Ostatnie dni nie sprzyjały na pewno dobrej grze, ale mimo to starałem się nie zostawiać kompletnie pokera. Po prostu wolałem wyjść do ludzi i posiedzieć przy pokerowym stole niż siedzieć w domu i myśleć o tym, co się stało. Czasem też odpalałem komputer i starałem się trochę pograć online. W jednym i drugim przypadku kończyło się to zazwyczaj tak samo – szybkim łomotem. W kilku turniejach na żywo w zasadzie nie potrafiłem przejść przez trzy czy cztery pierwsze levele. I to nawet nie dlatego, że jakoś specjalnie źle grałem czy robiłem w kluczowych momentach jakieś wielkie błędy. Po prostu gra mi się kompletnie nie układała i zawsze ktoś coś trafiał lepiej ode mnie. Nawet mnie to za bardzo nie ruszało, cieszyłem się, że mogę pobyć trochę wśród ludzi, poza domem, nie myśląc o własnych problemach. Ale tak czy inaczej przegrywać nie lubię i kilka akcji zaobserwowanych na stole w normalnej sytuacji spowodowałoby pewnie u mnie kolejny słowotok w którymś z odcinków bloga. Ale teraz to nawet nie za bardzo pamiętam te akcje, więc podam Wam tylko jeden przykład z turnieju, który odbył się na początku tygodnia w Hyatcie.
Od jakiegoś czasu w kasynie w hotelu Hyatt jest naprawdę gorąco. Nie ze względu na panujące upały, ale dlatego, że codziennie trwa prawdziwa wojna o miejsca w turnieju. Cap do turnieju ustalony na 40 osób to już zdecydowanie za mało jak na potrzeby warszawskiego rynku. Chętnych jest o wiele więcej i dzień w dzień kilku spóźnialskich odchodzi od kasy z kwitkiem. Ostatnio nawet i mnie to spotkało, choć byłem na miejscu na 15 minut przed godziną rozpoczęcia turnieju. Sytuacja ta spowodowana jest tym, że ostatnio do Hyatta przychodzi coraz więcej nowych osób. Jeden z tych nowych to mój prawdziwy „ulubieniec”. Nie ma co – polski odpowiednik Harringtona! Jego pokerowe teorie wygłaszane przy stole to prawdziwa atrakcja dla wszystkich stałych graczy kasyna. W poniedziałek usłyszeliśmy kolejną… Rozdanie rozpoczęło się od podbicia jednego z graczy, dostał ze dwa czy trzy calle i wszyscy obejrzeli flopa w postaci 567 w tęczy. Pierwotny agresor zagrał c-beta, na co gracz siedzący za nim zagrał all in. Wtedy do akcji wkroczył mój nowy bohater! Natychmiast wrzucił na stół swój cały, dość pokaźny stack płosząc tym samym z rozdania gracza podbijającego preflop. Dochodzi do showdownu. Zawodnik, który jako pierwszy zagrał za wszystkie swoje żetony pokazał 87 (top para i open ended), a mój idol… AQ! Gdy na turnie spadł as wykrzyknął głośne „Noooo!!! Tak miało być!” i podekscytowany wygraną rozpoczął swój wywód. Według przedstawionej nam przez niego teorii obliczył sobie (WTF???), że jeśli na trzech poprzednich flopach spadały niskie karty, to teraz na turnie lub riverze musiała spaść karta wysoka, a on takie dwie karty właśnie posiadał. Zdecydował więc – jak sam dobitnie kilkukrotnie stwierdził „z pełną premedytacją” – wrzucić wszystkie swoje żetony za linię, bo miał „ogromne szanse” na zwycięstwo. Ponoć jedynym układem, którego nie chciał zobaczyć u rywala był set. Gdy zapytałem go czy myślał może przypadkiem o tym, że przeciwnik może mieć strita lub dwie pary już nic nie odpowiedział… W takich jak ten przypadkach nie chce mi się już nawet mówić „graj tak dalej”…
NOWY BETFAIR JUŻ JEST!
