starciu ze mną determinowane są przez potencjalną możliwość zdobycia bounty w wysokości 30$ i nie dziwię się, że gracze często idą na całość z dość słabymi kartami. Raz udało mi się to wykorzystać i szybko nabudować, co zaowocowało potem trzecim miejscem, ale w większości przypadków te najważniejsze pierwsze rozdania przegrywam (nawet w sytuacji AQ v KQ na flopie Qxx – na river król i znowu było po mnie…). Ale nie składam broni i będę walczył dalej. W końcu do wygrania jest pakiet na Betfair Live w Wiedniu, a do końca rywalizacji można zdobyć jeszcze mnóstwo punktów.
Oczywiście po raz kolejny przypominam wszystkim zainteresowanym, że w grudniu odbędą się dwa duże turnieje w wiedeńskim Montesino. Najpierw w dniach 2-5 grudnia będzie można spróbować swoich sił w Betfair Live, a od 7 do 12 grudnia trwać będzie wielki finał cyklu
3 Lander Tour. Wpisowe do Betfair Live wynosi tym razem 270€, na start gracze dostaną 20.000 żetonów, a poziomy blindów trwać będą po 60 minut. Pula gwarantowana to aż 100.000€, więc jest o co grać za stosunkowo niewielkie wpisowe. Drugi turniej ma co prawda wpisowe na poziomie 2200€, ale za to pula gwarantowana to aż pół miliona euro! Na ten drugi turniej dodatkowo dla polskich graczy załatwiłem promocję na hotel – dwóch graczy w pokoju dwuosobowym dostanie dwie doby w hotelu gratis. Poza tym każdy gracz z Polski otrzyma wejściówkę do klubu Fun Palast , gdzie będzie się mógł odprężyć po trudach turnieju. Oczywiście należy się pospieszyć z ewentualnymi zgłoszeniami, bo ilość miejsc w hotelach jest ograniczona i miejsc może zwyczajnie zabraknąć. Informacje i zgłoszenia jak zawsze pod mailem – jdpoker@wp.pl.
CIEKAWIE WOKÓŁ POKERA
Na pewno wielu z Was, głównie na początku swojej pokerowej kariery, zastanawia się jak rozpocząć naukę gry. Również gracze z jakimś doświadczeniem w pewnym momencie potrzebują wsparcia w postaci porad lepszych od siebie pokerzystów. Są oczywiście różne możliwości nauki – fora pokerowe, portale szkoleniowe, artykuły w prasie i internecie – ale chyba najlepszą drogą do poprawy swoich umiejętności jest po prostu przeczytanie dobrej książki o tematyce pokerowej. Nasz rynek jest póki co pod tym względem wyjątkowo ubogi i dobrych pozycji w języku polskim jest jak na lekarstwo. Oczywiście można zawsze przeczytać książkę w oryginale, ale każdy, nawet znający dość dobrze język angielski przyzna, że przyswojenie wiedzy jest wtedy o wiele cięższe niż podczas czytania w rodzimym języku. Niby pojawił się jakiś czas temu jeden czy drugi tom Harringtona, ale na tym przecież się pokerowa biblioteka nie kończy. Nawet polska wersja Card Playera po jakimś czasie upadła i nie ma w naszym kraju żadnego pokerowego tytułu prasowego. Jednym słowem – kicha na całego! Idąc tym tropem wraz z jednym z moich kolegów pokerzystów postanowiliśmy wyjść naprzeciw zapotrzebowaniom polskich graczy i już wkrótce rozpoczniemy wydawanie najlepszych pokerowych pozycji książkowych w języku polskim. Będą to same najlepsze i najbardziej cenione tytuły, mające najlepsze oceny na najpopularniejszych światowych forach pokerowych np. twoplustwo. Przygotowanie trwają już jakiś czas, tłumaczenie pierwszych książek już trwa lub się zakończyło, trwają ostatnie prace korektorskie, a potem już tylko druk i mamy nadzieję, że książki te będą się rozchodzić jak świeże bułeczki. Szczegóły będę mógł pewnie podać już niedługo…
