Pierwsza sprawa to bardzo udane satelitki do dwóch fajnych turniejów w Warszawie. Niestety nie chodzi jeszcze o EPT Warszawa, ale zrobiłem pierwszy krok w tym kierunku. Wygrałem niedzielną kwalifikację do Super Satelity (4,000 PLN) do EPT Warszawa, która odbędzie się 17 października w kasynie w hotelu Hyatt. Udało się to już przy pierwszym podejściu więc tym bardziej jestem zadowolony, dodatkowo tydzień wcześniej rozegrane zostanie Grand Prix Strefy Live (1,100 PLN) do którego również udało mi się wywalczyć wejściówkę.
Wpisowe do Super Satelity wygrane zostało stosunkowo bezboleśnie. Turniej od samego początku ułożył mi się znakomicie, trafiane sety, strity i szybko zbudowałem duży stack. Potem nie było już tak dobrze, ale w ani jednym momencie nie spadłem poniżej 14 big blindów, a że wejściówek do wygrania było aż 5 to nie angażując się w grę w końcowej fazie spokojnie doczekałem do pęknięcia bubbla.
Zdecydowanie trudniej było wywalczyć wpisowe do Grand Prix. Tutaj była tylko jedna wejściówka więc unikając gry nie można było jej wygrać. Do heads-upa przystępowałem mając mniej żetonów od mojego przeciwnika jednak grając bardzo dobrze udało się szybko wyrównać stan pojedynku, a w końcu doprowadzić do znaczącej przewagi i postawić skróconego rywala na allinie. W tym miejscu muszę powiedzieć, że w wygraniu tego heads-upa bardzo pomogło mi nagranie filmiku z Goralem , który możecie oglądać na PokerTexas. Chociaż przeciwnik Gorala nie był najwyższych lotów to obserwowanie gry Marcina w końcówce pomogło mi poukładać parę rzeczy, które trochę szwankowały w mojej grze w końcówkach turniejów.
Ostatni tydzień to też dwa nawet ciekawe wyniki turniejowe, jednak po obu pozostał niedosyt jako, że oba zakończyłem na drugim miejscu. Chociaż zajmowanie drugich miejsc w turniejach pokerowych może przynosić całkiem fajny zysk to jednak drugie miejsce zawsze oznacza to, że ktoś okazał się od nas lepszy. Bycie "wiecznie drugim" może być lekko wkurzające...
Najpierw w poniedziałek zająłem drugie miejsce w turnieju $10 Omaha Pot Limit na PokerStars. W turnieju zagrało około 500 graczy więc drugie miejsce jest całkiem niezłe, ale końcówka turnieju mocno mnie zdenerwowała. Przy kilkunastu graczach po słabym callu na river skróciłem się bardzo mocno i do momentu, gdy w grze pozostało 4 graczy cały czas byłem na mega shorcie. W końcu udało się zaliczyć dwa double-upy, wygrać kilka pul i zostałem chipliderem. Przeciwnicy delikatnie mówiąc nie byli najwyższych lotów i heads-upa zaczynałem z przewagą aż w końcu doszło do kluczowego rozdania. Mając A-Q-6-x (Ax w karach) podbijam pre flop i zostaję sprawdzony. Flop prawie marzenie Q-6-3 (dwa kara) i po serii przebić rywal wrzuca wszystkie żetony do puli mając 6-3-4-2. Turn to dwójka, river kolejna dwójka i niestety pechowo przegrywam z fullem rywala. Potem nie udało się już wrócić do gry i ukończyłem turniej na drugim miejscu.
Drugie miejsce zająłem też na ostatniej WLP, przegrywając w heads-upie z Lesiem. Losadamos już standardowo odpadł na samym początku więc przed ostatnim turniejem moja przewaga jest już na tyle duża, że chyba nawet zwycięstwo Adama, w które nikt nie wierzy, może nie pozwolić mu na zniwelowanie mojej przewagi. Wydaje się więc, że zakładzik mam już wygrany i trzeba zacząć poważnie myśleć nad przygotowaniem specjalnej koszulki do przegranego.
Jak pisałem w ostatnim wpisie wrzesień to było święto sportów drużynowych. Na pierwszym planie oczywiście nasi siatkarze i ich niesamowity wyczyn. Nie ma co się rozpisywać nad tematem, o którym już napisano tysiące tekstów więc tylko jedna uwaga. Nie wiem na czym to polega, ale siatkówka jest sportem przy którym przeżywam emocje nieporównywalne z innymi dyscyplinami. W końcówkach setów "grałem" razem z naszymi. Stojąc przed telewizorem, skacząc i krzycząc jak nienormalny po każdym zdobytym punkcie. Oglądając nawet bardzo ważne mecze naszych kopaczy, czy też piłkarzy ręcznych nigdy nie przeżywam aż takich emocji.
