Blogi społeczności

Monika "Kartka" Krauze - Blog

Autor: Kartka

Poker od dawna nie jest już grą tylko dla facetów. Coraz więcej pięknych kobiet szturmuje z powodzeniem pokerowe stoły. W Polsce jednak nadal niewiele Pań zasiada do gry w Texas Holdem. Z tym większą przyjemnością zapraszam Was do lektury bloga "Kartki". Monika jest stałą bywalczynią warszawskich spotkań pokerowych i już niejeden z nas przekonał się jak trudnym jest przeciwnikiem.

Ilość wpisów: 20 | Utworzono: 11.01.08

Brejkają wszystkie rule

Brejkają wszystkie rule

Dodano: 30.06.09

Pomimo powyższych słów nikogo oszukiwać nie będę: niby na co dzień w wolnym czasie poświęcam się czynnościom zgoła od pokera odmiennym, a jednak zamiłowanie do Texas Holdem cały czas spokojnie sobie we mnie tkwi jak ten, nie ujmując, kleszcz. Dlatego właśnie w imię starych dobrych (?) czasów postanowiłam niedawno przypomnieć sobie o grze w knajpie z przypadkowo zebranymi z internetu ludźmi oraz na symboliczne stawki i w tym oto celu wybrałam się byłam do reklamowanego na jednym z for pokerowych klubu o wdzięcznej nazwie ?Deseo?. Nazwa ?Deseo?, czyli żądza, świetnie oddawała moje ówczesne nastawienie: nieważne stawki, nieważni przeciwnicy, nieważna formuła, byle wreszcie móc dotknąć kart, pobawić się żetonami oraz ogłosić ?raise?! Niestety...

czytaj więcej » 17 0

Kopenhaga się nie nada

Kopenhaga się nie nada

Dodano: 24.02.09

Dziennik z podróży (na gorąco):  16:00 Wychodzę z domu, żegnam śpiącego w drugim pokoju współlokatora, drzwi - zamykam. Nagle olśnienie: światło w kuchni! Wracam, gaszę światło, patrzę odruchowo w prawo, w lewo, i gdy wreszcie mam już w zwyczajowo nieprzytomnym pośpiechu wyjść na dobre i bez dalszego ociągania, oczom mym ukazuje się beztrosko spoczywająca na stole ładowarka do laptopa? Z oddechem ulgi oraz dobrze mi znanym ?ale by było?? w myślach wciskam ją do plecaka, trzaskam drzwiami, a następnie szczęśliwie i bez zbędnych ceregieli już pakuję się do taksówki wiozącej mnie na lotnisko. 1:0 dla mnie! 16:25 Wychodzę z taksówki, udaję w kierunku stanowisk odprawy, rozglądam dookoła wzrokiem nadal trochę nieprzytomnym i nagle...

czytaj więcej » 23 0

Sukcesik

Sukcesik

Dodano: 09.02.09

Okazja zresztą była po temu co najmniej nie byle jaka: otóż właśnie tego dnia miała odbyć się inauguracja cyklu Strefa PL , postanowiłam zatem dołączyć do pospolitego ruszenia nadciągającego do kasyna i zasiadłam przy zielonym stole w towarzystwie znano-mi-nieznanym w celu wiadomym. Cóż, sam turniej przeszedł jak zwykle bez historii: trochę wygrałam, trochę przegrałam, w końcu w którymś momencie znudzona oczekiwaniem na grywalny all-in i będąc już w posiadaniu znaczącego short stacka zdecydowałam się na repush z J9s z blinda, a tymczasem button błyskawicznie mnie sprawdził pokazując AJ, i na tym się mój występ zakończył. Nuda. Ale ja na szczęście nie o tym? Otóż nadal wiedziona przekorą, a po części także za namową Pawcia,...

czytaj więcej » 11 0

W telegraficznym skrócie

W telegraficznym skrócie

Dodano: 02.02.09

Minęły 4 miesiące od chwili, gdy odezwałam się na blogu po raz ostatni, i choć mogłoby się wydawać, że w tym czasie powinnam była zgromadzić stos opowieści oraz pokerowych anegdotek zebranych chociażby w czasie moich kolejnych podróży z cyklu European Poker Tour, z pewnym zawstydzeniem przyznać muszę, iż?nie bardzo wiem co opisać. Bo czy na specjalną notatkę zasługują tutaj moje nieudaczne przygody w stylu: skręcam w ciemnościach kostkę na schodach, spóźniam się na samolot, gubię w sylwestra portfel czy odpadam z turnieju za sprawą kolejnego bad beata? No właśnie: bad beaty? Ostatnio nawet i tych nie przychodzi mi doświadczać zbyt często, bo gdy człowiek zajmuje się pokerem ?od kuchni?, odkrywa nagle, że po pracy ma ochotę dla odmiany...

czytaj więcej » 17 0

Szalona Barcelona

Szalona Barcelona

Dodano: 17.09.08

We wtorek rano o porze zgoła nieludzkiej dostaję telefon: mój lot do Monachium (skąd miałam się z kolei przedostać do Barcelony) zostaje odwołany, przez co w głowie od razu staje przeczytany dzień wcześniej artykuł, gdzie autor wieszczy katastrofę wszystkich tanich linii lotniczych. Co prawda o 7 rano nie pamiętam nawet, którymi liniami właściwie lecę, ale i tak wystarcza, żebym uwierzyła w zaskakująco rychły koniec tanich lotów. Moje obawy jednakże okazują się na szczęście przedwczesne: uprzejma pani informuje mnie, że w ramach rekompensaty otrzymuję lot bezpośredni. Perfecto. Po dotarciu do hotelu postanawiam oczywiście zwiedzić okolicę, w którym to celu trafiam do?pierwszego lepszego hiszpańskiego baru. Nie można przecież znaleźć się w...

