888poker+_728X90
Blogi społeczności

BLOG: "Michał "Mipi" Piesiewicz - Blog"

Szpital Grochowski i jego korytarze

Dodano: 01.09.10 | Autor: MIPI

Pierwszy dzień w szpitalu. Okazało się, że miałem farta – trafiłem do sali dwuosobowej. Super, tłoku nie ma a i ciszej jakoś. Niestety współtowarzysz okazał się gościem niezbyt dbającym o higienę, przy czym słowo niezbyt jest słowem nad wyraz delikatnym. Kolejny fart – jutro miał zostać wypisany.

Godzina 10.00 – przychodzą lekarze i od razu zadają pytanie Kim ja jestem w tym PEKAE-sie, gdyż od rana idą faksy z adnotacjami o oddanej krwi. Jest wczesna pora a już ponad 50 osób oddało dla mnie krew. W tym miejscu ukłony dla mojego szefa z PEKAES S.A. oraz dla Doti, która rozkręciła akcję oddawania krwi na dobre. O godzinie 11.30 przyjeżdża pierwsze 500 ml krwi, grupy BRh- i zaczynamy przetaczanie. Mija godzina, krew sobie spłynęła, pobierają próbkę do badania i po kolejnym upływie czasu przychodzą z informacjami, że wyniki ani drgnęły. Ponownie się pytają, czy nie pluję krwią itd., itd. Oczywiście twardo się wypieram. Okazuje się również, że jest ogromny problem z moją grupą krwi i na razie muszę czekać na kolejną dawkę.

Godzina 16.30 – sytuacja się powtarza. Jest krew, jest przetaczanie, jest ponowne badanie i ponownie wyniki ani drgną. Widzę lekkie zaniepokojenie na twarzy lekarzy. Nie ma to jak kompletnie nie wiedzieć gdzie znika krew. Zapowiadają mi potężny zestaw badań na dzień następny.

Dzień drugi w szpitalu rozpoczyna się standardowo – pistolet do głowy, temperaturka, pobranie krwi. Jest jednak coś co odróżniło ten dzień od dnia pierwszego. Zabronili mi jeść czegokolwiek. O godzinie 9.00 przychodzi pielęgniarka, która zabiera mnie na pierwsze z badań – gastroskopię. To badanie zniosłem tragicznie. Nie dość, że wsadzali mi grubą rurkę w przełyk to jeszcze w ogóle nie zamierzali ze mną współpracować. Łzy samoczynnie płynęły mi po twarzy, ale lekarze nabijali się, że doprowadzają mnie do płaczu. Lekko nie było i do dziś uważam gastroskopię za jedno z najgorszych badań. Jedyny plus tego badania to to, że wyniki okazały się dobre. Górne drogi pokarmowe miałem czyste i lekarze w dalszym ciągu nie wiedzieli nic. Dalej nie potrafili odpowiedzieć na pytanie, gdzie znika krew.

Po południu jednak wszystko stało się jasne. Zabrali mnie na badanie USG całego ciała. Tu do końca zabili moją wrażliwość. Analogicznie do aktualnej reklamy Sprite – pragnienie nie ma szans co chłopak pogrywa w karty z trzema staruszkami ja przegrałem tą walkę bez wykładania kart. W gabinecie przywitały mnie 3 naprawdę wiekowe już Panie i kazały rozebrać się do naga. Chciałem choć flopa zobaczyć, ale nie dały mi tej szansy. Zaczęło się badanie, które trwało i trwało a one co chwilę wzywały nowych lekarzy. Już wtedy wiedziałem, że dobrze to nie jest i że chyba w końcu znaleźli coś co pozwoli wytłumaczyć moje słabe wyniki krwi. Okazało się, że znaleźli ogromnego guza, który pochłaniał całą wpompowywaną we mnie krew. Pozwolili mi się w końcu ubrać i kazali udać się do sali z informacją, że zaraz przyjdzie lekarz. Posłusznie wykonałem ich polecenie.

Lekarz przyszedł po jakiś 30 minutach tylko po to, aby powiedzieć mi, że muszą wykonać jeszcze jedno badanie, że mam nic nie jeść, że jutro z samego rana pielęgniarka zrobi mi lewatywę i zaprowadzi na kolonoskopię. Kolonoskopia to siostra gastroskopii, tylko, że rurkę wkładają w odbyt i badają dolny fragment układu pokarmowego. Badanie równie nieprzyjemne, ale robione pod częściowym znieczuleniem, więc przy gastroskopii to pikuś. W trakcie tego badania pobrali mi wycinek guza do analizy oraz pobrali liczne polipy, które uwidoczniły się w jelicie podczas badania. Kazali czekać na wyniki.