Kolejne już zakończone wydarzenie sportowe to Euro Basket rozgrywany w Polsce. Fajnie, że nasza drużyna awansowała do drugiej fazy turnieju, ale tam okazało się, że na razie jeszcze nasi są po prostu za słabi. Jedyna rzecz jak mnie denerwowała w naszej drużynie to Maciej Lampe. Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, ale ten gość cały czas wygląda tak jakby losy wyniku reprezentacji były mu całkowicie obojętne. Talent to on ma na pewno, ale w moich oczach brakuje mu charakteru i strasznie mnie irytował swoją postawą na boisku. Druga rzecz, która mnie irytowała podczas EuroBasketu to organizacja. Nie wiem jak to wyglądało w innych miastach, ale w Warszawie to była jakaś masakra. Strefa Kibica zorganizowana przy hali, gdzie rozgrywane były mecze całkiem fajny pomysł, ale gdyby taka sama Strefa była również stworzona w centrum miasta. Ja byłem na meczach pierwszego dnia więc może później to się poprawiło, ale próba zakupu jakiejkolwiek pamiątki związanej z EuroBasketem musiała skończyć się niepowodzeniem. Ani w hali, ani obok hali nie znalazłem żadnego stoiska z jakimiś koszulkami czy innymi gadżetami.
No i na koniec nasza "najważniejsza" reprezentacja, czyli piłkarze. O meczach z Irlandią Płn i Słowenią to nawet szkoda pisać. Jednak o nowym selekcjonerze (tymczasowy, czy nie, ale jednak selekcjoner) już trzeba napisać. Pierwsza sprawa to wybór Stefana Majewskiego, gościa, który trenersko absolutnie nic nie osiągnął, a znany jest jedynie z tego, że gdzie nie zacznie pracować to od razu potrafi pół drużyny nastawić przeciwko sobie. Druga sprawa to właśnie przed chwilą ogłaszane powołania na najbliższe dwa mecze. Jak rozumiem Stefan postanowił zjednać sobie kibiców i dziennikarzy i zaproponował nam mały kabaret. Jerzy Dudek wraca - jak to zobaczyłem to zacząłem zastanawiać się czy dzisiaj mamy prima aprilis. Kolejny hicior - Jarosław Bieniuk! Wow! 30-latek z drugiej ligi po prostu rewelacja! Czekam na kolejne genialne pomysły naszego selekcjonera, ale może to jest jakiś pomysł na naszą reprezentację, grać lepiej nie będą, ale będzie przynajmniej weselej. Zresztą kabaret reprezentacyjny rozkręca się z minuty na minutę, przed chwilą przeczytałem kolejny genialny tekst nowego kabareciarza Józefa Młynarczyka i jego opinia o powołaniach trzech bramkarzy (Dudek, Kowalewski, Przyrowski) "To doświadczeni rutynowani zawodnicy - mamy do nich zaufanie - powiedział Młynarczyk. - Jeśli chodzi o Przyrowskiego, to chyba wszyscy obserwujemy jego grę w lidze i wiemy, że to dobry zawodnik. Ta trójka to najlepsi polscy bramkarze w tym momencie."
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (22)
brat_grimm 26.09.2009 16:01
a i jeszcze co do meczu z Portugalią – zobacz co wyprawia teraz Portugalia i odpowiedz sobie czy te zwycięstwa mają dziś jakieś znaczenie (w perspektywie czasu)
brat_grimm 26.09.2009 15:59
3-4-3 archaiczne :) spoko, wkońcu tak gra najlepsza drużyna w Europie.
tymek113 26.09.2009 13:07
imprezy nie mają tu nic do rzeczy, wszystko zależy od tego czy się komuś chce grać czy nie (a jak wiemy, że jak się Polakom zachce to wychodzą mecze takie jak z Portugalia czy Czechami). Swego czasu piłkarze Legii mocno zaprawiali, jednak nie przeszkadzało im to wygrywać meczy w Lidze Mistrzów po takich baletach… nie wspominając już takich asów jak Mirek Okoński i jego słynna anegdota z meczu z Pogonia: “Graliśmy mecz z Pogonią Szczecin w Poznaniu. Cała Pogoń mieszkała w hotelu Merkury, o czym ja nie wiedziałem. Trenerem Pogoni był ś.p. Leszek Jezierski, a ja trochę przypadkowo się tam znalazłem? Dyskoteka, nie dyskoteka – wiadomo. Troszeczkę już wypiliśmy. A że wesele było w drugiej salce? Tam mnie nie było. Nie, nie. Ale generalnie tak było tłoczno, że piłkarze Pogoni nie mieli nawet gdzie zjeść kolacji, zostali w pokojach i tam jedli. Ja już w barze siedziałem, spotkałem trenera Jezierskiego. Mówię mu: – Panie trenerze zapraszamy na lufkę. On mi mówi: – Ale jutro mecz jest. Nie grasz? No to ja mu powiedział, że mam kontuzję. I kolejka lufka. Posiedzieliśmy sobie, powspominaliśmy. Do czwartej rano. Przyjechała po mnie żona, odwiozła do domu. O godzinie 8:30 była zbiórka na stadionie. A tu zaskoczenie, bo mimo kontuzji trener wstawił mnie do składu. Do przerwy strzeliłem jedną bramkę, potem drugą. 2:0. Jezierski wparował do szatni i mówi: – Idźcie wy w pizdu! Okoń do czwartej rano siedział w barze, a wy w pokoju, kolacyjka przyniesiona do pokoju, wuzetki, telewizorek. Okoński rano do domu wraca i jeszcze wam dwie bramki strzela? To ja wolę takiego jednego Okonia, ale jak rano kładzie się spać, niż was dziesięciu!”