Online też nie było ostatnio zbyt dobrze. Gram sobie na Betfairze , głównie sity 30-osobowe i sity double or nothing. Od razu zaznaczam – gram bardziej rekreacyjnie niż nastawiając się na jakieś gigantyczne zyski. Do gry online brakuje mi cierpliwości, wkurza mnie stałe siedzenie przy komputerze, bo nawet nie mogę sobie zrobić herbaty albo nie mam jak wyjść spokojnie na fajka na balkon podczas gry. Gram więc sobie na spokojnie, ucząc się gry w sieci i poznając jej aspekty. Jednak byłem bardzo zainteresowany jak przejście Betfaira na Ongame wpłynie na jakość gry przeciwników. Myślałem, że pojawi się cała masa regularsów wymiatających te sity, a okazało się, że ilość donków dotychczas grających te turnieje jeszcze bardziej wzrosła. Najlepsze rozdanie, jakie ostatnio widziałem miało taki przebieg – podbiłem preflop do 2000 przy blindach 400/800 i dostałem call. Miałem KQ w pikach, a na flopie pojawiły się AJ8, w tym dwa piki. Z drawem do koloru i gutshotem zagrałem za 3000, na co mój rywal przebił mnie do 8000, zostawiając sobie jeszcze – uwaga!! – 378 żetonów! Mając spory stack postawiłem go więc na all inie, a ten po kilku sekundach zastanowienia wyrzucił karty! LOL! Zmiana oprogramowania wpłynęła jednak na pewno dobrze na grę na Betfairze. Jest większy traffic graczy, polska wersja oprogramowania, większa liczba turniejów, sity zapełniają się bardzo szybko (a to był główny problem na „starym” sofcie) i gra się naprawdę bardzo przyjemnie. Jedyne, co mnie trochę wkurza to fakt, że nie wiem jak sprawdzić skąd są moi rywale przy stoliku, a wiadomo, że mimo wszystko wolę grać z Cypryjczykiem czy Włochem niż z Angolem czy jakimś Skandynawem. Może do tego kiedyś dojdę…
Kilka dni temu na łamach Pokertexas pojawił się artykuł opisujący wszystkie promocje , które ogłosił Betfair w związku z przejściem na nową sieć. Nie będę więc tego powtarzał, każdy zainteresowany sam sobie znajdzie wszystkie szczegóły. Od siebie powiem tylko, że nie będą to na pewno wszystkie oferty dla naszych graczy. Już wkrótce zaproponujemy Wam kolejne fajne promocje. Na pewno będzie można powalczyć o kolejny turniej z cyklu Betfair Live (najprawdopodobniej odbędzie się w Pradze), a znajdą się zapewne jeszcze inne ciekawe oferty, w tym jedna dla kibiców piłkarskich... Szczegóły już niedługo!
POLSKI NAJAZD NA WIEDEŃ
A jeśli mówimy już o ofertach i promocjach to nie mogę nie wspomnieć o planowanym wyjeździe polskich graczy do Montesino na wrześniowy turniej z gwarantowaną pulą w wysokości 100.000€. Odbędzie się on w dniach 1-4 września. Pisałem już wcześniej o tym turnieju, dziś trochę więcej szczegółów. W turnieju rozegrane zostaną 3 dni eliminacyjne. Aby wejść do dnia finałowego należy przejść w dniu kwalifikacyjnym 11 poziomów blindów. W przypadku odpadnięcia w środę (Heat 1) można ponownie zagrać w czwartek (Heat 2). Jeśli również w czwartek się nie uda to można zagrać w piątek (Heat 3). Wtedy wpisowe jest już za darmo, a płaci się jedynie rebuya i addona. Buy in do turnieju to 100€ + 20€, rebuy i addon po 100€. Stack początkowy wynosił będzie 3k, rebuy również 3k, a po zapłaceniu za addona dostanie się 6k żetonów. Taka formuła sprzyja na pewno tworzeniu się dużej puli w turnieju – na poprzednim takim evencie 620 zawodników stworzyło pulę w wysokości aż 147.000€.
W związku z tym turniejem organizuję wyjazd polskiej grupy pokerzystów do Wiednia. Wyjazd 31 sierpnia (wtorek), powrót 5 września (niedziela). Jechać będziemy luksusowym autokarem (trasa Warszawa - Katowice - Wiedeń, graczy odbierać będziemy z Warszawy i Katowic). Koszt autokaru, zakwaterowania i wyżywienia kierowców to około 7.000-7.500 zł. Klub Montesino dopłaca do autokaru 1.000€ (około 4.000 zł), resztę kosztów pokrywamy sami. Wstępny koszt za jednego uczestnika wyjazdu to 100 zł (płatne przed wyjazdem w momencie rezerwacji miejsca w autokarze). Na miejscu oczywiście Montesino daje polskim graczom zniżkę na hotel, który znajduje się tuż obok klubu. Koszt pokoju dwuosobowego za dobę to 70€ (35€ za osobę). W cenie również mamy śniadanie w Montesino.