Poinformowano mnie również, że dalej mam nic nie jeść, gdyż o godzinie 12.00 miałem pojechać na tomografię komputerową. Tomografii nie robili na miejscu, tylko dawali zlecenie prywatnej przychodni na jej wykonanie. Miałem więc „przyjemność” przejechać się ulicami Warszawy siedząc w środku karetki. Dojechałem w końcu na miejsce, poczekałem z godzinę, po czym zostałem wezwany na badanie. I tu kolejny bad beat. Położyłem się wygodnie na maszynie, która wciągnęła mnie do środka i ... zgasła. Okazało się, że nastąpiła awaria i zapraszają mnie na powtórkę badania w dniu następnym. Szczerze miałem już wszystkiego dojść.

W dniu następnym badanie odbyło się już bez problemów i po upływie 2 godzin do pokoju przyszedł ordynator oddziału wraz z lekarzem prowadzącym. Poproszono mojego współtowarzysza z pokoju o opuszczenie sali po czym w obecności mojej żony przekazano mi diagnozę:

NOWOTWÓR JELITA GRUBEGO z przerzutami na płuca, wątrobę i węzły chłonne.

Dalsze leczenie: konieczność natychmiastowej operacji w Centrum Onkologii na warszawskim Ursynowie.

Lekarze wyszli, zaś w sali nastąpiła około 10-minutowa totalna cisza. Jestem za nią niezmiernie wdzięczny żonie, której nerwy puściły dopiero w domu. Ta wiadomość uderzyła we mnie bardzo, choć od razu starałem się ją przyjąć „na klatę”. Wiedziałem jedno – czekała mnie zmiana szpitala i rozpoczęcie walki z zidentyfikowanym już przeciwnikiem.

Jak trafiłem na Ursynów, jak mnie kroili i jakie miałem przejścia z pielęgniarkami postaram się opisać w kolejnym odcinku.

Dodaj artykuł do:
Ocena:
Oceń:

Poprzednie wpisy w tym blogu

Jest jak jest

02.01.11
Co wydarzyło się od ostatniego wpisu? Niestety dla mnie same złe rzeczy. Po bardzo optymistycznej wizycie w klinice w Holandii otrzymałem od nich pismo, iż na...

czytaj więcej » 35

Konsultacje w Holandii

23.09.10
I rzeczywiście żadnego owijania w bawełnę nie było. Konkretnie, rzeczowo, na temat – tak jak lubię. Holandia przywitała mnie ... deszczem. Można rzec było...

czytaj więcej » 15

Centrum Onkologii – cz.1

16.09.10
Od wypisu ze Szpitala Grochowskiego minęło 6 dni zanim trafiłem na Ursynów. Pomimo, iż ten czas dłużył mi się niewiarygodnie to i tak był znacznie krótszy o...

czytaj więcej » 21

Zaczęło się to tak...

20.08.10
Decyzja jedyna słuszna jaką mogli podjąć lekarze – przewiezienie syna do Centrum Zdrowia Dziecka. Mieszkam od Centrum 3 kilometry, więc druga w nocy w samochód...

czytaj więcej » 16

W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400

Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »

Komentarze (21)

Ocena:
Oceń:

JohnyRaku 13.09.2010 07:17

Witam,
Ja również prosiłbym o maila do Mipiego. Myslę, że metoda wizualizacji w walce z rakiem + aktywne spędzanie czasu w przerwie między leczeniem może zadziałać.
Aktywne spędzanie czasu – mam na myśli robienie nowych rzeczy o ile czas i możliwości ciała pozwalają np. to może byc skok ze spadochronu, postrzelanie na strzelnicy, chodzenie na rózne koncerty, go-carty.. cokolwiek co zapewni nowe pozytywne wrażenia. Ta aktywność pomaga w leczeniu i jest to udowodnione naukowo.

Mindset to podstawa!
Tyle w skrócie, prosiłbym o maila, jakiś kontakt.

Pozdrawiam



Ocena:
Oceń:

ozy 08.09.2010 07:59

Masz rację Obv podałem taką cenę gdyż ta znajoma tyle płaciła a wiadomo że każdy na czymś chce zarobić.Leczenie w PL jest na niższym poziomie niż to jest w Rumuni.Jesteśmy dosłowanie na samym końcu łańcuszka.Ale i tak się będe upierał przy swoim stwierdzeniu że czynnikiem ważnym o ile nie najważniejszym jest pozytywne myslenie!!!!!!!!!!!!!!!!Nie można dać się złamać.Ja przeleżałem ogólnie w szzpitalach 2 latka i gdyby nie moja determinacja i upartość reż niewiem co by dzisiaj ze mną było.U nas w PL najnowocześniejszą metodą leczenia nowotworów jest chemioterapia niestandardowa a w większosci krajów Uni takie leczeniem jest podstawowym.A metody już takie na światowym poziomie mogą jedynie zaoferować jedynie kliniki w Zurychu,gdzie leczą ludzi naprawde z zawansowanymi nowotworami i to z powodzeniem.Także Mipi głowa i wierzę ze na pewno się uda!!!!!!!!!!!!!!!!!Pzdr



Ocena:
Oceń:

Obv 07.09.2010 00:10

Z tą korupcją w szpitalach też bym nie przesadzał…



Co do leczenia korzeniami za $15k/miesiąc to jednak lekka przesada. Mogę po te same korzenie latać za 10k miesięcznie i wciąż bym czuł sie oszustem. Problem z większością niekonwencjonalnej medycyny polega na tym, że łatwo jest ludzi nabijać w butelkę. Trzymam kciuki za Ciebie Mipi, walcz do końca!



