Satelitka do EPT Warszawa mi "nie poszła" więc o jednym z największych wydarzeń pokerowych w Polsce w tym roku mogę pisać tylko z perspektywy obserwatora-dziennikarza. Na tydzień kasyno w hotelu Hyatt stało się prawie moim drugim domem więc widziałem sporo. Pierwsza rzecz, o której trzeba koniecznie napisać to doskonała organizacja turnieju, o której mówili zarówno zawodnicy jak i zagraniczna obsługa turnieju. Po raz kolejny pracownicy kasyna stanęli na wysokości zadania i organizacji samego turnieju niewiele można zarzucić.
Dlatego też nie do końca jestem w stanie zrozumieć dość niską frekwencję, ale wydaje mi się, że największy wpływ na to, że Warszawa po raz kolejny będzie miała jedną z najniższych frekwencji spośród wszystkich turniejów EPT ma wysokość wpisowego. Jeśli w Warszawie wpisowe byłoby na poziomie 18,000-20,000 to wydaje mi się, że frekwencję na poziomie 350 osób osiągnęlibyśmy spokojnie. Jednak frekwencja to jedno, a jakość zawodników to drugie - takiej ilości pokerowych gwiazd jak w tym roku jeszcze chyba w Warszawie nie oglądaliśmy. Oprócz członków Team PokerStars Pro - Minieriego, Pagano, Katji Thater, Gorala, Thornsona, Eastgate'a i wielu innych mogliśmy podziwiać grę Scotty Nguyena, Sorela Mizzi czy Shauna Deeba. To zresztą kolejna rzecz podkreślana przez zagranicznych obserwatorów, że niewielki, ale pełen gwiazd event staje się swego rodzaju znakiem rozpoznawczym EPT Warszawa - może to nie taki zły pomysł...
Wspominając EPT nie mogę nie napisać o najważniejszym, czyli o samej grze. Z wydarzeń przy stołach zapadły szczególnie w pamięci zapadły mi dwie rzeczy. Po pierwsze gra Fishunia, znam jego i jego grę od dawna, ale to co robił na EPT było niesamowite. Do stołów zasiadał bez kompleksów, grał agresywnie, z pewnością wielu z jego przeciwników zapamiętało już go sobie, a i Shaun Deeb docenił jego grę mówiąc, że jest z pewnością najagresywniejszym graczem na jego stole. Dodatkowo agresja ta była przemyślana i stosowana w odpowiednich momentach na odpowiednich przeciwników. Dopiero fatalne rozdanie z Jeffem Sarwerem zakończyło znakomity występ Fishunia, wydaje mi się, że w tym rozdaniu wielkiego błędu on nie popełnił i mam nadzieję, że zgodnie z zapowiedziami w przyszłym roku częściej będziemy mogli oglądać go w największych turniejach i jeszcze on wszystkim pokaże, kto rządzi przy pokerowym stole...
Drugie wydarzenie, które utkwiło mi w pamięci to pechowa porażka na stole finałowym Pagano. Sympatyczny i uśmiechnięty Włoch pokazał, że na wygranej w Warszawie zależało mu bardzo. Ma on na swoim koncie rekordy miejsc płatnych, rekordy miejsc na stole finałowym, ale brakuje mu tej kropki nad i. I wydaje się, że w Warszawie był najbliżej tego, jednak pechowe rozdanie z rodakiem i odpadnięcie na 4 miejscu doprowadziło Włocha do wielkiego zdenerwowania. Widać było, że strasznie żałował on szansy, która w ostatniej chwili mu uciekła. Mam nadzieję, że Pagano jeszcze niejedno EPT wygra...
W związku z tygodniem EPT, a potem odsypianiem i odpoczywaniem po trudach związanych z robieniem relacji grałem niewiele więc nie ma się czym pochwalić. Najciekawsze wyniki z ostatnich dwóch tygodni to 7 miejsce w turnieju Heads-up za $20 na PokerStars i całkiem udana czwartkowa cashówka w Hiltonie.
Jak już pisałem wcześniej listopad to kolejny braterski pojedynek i mam nadzieję, że tym razem to ja wyjdę z niego zwycięsko. Rywalizować będziemy z Łysym w turniejach jednostolikowych na Unibecie. Stawką jest wpisowe na jeden z przyszłorocznych USOP-ów, no i oczywiście musi być dodatkowy zakład boczny. Biegania ponownie uskuteczniać nie zamierzamy i czekamy na Wasze propozycje (na razie prowadzą wąsy zaproponowane przez Blasco). Mam nadzieję, że pomożecie nam wybrać coś ciekawego i głupiego, co przegrany będzie musiał zrobić.