czytaj więcej » 27 0

Przygoda przygoda, każdej nogi szkoda

Przygoda przygoda, każdej nogi szkoda

Dodano: 12.08.08

  PROLOG Wszystko zaczyna się w momencie, gdy w kalendarzach panuje sobota 2-go, ja leżę w łóżku usiłując złapać ostatnie tchnienia snu, znajomi natomiast nieustannie próbują telefonicznie mnie z tego łóżka wyciągnąć. Do Płocka na festiwal electro. Początkowo pomysłowi temu wewnętrznie się opieram, stawiając oczywiście swój sen i miękką poduszkę ponad jakiś tam Płock, podróż w upale i nocleg w namiocie, licho jednakże już się obudziło i próbuje dokonać tej samej sztuczki ze mną: ?wstawaj! Pojedziesz i będziesz się dobrze bawić!" Następnego dnia rano budzę się więc w namiocie. Odnotowuję przy tym potworny ból?prawej nogi. Otóż w ferworze sobotnio-nocnej akcji postanowiliśmy udać się do pobliskiej jaskini...

czytaj więcej » 19 0

Było minęło

Było minęło

Dodano: 22.07.08

Tym razem droga powrotna okazała się dużo mniej skomplikowana, co nie znaczy, iż całkiem elementu chaosu pozbawiona. Z Los Angeles bez żadnych dodatkowych przesiadek mieliśmy bowiem dotrzeć do Rzymu, stamtąd zaś prosto do Warszawy, jednak już na lotnisku LAX okazało się, iż Maciek nie może otrzymać swojej karty wstępu na pokład na trasie Rzym-Warszawa. Tonąc w uśmiechach i komplementując nasze zdjęcia w paszportach pani od obsługi obiecała, iż karta zostanie bez problemu wydrukowana na włoskim lotnisku, nie mieliśmy zatem powodu do niepokoju. W Rzymie jednak po pokonaniu kilometrów kolejnych korytarzy oznajmiono nam, iż?rezerwacja lotu jest na inny dzień, wobec czego Maciek lecieć nie może! I odesłano nas do wyższej instancji. Tamtejsi pracownicy...

czytaj więcej » 6 0

My się Vegas nie boimy

My się Vegas nie boimy

Dodano: 12.07.08

Wybraliśmy się wreszcie z Maćkiem na imprezę (!). Imprezę zorganizowano pod patronatem PokerStars, a że to firma solidna (a i podobno największy poker room na świecie), można się było spodziewać co najmniej jednej atrakcji. Atrakcją okazała się Dita von Teese: ta powabna i ze wszech miar uwielbienia godna istota bowiem rozebrała się przed licznie zgromadzoną publicznością w sposób nad wyraz frywolny i ujmujący. Później jednakże impreza przestała mnie już interesować, a to przez niezgłębione ciemności, tłok oraz nazbyt głośną muzykę, których to nie rekompensowały nawet darmowe drinki (ani bez przerwy całujący się ze swoją dziewczyną przy barze Dario Minieri). Najwyraźniej jestem już za stara, bo naprawdę średnio bawią mnie próby...

czytaj więcej » 22 0

Vegas od kuchni

Vegas od kuchni

Dodano: 02.07.08

Dziwię się także, że wieczorem wszystkie pokerroomy są tak przepełnione, iż trzeba się zapisywać na listę oczekujących, w hotelu codziennie mówi nam się, że Internet w pokojach będzie, od samego początku zaś go nie ma, porcje obiadowe dla jednej osoby wyglądają, jakby były przeznaczone dla całej rodziny, do tego wreszcie wszystko ocieka tłuszczem, że aż błyszczy. Gdzie wobec tego stołują się ci, którzy nie cierpią na nadwagę?? Nie mogę także pojąć, dlaczego co poniektórzy czytelnicy PokerTexas są tak uparcie i negatywnie nastawieni do wszystkiego tego, co piszemy/kręcimy. Nie jesteśmy zawodowcami, w żadnym momencie zresztą nie próbowaliśmy za takich uchodzić, a jednak każdy błąd i niedociągnięcie są nam dotkliwie...

czytaj więcej » 24 0

Vegas, bejbe, wypas

Vegas, bejbe, wypas

Dodano: 26.06.08

  Ale od początku? Z podróży wolę zapamiętać tylko to, jak to w hotelu przy lotnisku w Amsterdamie recepcjonista, który spisywał moje dane z paszportu, z uroczym refleksem bezmyślności na twarzy zapytał: ?Warsaw ? is that your name??. Do tego może jeszcze fakt, iż w samolocie do Cincinnati (tak? to tam właśnie przesiadaliśmy się, żeby dotrzeć do Denver; do Denver lecieliśmy po to, aby trafić stamtąd do Los Angeles; w Mieście Aniołów zaś znaleźliśmy się w celu wynajęcia samochodu i pokonania nim brakujących 450 km do Vegas) można było?grać w pokera z współpasażerami. Co prawda tylko w wersji Limit i oczywiście na pieniądze wirtualne, gdzie w szczytowym momencie gry przy stole siedziało zaledwie 5 osób (w tym Maciek i ja), no ale liczy...

czytaj więcej » 12 0