Jednak zalecam tez trochę trzeźwości w wyborze leków i metod leczenia, zwłaszcza komentującym. Lepiej rozejrzyjcie się za nowymi metodami leczenia – nanomagnesy, terapie genowe itp. Nawet jeśli w Polsce mamy średniowiecze i naświetlania jako jedyny lek, to jest XXI wiek i medycyna na świecie idzie do przodu.



Czytałem niedawno raporty, że wyleczalność nowotworów ma w Polsce jeden z najniższych poziomów, w porównaniu z innymi krajami. Reformy w kraju stoją odłogiem, edukacja jest fatalna, polityka do bani i wiele takich czynników wpływa na ten fatalny wynik w leczeniu raka. Za to sky is the limit, i poza granicami warto zainwestować pieniądze w dobrą, poważną medycynę.



pozdrawiam. So obv



Ocena:
Oceń:

daniz 03.09.2010 11:42

portfel się znalazł… a właściwie się nawet nie zgubił byłcały czas w domu – tylko ja myślałęm, że zgubiłem…



Ocena:
Oceń:

daniz 03.09.2010 10:15

dziś zgubiłem porfel z wszystkimi dokumentami kartami i kasą… Czytam ten blog i sobie myślę – jakie to ma znaczenie…

Wytrwałości w tym całym leczeniu. Blog czyta się jak dobrą książkę – szkoda tylko, że pisany jest na faktach…



Ocena:
Oceń:

kkosmi 03.09.2010 09:53

Od ponad dwóch lat leczę córkę w polskim szpitalu i nigdy nie musiałam dawać nikomu w łape, ani ordynatorowi który przyjął ją na oddział tydzień po tym jak się do niego zgłosiliśmy ani lekarzom, którzy przeprowadzali jej operacje. Czasem lepiej nie pisać nic, a nie jechać po wszystkich do okoła – szczególnie, że niczemu to nie służy.



Ocena:
Oceń:

ozy 02.09.2010 13:30

Zgadza się tylko to jest 15tyś$ .W sumie też nie jest to wygórowana cena za życie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Ocena:
Oceń:

Kocurr 02.09.2010 13:22

teoretycznie jakby leczenie kosztowało 15 tys miesiecznie to chyba nie byłby wielki problem. kazdy z nas costam zarabia i gdy bedzie taka potrzeba to mozna robic zrzute 5-10% dziennego zarobku. trzymaj sie



Ocena:
Oceń:

ozy 02.09.2010 08:37

Czytam blog Mipiego,chłopak ma ogromny problem.Tak jak wspomniał Benefactor jedyna nadzieja w leczniu niekonwekcjonalnym.Dla mojej znajomej przywozili specjalne korzenie w dzienej zalewie.To faktycznie niemałe koszty.Mówiła że taki zestaw starcza na niecały miesiąc kuracji a koszta również niemałe bo 15tyś$,ale musisz próbować wszystkiego.Podałem taki temat Tajlandia,Chiny,Japnia w tamtych krajach medycyna niekonwekocjonalna leczy ludzi od tysięcy lat.Nam się wydaje że jakieś nalewki czy korzenie czy wypicie czegoś paskudnego jest nierealne,ale dla osoby walczącej o życie każda NOWA metoda jest jakimś zapalnikiem że jeszcze jest szansa.Wiadomo nadzieja umiera ostatnia i również nad tym dużo pracuj!!!!!!!Myśl tylko pozytywnie a pałeczka będzie po Twijej stronie.Nie znam Ciebie,ale obyś tę rozgrywkę zapisał i wyszedł na +.To strategia jak przeciwnik wyczuje że to on rozdaje karty to niebędzie lekko a jeśli Ty postawisz na swoim to są ogromne szanse na powrót do zdrowia.Czego Ci życzę z całego serca.Pzdr :ps:pracuj nad psychiką a będziesz górą!!!!!!!!!!!!!!!



Ocena:
Oceń:

kraks 02.09.2010 07:44

Trzymaj sie Mipi. Pare miesiecy temu tez mialem robiona gastroskopie,mimo uplywu czasu od razu zrobilo mi sie niedobrze jak o tym przeczytalem w powyzszym tekscie. Badanie naprawde nieprzyjemne, szarpie, lzy leca a lekarze sobie zartuja w najlepsze.



Aby dodać komentarz musisz się zalogować!

$600 PokerStars
$500 bwin
€1.000 ParadisePoker
$500 PartyPoker
$500 BetClic
€1.000 CardCasino
$400 888 Poker
€500 Unibet
$2.500 BetFair
$2.000 HeyPoker
$2.000 Poker770