Na blogach będziemy oczywiście informować o postępach w naszym challengu, a walka zapowiada się wyrównana do samego końca.
Co do listopadowych planów, to na pewno powalczę w Hyattcie w turniejach o Unibet Open Warszawa, pewnie parę razy pojawię się też na Strefie, ale ze względu na grę online regularnie w Strefie grać raczej nie zamierzam. Na pewno spróbuję też swoich sił w Lidze PokerStars ChipTopGear , która ma bardzo ciekawe nagrody i zapowiada się fajna zabawa.
O planach Donalda Tuska swoje już napisałem więc powtarzać się nie będę. Dzisiaj za to o jednym obrzydliwym incydencie związanym ze sportem.
Niestety chodzi o moją ukochaną Legię, a raczej o kretynów mieniących się jej kibicami. Może mam już spaczoną psychikę, ale jak usłyszałem o śmierci Jana Wejcherta, jednego z współwłaścicieli koncernu ITI i Legii Warszawa to pierwsze o czym pomyślałem to było jak zareagują trybuny na meczu z Ruchem. Jak chyba wszyscy wiedzą kibice Legii mają z właścicielami klubu na pieńku - nie będę teraz rozpisywał się kto ma rację, ale ja od rozpoczęcie wojny kibice-ITI na stadion chodzić przestałem. Na mecz to ja mogę iść pokrzyczeć, kibicować swojej drużynie, ale chodzić po to, żeby siedzieć cicho, ewentualnie krzyczeć "ITI spie...." to mi się nie chce. Miałem w planach zakupić karnet na rundę wiosenną, jak już oddane zostaną do użytku nowo budowane trybuny. Jednak po sobotnich wydarzeniach jeszcze się zastanowię, czy aby na pewno chcę mieć do czynienia z tymi półmózgami na trybunach. Specjalnie oceniać ich nie trzeba, wystarczy tylko napisać, że po informacji spikera o śmierci Jana Wejcherta, kilkudziesięciu, a może kilkuset kretynów zaczęło skandować "Jeszcze jeden, jeszcze jeden". No tego to się skomentować nawet nie da, debilizm, chamstwo, prostactwo i nie wiadomo co jeszcze.
O ile do soboty mogłem się zastanawiać po czyjej stronie sporu stanąć, bowiem uznawałem niektóre argumenty zarówno ITI jak i kibiców tak teraz wiem jedno, jestem całym sercem za tym, żeby ITI wygoniło tych debili ze stadionu. Nie chcę, żeby tacy ludzie byli w jakikolwiek sposób utożsamiani z takim klubem jakim jest Legia.
Czekam na powrót tych czasów...
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (54)
stasiek_L 03.11.2009 19:37
Własnie wręcz przeciwnie. Apogeum zainteresowania było na wiosnę 2003 ! Jak grai słabo ! I rosło to powoli od jesieni 2002. Na początku jesieni nie było wcale wesolo. To sie tworzyło stopniowo. A z ta LM to chyba robisz sobie jakieś żarty. Jeszcze sezon sie nie zaczął, a juz było po ptokach. W zależnościach to możemy sobie podyskutować, jak będziesz miała troche wiedzy w temacie. Pod koniec wiosny 2003 roku do klubu przyszedł pracowac były zomowiec dziewu.ski i od tego zaczęły sie początki ,,niedomówień” pomiedzy kibicami, a klubem.
daro 03.11.2009 18:21
wygrali mistrza w 2002 roku (w sezonie 2001/02) i w sezonie 2002/03 przybyło kibiców bo to mistrz i grał w eliminacjach LM, na wiosnę, kiedy klub zajmował pozycję poniżej oczekiwań to i kibiców ubyło – jesli ty nie widzisz tu przełożenia no to sorry nie mamy o czym gadac. Co do drugiej częsci posta to raczej chodziło mi o to że SKLW sieję taką samą propagandę jak ITI, że co oni to nie są, że będą protestować i Legia zawsze razem i ponad wszystko, a jak to wygląda w rzeczywistosci to wszyscy widzą – no chyba mi nie powiesz że zapłacenie za bilet i nie dopingowanie jest lepsze od całkowitego zbojkotowania meczu, akcja plakatowa to też jakis smiech na sali. Powiedz mi co oni osiągnęli przez te ostatnie dwa lata? A jakie mają obecnie poparcie to było widać na meczu po tym ilu kibiców zareagowało na hasło “wychodzimy”, zresztą duża częsc później wróciła… Wg mnie obie strony są siebie warte, możesz mieć swoje zdanie ok, ale spróbuj czasem spojrzeć na sytuację z szerszej perspektywy, tyle w tym temacie…
mroziuzbmw 03.11.2009 17:08
dobra nie ma co sie rozpisywać, każdy ma swoje zdanie a to czy iti jest dobre czy nie, osądzi ktoś w przyszłości.