Z innych ciekawych spraw należy wspomnieć o powrocie do pracy, którą bardzo lubię czyli do komentowania pokera w telewizji. Niestety, wraz z zakończeniem cyklu USOP i końcem relacji z WSOP na Canal+ nie mam za dużo pracy w tym zakresie. Niby była propozycja ze Sportklubu, ale jakoś po dość przykrych doświadczeniach Pawcia nie ciągnie mnie, żeby tam pracować (choć materiał mają wręcz doskonały dla każdego fana pokera). Jest jednak zawsze stary dobry Eurosport i tam właśnie ponownie pojawiłem się w towarzystwie naszej ulubionej pokerowej dziennikarki Kartki. Relacje z Partouche Poker Tour są o tyle ciekawe, że dość niepostrzeżenie Main Event tego turnieju ten stał się chyba największym – obok EPT Monte Carlo i WSOP Europe – turniejem na Starym Kontynencie. W tym roku odbywa się trzeci sezon tego cyklu i w wielkim finale we wrześniu wystąpiło ponad 760 zawodników, co przy wpisowym w wysokości 8500€ dało pulę nagród ponad 5,6 mln euro. W związku z taką kasą do wygrania, co roku w Cannes pojawiają się wszyscy najwięksi gracze świata, w tym Phil Ivey, Tom Dwan i cała plejada najbardziej znanych pokerzystów. Jest więc kogo i co komentować, chociaż trzeba sobie powiedzieć szczerze, że relację montował chyba jakiś totalny pokerowy abnegat, bo po pierwsze dobór rozdań jest kompletnie nieprzemyślany, po drugie ich kolejność jest zupełnie przypadkowa, a po trzecie sam przebieg wielu rozdań jest skrócony do maksimum. Stąd często komentując wydarzenia na stole nie mamy z Kartką czasu nawet na przedstawienie zawodników lub skomentowanie szans graczy w rozdaniu. Wszystko musi być komentowane „na szybkości”, a to stwarza nam trochę problemów. Ale mimo wszystko zapraszam do oglądania relacji z wydarzeń wrześniowych, a potem rywalizacji na stole finałowym na żywo, bo podobnie jak na WSOP stół finałowy rozgrywany jest dopiero w listopadzie. W zeszłym roku transmisja live trwała kilkanaście godzin!
POMÓŻMY!
Jeszcze mamy wszyscy świeżo w pamięci wielką akcję pomocy dla naszego kolegi chorego na raka. MIPI dzięki uzyskanym środkom walczy teraz z chorobą i cały czas jest nadzieja. Do zebrania środków przyczynili się również gracze z Rosji i Ukrainy, których o całej akcji poinformował mój serdeczny przyjaciel z Lwowa – Albert. Założył on wtedy wątki na wszystkich rosyjskojęzycznych forach pokerowych i z tego, co obserwowałem odzew był naprawdę spory. Teraz jednak Albert zwrócił się z prośbą o pomoc w imieniu swojego kolegi Pawła i jego apel chciałbym tu niniejszym umieścić. Otóż kilka dni temu tenże Paweł będąc wraz ze swoją dziewczyną z okazji jej urodzin w Tajlandii miał fatalny w skutkach wypadek – jadąc na motorze przewrócili się i w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności jego dziewczyna wpadła pod koła olbrzymiej ciężarówki.
