We wtorek rano o porze zgoła nieludzkiej dostaję telefon: mój lot do Monachium (skąd miałam się z kolei przedostać do Barcelony) zostaje odwołany, przez co w głowie od razu staje przeczytany dzień wcześniej artykuł, gdzie autor wieszczy katastrofę wszystkich tanich linii lotniczych. Co prawda o 7 rano nie pamiętam nawet, którymi liniami właściwie lecę, ale i tak wystarcza, żebym uwierzyła w zaskakująco rychły koniec tanich lotów. Moje obawy jednakże okazują się na szczęście przedwczesne: uprzejma pani informuje mnie, że w ramach rekompensaty otrzymuję lot bezpośredni. Perfecto.
Po dotarciu do hotelu postanawiam oczywiście zwiedzić okolicę, w którym to celu trafiam do?pierwszego lepszego hiszpańskiego baru. Nie można przecież znaleźć się w Hiszpanii i ani razu nawet nie uraczyć tapas (wszelkiego rodzaju przystawkami)! A skoro już tapas, nie sposób także obyć się bez wybornego kastylijskiego wina? Co ciekawe, lokalni Hiszpanie biorą mnie najwyraźniej za naiwną i rozdającą dookoła pieniądze guiri (hiszpański odpowiednik ?gringo?), bowiem jakiś marynarz bez ogródek prosi o postawienie mu oraz jego koledze piwa. Że niby hiszpańskie równouprawnienie?
Na imprezę powitalną PokerStars, która zarazem jest uroczystością wręczenia nagród EPT, trafiam w humorze iście wybornym. Ciepłe powietrze, zapach Katalonii, przyjazny gwar na ulicach, a do tego hiszpańskie wino, które mąci krew jak żadne inne? Fiesta y siesta (czyli SYF) to w Hiszpanii dwie najświętsze tradycje, które należy z zapałem kultywować. Więc kultywuję i się rozkoszuję ? wszystkim dookoła.
Na miejscu poznaję wreszcie Soprano i Kielbaxa, którym towarzyszy Warsaw. Mam dziwne wrażenie, że wyrzucam z siebie więcej słów, niż oni trzej razem wzięci, postanawiam więc spożytkować tę energię na arenie międzynarodowej ? szybko podchodzę do Chada Browna i Daniela Negreanu. Pytam Daniela, czy zauważył jakąś różnicę w podejściu do jego osoby od momentu ukazania się najnowszej książki jego autorstwa: odpowiada, że teraz może częściej?blefować. Stwierdza także, że z przyjemnością ogrywa mu się innych naśladowców strategii small-ball. Niestety później nie będzie mnie już pamiętał, za to Chad przy każdym przypadkowym spotkaniu w korytarzu uśmiechnie się porozumiewawczo, a gdy stanę w trakcie turnieju przy jego stole, zawsze zapyta, co słychać.
A tymczasem następnego dnia - szczęśliwie w godzinach dopiero popołudniowych - pora wreszcie na rozpoczęcie relacji. Okazuje się jednak, że ku niepocieszeniu mojej lekko skacowanej głowy wszyscy Polacy grają akurat dziś! Determinacja, tylko determinacja może mnie uratować, odnajduję więc pressroom, żeby czym prędzej zabrać się do pracy. Pressroom zaś okazuje się być miejscem nad wyraz klimatycznym: ciemne miękkie obicia na ścianach, wygodne kanapy, scena, bar z darmowymi napojami, srebrna kula u sufitu? Na co dzień odbywa się tutaj podobno dyskoteka. Na razie jednak nie ma czasu na kontemplacje - trzeba sobie znaleźć stanowisko do pracy. A choć sala ta jako dyskoteka sprawdza się zapewne doskonale, próba wciśnięcia się w wolny kąt wygląda na wyzwanie nie lada.
Wreszcie udaje mi się zainstalować tuż obok grupki hiszpańskich dziennikarzy. Będą mnie regularnie rozśmieszać przez najbliższe dni, bo gdy po raz kolejny przestanie działać Internet lub zabraknie kabla, nieznośnie zaboli kontuzjowana w Płocku noga, a do tego przejmująco zawyje z głodu żołądek, tylko śmiech może człowieka uratować. Międzynarodowe turnieje pokerowe mają tę wielką zaletę, że często przyciągają barwne osobowości przy nich pracujące, które w dodatku można spotkać niezależnie od tego, czy dany turniej odbywa się akurat w Vegas czy Pradze. To chyba tak naprawdę najfajniejszy aspekt tej pracy, dlatego już nie mogę się doczekać, gdy spotkam tych wszystkich ludzi na następnym przystanku cyklu.
A cóż poza tym o i w Barcelonie? Sam przebieg turnieju został już przeze mnie wystarczająco jak na możliwości pracującej w pojedynkę osoby udokumentowany, dość więc powiedzieć, że największe wrażenie zrobiła na mnie?gra Warsawa. Biorąc pod uwagę, że w ciągu pierwszego dnia świetnie potrafił stawić czoło pokerowej czołówce europejskiej i stracił większość stacka dopiero w wyniku niefartownego ułożenia kart przy all-inach przed flopem ? naprawdę należą mu się szczere słowa uznania.
Bardzo podobała mi się również gra Krawca, któremu w pierwszym dniu side eventu pomimo nieludzkiego zmęczenia kibicowałam aż do 4-tej rano, w drugim z kolei nawet obiad konsumowałam na kolanie obok stołu finałowego, byle tylko nie stracić widoku akcji ani na chwilę. Szkoda, że końcówka taka niefartowna...
Poza tym było fajnie/byłam grzeczna/będę tęsknić.
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (27)
xyz 17.09.2008 23:28
a taki tam anonimowy goisto pokerzysta :)
Rado 17.09.2008 23:27
“jednak studia sie przydaly :)) pieknie sie wybilas ;) pozdrawiam” – ale masz karteczka grono fanów, zazdroszczę Ci ;-)))
Kartka 17.09.2008 23:18
ad xyz
ta sama; a kimże jesteś Ty?
xyz 17.09.2008 23:07
to ta kotasia od go? :)
Kartka 17.09.2008 23:03
no proszę, nagle robi mi się tutaj kącik goistów ;-) pozdro też gorące, kiedy się obaczym?
anonim 17.09.2008 21:05
jednak studia sie przydaly :)) pieknie sie wybilas ;) pozdrawiam
Mandos 17.09.2008 18:36
Bardzo fajny wpis Karteczko. Jak zwykle znakomicie się czyta o Twoich perypetiach.