nie grałem w mosie, obok jest szkoła ogólniak chyba, do której uczęszczała moja któraś tam miłość, ja sobie pstrykałem w piłeczkę w olympiakosie wawa, a na mosie nieraz grałem w koszykówke w rozgrywkach międzyszkolnych
JackDaniels 03.11.2009 16:55
Mroziu, pytam nie dlatego, żeby ci pojechać od pryszczatych nastolatków :) tylko jestem po prostu ciekaw jak ludzie w mniej więcej naszym wieku (do których zaliczam też Pawcia), mający bardzo podobne doświadczenia kibicowskie na rózne sposoby odbierają te same sytuace na Legii. Ja od samego początku byłem przeciwnikiem prostestu kibiców na stadionie, bo dla mnie to głupota. Zazwyczaj mamy z Pawciem takie samo zdanie na temat tego co się dzieje na Legii i tym razem również się z nim zgadzam – sytuacja po śmierci Wejcherta to zdziczenie.
PS. Grałeś w MOS Wola? Wow!
stasiek_L 03.11.2009 16:55
daro,
mistrzostwo było w sezonie 2001/02. A moda zaczęła się w sezonie 2002/03. A skończyła się pod koniec wiosny 2003 (po wejściu do Legii iti). Jeśli chodzi o sprzedaż pamiatek, to protest trwa 1,5 roku, a Bosman nie może sprzedawać wyrobów z logo CWKS od kilku miesięcy, czyli od czasu zakupu tychże przez iti od syndyka. Sklep Bosmana od samego początku protestu ponosił olbrzymie straty. I jego własciciele dobrze o tym wiedzieli, że przedłużanie protestu to pustki w ich kieszeniach. Jednak dalej podtrzymywali protest (kosztem swoich dochodów). Ale te wydumane stereotypy są własnie jedna z wizytówek osób bedących na bakier z tematem.
kumite 03.11.2009 16:44
Olśniło mnie będę pisał bloga:-)
Nie wiem czy od razu zostanie zamieszczony na stronie głównej ale czas pokaże, żeby zachęcić do czytania moich wypocin będę pisał o mojej pracy, pokerze i laskach…
mroziuzbmw 03.11.2009 15:47
zgadzam się z przedmówcą, piękny kij w mrowisko i liczba odsłon pewnie rekordowa:)
tak jak wczoraj Lis zapowiedział co będzie w programie, oglądalność pewnie wyzsza niż standard
Pneumokok 03.11.2009 15:40
A ja chciałbym powinszować Pawciowi dużego zainteresowania jakim cieszy się jego blog, sądząc po ilości ( i długości) wpisów jakie można pod nim przeczytać. Takiego zainteresowania dawno tutaj nie było. Więc tak trzymać ;-)
mroziuzbmw 03.11.2009 15:10
ad Jack Daniels
po co ci to? uważasz że moje wypowiedzi zza klawiatury wyglądają na pryszczatego 17 latka?
dla zaspokojenia ciekawości jestem ciut młodszy od ciebie (2-3 lata) a nasze drogi pewnie krzyżowały się w okolicach mosu jeśli na początku lat 90 grałeś tam w siatke
daro 03.11.2009 14:59
@stasiek(L) oczywiscie fakt że w 2002 roku Legia zdobyła pierwszy tytuł od ładnych paru lat nie miał żadnego znaczenia przy wspominanym przez ciebie wzroscie zainteresowania… To jest własnie sposób myslenia niektórych kibiców, że to klub jest dla nich, a nie oni dla niego, że ludzie przychodzą oglądać oprawę a nie jak ich drużyna wygrywa, itd. Ja nie mówię że oprawa nie przyciąga ludzi, jednak w zdecydowanie mniejszym stopniu niż ci się to wydaje. Ludzi chodzi teraz mniej na Legię bo a) gra słabo, b) naprawdę chcą zaprotestować i nie chcą płacić ITI za bilet. To że ktos kupuje bilet i nie dopinguje to jest smiechu warty protest… zresztą gdyby Miklas powiedział że mają w dupie wszytskie postulaty SKLW ale pozwolą im znowu sprzedawać gadżety z logo klubu to ten protest zakończyłby się szybciej niż wyprowadzenie Starucha ze stadionu…