Jemu nic się wielkiego nie stało i poza kilkoma siniakami nawet nie odczuł tego wypadku, jednak z dziewczyną jest o wiele gorzej i walczy obecnie o życie. Lekarze w szpitalu w Bangkoku robią co mogą, aby ją uratować, ale skutki wypadku były naprawdę fatalne, między innymi zmiażdżona miednica. Życie dziewczyny ratują teraz tylko kolejne kosztowne operacje. Nie muszę chyba mówić, że pieniądze Pawłowi szybko się skończyły i teraz prosi on o pomoc środowisko pokerowe. Ja niniejszym przyłączam się do prośby Pawła i Alberta i proszę Was – polskich graczy – o pomoc. Pokażmy, że również umiemy pomóc w potrzebie. Pieniądze można wysyłać w klasyczny dla nas sposób – na poker roomach i MB. Poniżej dane do przelewu pieniędzy:
Poker Stars – pFFka
Full Tilt Poker – OtherSense
MoneyBookers - zadr0ter@yandex.ru
MAŁY MIX PIŁKARSKI
Jeśli coś można powiedzieć o obecnym sezonie piłkarskim to na pewno nie to, że jest nudny. I to zarówno w piłce polskiej, jak i angielskiej. Tej klubowej i pucharowej. Po prostu – dzieje się!
Zacznijmy więc od naszej kopanej. Po pierwsze i dla mnie najważniejsze - odrodziła się Legia. Gdy już wszyscy myśleli, że dni Skorży na Łazienkowskiej są policzone (akurat osobiście wcale bym się z tego powodu nie zmartwił, dla mnie ten trener nie jest postacią wybitną…) i że już z tą drużyną nic się nie da zrobić przyszedł mecz z Lechem i zwycięstwo w pięknym meczu - horrorze. Potem nie było nudniej, bo nagle już w następnej kolejce była mega wtopa z Lechitą Gdańsk i znowu wszystko wróciło „do normy”. Jednak cztery kolejne zwycięstwa, w tym w ostatniej kolejce z liderem, kolejny horror z Górnikiem i chwilę wcześniej wysoka wygrana z wiceliderem dały nagle Legii trzecie miejsce w tabeli ze stratą tylko czterech punktów do prowadzącej Jagiellonii i dwóch do Korony. Do tego doszedł awans w Pucharze Polski i nagle okazuje się, że warszawska drużyna walczy jeszcze o wszystko w tym sezonie. Kto by się tego spodziewał jeszcze miesiąc temu?? Wychodzi na to, że Legia może zarówno wygrać z każdym w świetnym stylu jak i przegrać po fatalnej grze. Oby tych zwycięstw było więcej!
Z kolei kompletnie nie rozumiem tego, co się dzieje w Lechu Poznań! Serio, nie kumam tej akcji! Po pierwsze w ogóle nie rozumiem zmiany trenera, bo uważam, że Jacek Zieliński prowadził tę drużynę naprawdę dobrze jak na nasze polskie warunki. Zachciało się komuś Bakero i oto przychodzi, ale dlaczego akurat tuż przed najważniejszym meczem w Lidze Europy?? OK, mecz był świetny i wygrana ucieszyła mnie jak nigdy (w końcu przegrali rywale zza miedzy mojego kochanego Man Utd!), ale już następna kolejka ligowa pokazała, że Bakero cudów nie czyni i Lech, który na arenie europejskiej gra fantastyczny futbol, nagle dostaje baty od średniaka naszej Ekstraklasy, Ruchu. Stąd mamy sytuację taką, że w lidze Lech jest przedostatni na miejscu spadkowym, a w pucharach prowadzi w swej grupie mając w niej Man City i Juventus!! Dom wariatów!