Ilość miejsc jest oczywiście ograniczona, więc wszystkich zainteresowanych proszę o szybki kontakt mailowy pod adresem jdpoker@wp.pl w sprawie rezerwacji miejsc. Z samej Warszawy do Wiednia wybiera się spora grupa zawodników, mam więc nadzieję, że wyjazd będzie bardzo udany zarówno pod względem pokerowym, jak i towarzyskim.
NASZE POLSKIE PIEKIEŁKO
Ostatnie kilka dni to istna masakra, jeśli chodzi o wydarzenia społeczno-polityczne w naszym kraju. Wygrana Bronka w wyborach dała naszym dwóm głównym siłom politycznym nowe siły do wojny na wszystkich możliwych szczeblach. Jedni poczuli się już na tyle silni, że uważają, że wszystko im wolno (co było do przewidzenia), drudzy z kolei zachowują się jak zranione w walce zwierzęta broniące do końca swojego życia kąsając i kopiąc na prawo i lewo, próbując nadal udowodnić, że są silni i gotowi do dalszej walki. A jeszcze niedawno, tuż po katastrofie pod Smoleńskiem było tyle pięknych słów, gestów, górnolotnych obietnic i całego tego słodkiego pierdzenia… To już za nami! Wszystko wróciło do normalności, czyli szlam i syf wylewa się z naszych telewizorów codziennie hektolitrami.
Nie da się ukryć, że głównym wydarzeniem o podłożu politycznym jest słynna już wojna o krzyż pod Pałacem Prezydenckim. Ja rozumiem, że są osoby, które uważają, że należy oddać należny hołd ofiarom katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Ale heroiczna walka o kawałek drewna stojącego (nie wiem z jakiego powodu) w samym centrum miasta przed jednym z najważniejszych budynków w naszym kraju to już przesada na maxa!! Nie myślałem, że takie słowa przejdą mi kiedyś przez gardło, ale naprawdę w takich momentach, gdy oglądam oszalały tłum skończonych idiotów ziejących agresją i nienawiścią zaczynam tęsknić za oddziałami ZOMO, które jeszcze kilkanaście lat temu momentalnie spacyfikowałyby naszych „katolickich fundamentalistów” i byłby święty spokój. Teraz jednak mamy demokrację, jesteśmy cywilizowani i każda akcja policyjna to bandytyzm. Jedynie napieprzanie pałami kibiców na stadionach jeszcze Policji przechodzi bezkarnie. Co z tego, że banda nawiedzonych moherów nie ma najmniejszego szacunku do przedstawicieli władz? Co z tego, że strażnicy miejscy próbujący utrzymać jako taki porządek są obrażani, poniżani, opluwani albo bici? Nikt przecież emeryta nie będzie pałował… A ja się pytam – dlaczego nie?? Za to, co się dzieje obecnie na Krakowskim Przedmieściu to już spokojnie ze sto osób mogłoby dostać wyroki albo przynajmniej spore grzywny. Ale oczywiście wszystko jest sprytnie organizowane pod płaszczykiem wyznań religijnych, a punktem spornym jest przecież katolicki krzyż, więc władzy jest wstyd i głupio. W ten sposób mamy impas i o ile wczorajsza próba przeniesienia krzyża się nie udała to nie uda się również każda inna, bo nadal będzie to samo. Histeria, płacze, krzyki, modlitwy, apele wzywające do obrony krzyża wykrzykiwane przez megafony i cały ten cyrk będą się powtarzać.