Ciekawie jest też w Premiership. Na czele już po kilku kolejkach ustawili się faworyci w postaci Chelsea, Arsenalu, Manchesteru City i - co chyba jasne – Manchesteru United. Jednak do dzisiaj w dalekim ogonie wlókł się słynny Liverpool, który nie może się pozbierać w tym sezonie. Dopiero wygrany mecz z Chelsea w niedzielę i kilka sprzyjających wyników spowodowały, że drużyna z Gerrardem i Torresem w składzie plasuje się obecnie na jako takim dziewiątym miejscu. Moja opinia jest w tym temacie dość klarowna i kłócę się o to cały czas z największym fanem The Reds, Soprano – Liverpool cierpi i jeszcze długo będzie cierpiał za lata pracy Beniteza w tym klubie. Jak słabym trenerem jest „Rafa” pokazuje właśnie w Interze Mediolan, zdobywcy Pucharu Europy kilka miesięcy temu. Tylko 19 punktów tej drużyny w 10 meczach Serie A mówi chyba wiele…Mnie jednak najbardziej interesuje postawa Manchesteru United w lidze angielskiej i tu akurat może wielkich powodów do smutku nie ma, ale i radość musi być lekko stłumiona. Drużyna zajmuje co prawda drugie miejsce w Premiership i nie przegrała jeszcze meczu w tym sezonie, ładnie i skutecznie gra w Lidze Mistrzów, ale mimo wszystko czegoś mi brakuje. Widać, że nie ma w piłkarzach tego gazu z zeszłego sezonu, gdy od zwycięstwa do zwycięstwa prowadził ich Rooney. Prywatne kłopoty Wazzy przeniosły się niestety na boisko i już na pewno nie powtórzy on tak świetnego sezonu jak ostatnio. Szaleje za to młody Javier „Chicharito” Hernandez! Niesamowity chłopak, będzie z niego wiele lat pociechy na Old Trafford! Teraz czekam na moment przebudzenia, w którym drużyna złapie odpowiedni rytm i zamiast męczyć się z „ogórkami” będzie zwyciężać zdecydowanie i w dobrym stylu!
HURTS RZĄDZI!!
W ostatnim odcinku bloga przedstawiłem Wam moje muzyczne objawienie ostatnich miesięcy czyli zespół Hurts. Dosłownie chwilę później okazało się, że angielski duet przyjeżdża na trzy koncerty do naszego kraju! Theo Hutchcraft i Adam Anderson odwiedzą Polskę w styczniu i zagrają w Gdańsku, Krakowie i Warszawie. Obecnie grupa rozpoczęła trasę po Wielkiej Brytanii, gdzie koncerty sprzedają się doskonale. Ja już oczywiście bilety na koncert w warszawskim klubie Stodoła zdążyłem kupić i teraz będę czekał z niecierpliwością na to muzyczne wydarzenie. Koncert odbędzie się na kilka dni przed moimi urodzinami, więc prezent będę miał świetny. Kto nie kupił jeszcze biletu, a chciałby iść na któryś z koncertów niech się stara, bo zainteresowanie jest ogromne! A dzisiaj jeszcze jeden utwór z płyty „Happiness”, właśnie w wersji koncertowej…
69 DNI!!
A na koniec jeszcze tylko krótka informacja – nie palę już 69 dni! Sukces? Na pewno! Jeszcze niedawno wydawało się to nie do pomyślenia. Co prawda moja żona twierdzi, że stałem się ostatnio nie do zniesienia, bo szybko tracę cierpliwość i zrobiłem się bardziej nerwowy, ale to chyba efekt całkowitego odstawienia nikotyny, bo plastrów już też nie używam. Za to więcej jem i zdecydowanie muszę się zabrać za ćwiczenia, żebym nie zaczął wyglądać jak kilku moich kolegów. Moje dzieciaki zresztą już mają ubaw, że rośnie mi brzuch, a żona mówi, że dwoje dzieci urodziła ona, a o trzecie staram się sam… No cóż, niech się śmieją, coś za coś. Nie palę, mam lepszy smak i węch to i do michy mnie ciągnie bardziej. Ale jakaś siłownia wkrótce zarobi na mnie parę złotych, bo muszę zacząć to wreszcie spalać. Mam też cichą satysfakcję z faktu, że wiele osób zaczęło rzucać palenie po tym moim ciągłym gadaniu o tym wszem i wobec, więc teraz razem się dopingujemy i wspieramy. Ktoś następny chętny??
I NA ZAKOŃCZENIE…
Tego gościa już w swoim blogu kiedyś przedstawiałem. Nazywa się Stephen Lynch, jest amerykańskim muzykiem i komikiem, a dla mnie jest po prostu geniuszem! Może i mam jakieś spaczone poczucie humoru, ale teksty Lyncha - który w swoich piosenkach nie boi się obrażać i wyśmiewać nikogo i niczego oraz dotyka dosłownie każdego tematu - mnie rozkładają na łopatki. Kiedyś prezentowałem jego piosenkę o dziadku, dziś proponuję dwie inne – obie dokładnie w stylu prezentowanym przez Lyncha. Oprócz niebanalnych tekstów Stephen prezentuje na scenie świetne przygotowanie muzyczne i aktorskie (spójrzcie na jego mimikę!), więc jego występy to naprawdę świetne show. Można znaleźć je zresztą bez problemów w sieci, więc jeśli ktoś będzie chciał zobaczyć inne kawałki tego komika to wyszuka je bez trudu.
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (75)
gosc 26.11.2010 02:06
Daniels, jeśli nie masz żadnych pilnych spraw osobistych to chyba nic Cie nie tłumaczy z tego lenistwa.
22 18.11.2010 23:22
prośbe mam do mieszkancow Wawy, a tych tu chyba nie brakuje..
Nie wybierzcie tego ciemniaka Czesława na swojego przywódcę…
JackDaniels 17.11.2010 17:23
Zapraszam wszystkich na 20:00 na turniej JD Bounty na Betfair! Wpisowe 5,50$, pula gtd 300$, bounty za moja głowę 30$ :)
mat20000 17.11.2010 15:41
Jakby kogos to interesowalo: cashy w Mariotcie ani w Hyatcie nie ma, ale maja byc w tym drugim w blizej nieokreslonej przyszlosci- czyli pewnie jeszcze dlugo poczekamy..
JackDaniels 16.11.2010 17:46
Łysy, nie czepiaj się :) A tak a propos – po kolejnym starciu z supportem PS juz tym razem będę pisał… Skandal i tyle!
szpoker 16.11.2010 17:22
“@Góral – o tym “najlepszym supporcie” to ja mam kilka słów do napisania w nowym blogu… Ciekawe co wtedy powiesz…”
I ja jestem ciekaw Goral co powiesz…
Ps.jesli to moj blad to przepraszam… jednak nadal mysle ze to bylo pod blogiem Gorala
Lysy 16.11.2010 11:44
@szpoker i JackDaniels
Ucinając wszelkie domniemania o cenzurze na portalu – wspomniany wcześniej komentarz Jacka:
“@Góral – o tym “najlepszym supporcie” to ja mam kilka słów do napisania w nowym blogu… Ciekawe co wtedy powiesz…”
Dalej jest widoczny i znajduje się pod artykułem “Wywiad z Rado cz. II”.
Redakcja nie ma w zwyczaju kasowania krytycznych postów na temat pokerroomów reklamowanych na naszej stronie.
P.S. A autorowi życzymy lepszej pamięci, gdzie umieszcza swoje komentarze ; )
vilumisiek 15.11.2010 23:08
O czyli jednak odnaleźli szmatę. Good work Policja :) Imię i nazwisko pedała koniecznie do pokerowej społeczności!
JackDaniels 15.11.2010 22:47
Sprawa wygląda tak, że sprawa z Prokuratury w Warszawie przeszła do Prokuratury w miejscowości, z której pochodzi złodziej. Mam adres skąd dochodziło do włamań, czekam na to co zrobi Policja z Prokuraturą…
szakal2708 15.11.2010 20:18
witaja Rafale , ja mam pytanie czu udalo Ci sie ustalic kto sie włąmał chyba na twoje gg i facebooka?? bo wiem ze kiedys była taka historia i miałeś podac dane tego osobnika publicznie. jak ta sprawa wygląda?