W cieniu tej walki rząd Naczelnego Donka RP, mając już swojego człowieka w Belwederze, zaczyna łatać dziury w budżecie. A jak można zrobić to najłatwiej i najszybciej? Oczywiście podnosząc podatki. Mając większość w parlamencie i Bronka na stołku można już się robić co się chce, więc pora zacząć korzystać z tych przywilejów. Dziś w Sejmie do ostrej ofensywy przeszła jednak opozycja i kilku Platformersów nie wytrzymało ciśnienia, w związku z czym doszło do kilku kompromitacji, m.in. miłościwie nam panującego ministra finansów, który po zapytaniu posłanki Błochowiak z SLD o stan finansów publicznych odesłał ją na stronę internetową ministerstwa. Po prostu kpina i skandal!!
NIE SZARGAĆ ŚWIĘTOŚCI!!
Polską polityką od długiego już czasu się brzydzę, jestem też przyzwyczajony, że nasza „klasa polityczna” nie ma żadnej klasy i przypomina świnie na salonach. Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego z zachowaniem, z jakim spotkałem się kilkukrotnie w dniu 1 sierpnia. Dla zdecydowanej większości mieszkańców Warszawy to data szczególna. Wiadomo - rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, jednego z najbardziej heroicznych zrywów zbrojnych w historii naszego kraju. Osobiście uważam, że jeśli do Lecha Kaczyńskiego można mieć setki pretensji czy wątpliwości to jedną rzecz zrobił wręcz perfekcyjnie – doprowadził do otwarcia w stolicy Muzeum Powstania Warszawskiego, co nie udało się przez dziesiątki lat wcześniej. Muzeum to przeżywa od swojego otwarcia prawdziwe oblężenie i jest obecnie najchętniej odwiedzanym miejscem tego typu w Warszawie. Widać więc, że pamięć o powstańcach wciąż żyje i szacunek do tych ludzi jest nadal ogromny. Tym bardziej szlag mnie jasny trafił, gdy w niedzielę kilka razy zauważyłem na Facebooku teksty w stylu „nieudacznicy idą świętować zrównanie Warszawy z ziemią”, „po cholerę te syreny wyją jak wuwuzele?” i inne tego typu „mądrości” w wykonaniu młodych Polaków. Ten całkowity brak szacunku i kompletne olewanie pewnej – przynajmniej dla mnie – świętości przez tych ludzi spowodowany jest tym, że według nich Powstanie było idiotyzmem, było całkowicie nieprzygotowane i doprowadziło tylko i wyłącznie do „rozpieprzenia miasta”. Szczerze mówiąc, jak słucham lub czytam takie teksty to natychmiast mi się w kieszeni otwiera scyzoryk. O samej organizacji Powstania Warszawskiego można mieć zdanie lepsze lub gorsze, ale o powodach jego wybuchu i przyczynach późniejszego niepowodzenia napisano już setki książek i nawet dzieci w przedszkolu wiedzą, o co w tym wszystkim chodziło. A więc dla tych, którzy podczas lekcji historii zamiast słuchać pani dłubali w nosie i zjadali z nudów gile krótka lekcja - głównym celem wybuchu powstania była obrona polskiej niepodległości i suwerenności państwa po zakończeniu wojny oraz próba uniemożliwienia przejęcia władzy przez marionetkowy rząd powołany w Moskwie pod nazwą Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego w lipcu 1944 roku. Wiadomo też, że klęska powstania spowodowana była przede wszystkim brakiem obiecanej pomocy ze strony aliantów i wstrzymaniem ataku na Warszawę przez Armię Czerwoną na wyraźny rozkaz Stalina. Miało to na celu zniszczenie rękami Niemców wszelkich organizacji niepodległościowych i łatwiejsze przejęcie kontroli nad Polską po wojnie, co jak wiemy udało się Sowietom w 100% na długie dziesięciolecia. Dyskredytowanie działań powstańczych przez bandę głupich gnojków na portalach internetowych to dla mnie szmaciarstwo pierwszej kategorii i będę zawsze zwalczał takie przejawy totalnego debilizmu. Moja córka w wieku siedmiu lat wiedziała, dlaczego pod warszawskim Barbakanem stoi pomnik Małego Powstańca… Tata zaprowadził, opowiedział i wytłumaczył. Wszystkim, którzy myślą, że pozjadali wszelkie rozumy proponuję przejechać się na ul. Grzybowską i przez kilkadziesiąt minut pooglądać ekspozycje w powstańczym muzeum. Może trochę rozumu trafi do Waszych zakutych łbów…
Jako ilustrację muzyczną do powyższego tekstu proponuję doskonały utwór szwedzkiej grupy Sabaton, która nie raz i nie dwa w swoich utworach wychwalała bohaterstwo polskich żołnierzy podczas II wojny światowej…
KONIEC KONFLIKTU!!
Póki co po rozum do głowy poszli wreszcie kibice i działacze Legii i po kilku latach zakończył się bezsensowny konflikt przy Łazienkowskiej. Nowy prezes Kosmala okazał się człowiekiem o wiele bardziej trzeźwo myślącym od swojego poprzednika i w szybkich kilku etapach postarał się o „zawieszenie broni” z kibicami. Efekty? Karnety na Legię sprzedają się jak świeże bułeczki, drużyna będzie miała od tak dawna potrzebny doping, klub zarobi na nich spore pieniądze i wszyscy będą szczęśliwi. Nowy stadion będzie miał zapewne wysoką frekwencję przez cały sezon i normalność wróci na najbardziej popularny obiekt piłkarski w Polsce. Można było? Można! Ciekawe, co teraz powiedzą kibicowscy fundamentaliści (tak, tak! przypominają mi tych walczących o krzyż pod Pałacem Prezydenckim, dlatego używam tego samego określenia!), którzy jeszcze kilka miesięcy temu mówili, że zgody nie będzie nigdy, koniec ITI, Legia to oni itp. Według mnie powinni wziąć długi rozbieg, pochylić głowę i z całym impetem pieprznąć banią w ścianę, a po wszystkim powiedzieć sobie „rany, jaki byłem głupi…”!
I NA KONIEC…
Jak już jesteśmy przy futbolu to poniżej przedstawiam TOP 10 najpiękniejszych bramek w historii Premier League. Dla mnie gol nr 4 strzelony przez mojego idola Erica Cantonę to do dziś jedna z najładniejszych bramek jakie kiedykolwiek widziałem…
W styczniu blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Styczniowi blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (94)
ramzi 15.08.2010 11:18
hahah :D grajtakdalej.eu wymiata:D
MMP1980 15.08.2010 11:05
www.zlapalembadbeata.pl, www.grajtakdalej.eu, www.nielubiegraczeslabszymi.ro
ramzi 15.08.2010 01:30
ogólnie to JD powinien mieć swój serwis :)
www.jackdaniels.pl
/>
www.jdpoker.pl
:D
tsm 13.08.2010 16:13
wow … ja pierd… ale lektura …
JackDaniels 11.08.2010 02:03
Oczywiście powinno być “nie każę”!! Matko kochana, ale mi się babol trafił… Tfu!!
JackDaniels 11.08.2010 02:00
@Slonecki – myślę to ja cały czas :) ale na myśleniu na razie się kończy :)
@Maliniak – ja się nikomu nie karzę ze mną zgadzać. Ile głów tyle opinii, głównie w naszym kraju. Natomiast rozmawiać mogę zawsze i z każdym. Nie lubię być tylko za swoje własne zdanie opluwany, a zdarza się to – jak zapewne wiesz – dość często pod tym blogiem…
Maliniak_on_tilt 10.08.2010 22:53
TeddyPL, dobrze, że tak właśnie napisałeś.
Może dzięki tak dobitnym słowom trafi coś do ludzi, którzy albo nie chcą, albo nie potrafia zrozumiec czasów wojny, okupacji, łapanek i tortur. Może warto czasem wyobrazić sobie samego siebie torturowanego calymi dniami przez gestapo i spróbować pomyslec, że jakiekolwiek problemy naszego pokolenia maja sie nijak do tego przez co musieli przechodzic ludzie bedący wtedy w wieku w wielu z nas.
@ Jack Daniels. Czytając Twój blog często nie zgadzam sie z tym co piszesz ( “graj tak dalej” itp. ). Jesli chodzi jednak o kwestie naprawde wazne jak pamiec o Powstaniu Warszawskim w pelni rozumiem Twoja, co najmniej irytacje, podczas polemiki z iście szczeniackimi tekstami.
Slonecki 10.08.2010 22:45
Panie Rafale ja bym na Pana miejscu pomyślał o napisaniu książki.:)
Lysy 10.08.2010 16:50
Ostatnio moich uszu doszły informację, iż na pewien czas wstrzymał działalność (After Dark)
Slonecki 10.08.2010 16:29
czy after dark funkcjonuje?