d_fi 26.09.2009 13:02
Co do Dudka to nie rozegral on 10 oficjalnych meczow przez 3 sezony,a co tu mowic o 1.Krzynowek powinien zakonczyc kariere juz po Euro,bo w obecnej dyspozycji rozmienia wczesniej zdobyty szacunek na drobne.Zewlakow zasluzyl na kolejna szanse gry w kadrze,bo tak uniwersalnego obroncy po prostu nie mamy prawa nie wykorzystac.Co do Majewskiego,to naprawde nie rozumiem jak trener ktory jeszcze rok temu preferowal archaiczne ustawienie 3-4-3(stosowane przewaznie w ligach juniorskich)i ktorego jedyna wada jest brak zalet zostal wybrany selekcjonerem…ale to Polska wlasnie…
stasiek_L 26.09.2009 12:46
Powołania Dudka i Bieniuka to obciach. Ale jednocześnie mały pikuś. Otóż doctore powołał Janczyka, który jest aktualnie……. kontuzjowany. Szkoda, że nie wziął Wasilewskiego :) . Dudek to nieporozumienie chociażby ze względu na to, że przez ostanie 3 lata nie rozegrał 10 spotkań w jednym sezonie. Kowalewski nie dał rady w Koronie (puścił pare baboli), czy może dać rade w kadrze ? Pomimo słabego występu w meczu ze Słowacją, Boruc jest zdecydowanie najlepszym polskim bramkarzem. Zarzucanie mu balowania i powoływanie podobnych baletmistrzów ( Dudek) i to przez największego w reprezentacyjnej historii baletmistrza (Józio Młynarczyk) to czysta hipokryzja. O tym, że reprezentacyjna kariera Krzynówka dobiegnie końca już dawno napisał Kowalczyk Wojtek. Jest to piłkarz, który miał szansę wyprzedzić prezia związku Latę w ilości rozegranych spotkań w reprezentacji. Stefek mu na to nie zezwoli ( w sumie musi słuchać się szefa). Podobnie sprawa wygląda z Żewłakowem.
brat_grimm 26.09.2009 11:26
konkurencja wprowadza rozwój.
kaczor 26.09.2009 00:16
bramkarze ? żeby grać to trzeba mieć ogranie——-> co tam robi w takim razie dudek? czegos tu nie rozumiem
brat_grimm 25.09.2009 15:59
jak tak czytam te Twoje sportowe wpisy to mam wrażenie, że mało się zastanawiasz co piszesz czasem :) no offense Pawciu ;)
boruc, żewłakow, krzynówek to ludzie którzy wyżej cenią sobie imprezy przed meczem (z Irlandią) niż sam wynik meczu. Był taki 1 zawodnik co pił do nieprzytomności a później strzelał 3 bramki- ale w Anglii. U nas tak to nie działa.
Reprezentacja stała się ‘ekipą‘ i to w złego słowa znaczeniu – olali wyniki, mieli gdzieś wydarzenia sportowe – premie za mecze są więc jest ok. Zresztą oni mają po 30 lat a kadrę trzeba tworzyć na Euro 2012 – wtedy będą starymi piłkarsko dziadami.
Bieniuk powołany po znajomości.
bramkarze – żeby grać to trzeba mieć ogranie. Kuszczak i Fabiański – super… Do siedzenia na ławce. Bramkarza stanowi wyczucie 1 sytuacji w meczu, a Oni nie grali od roku (no, Kuszczak w CC zagrał, wow)
Majewski – on w PZPnie siedzi od czerwca – nie widzę powodów by się dziwić decyzji Laty i nie zdziwi mnie to, że zostanie trenerem na euro 2k12.
Smuda nie pójdzie – piłkarzom nie trzeba kogoś kto ich złapie za gardło i każe zapierniczać non stop, im trzeba imprez nie dyscypliny ! Miałeś przykład w Lechu.
Eurobasket – jeśli Gortat w wywiadach ujawnia kulisy szatni, to coś jest nie tak. Chłopak nauczony w NBA milczeć na takie tematy tutaj nie moze się powstrzymać.
wszystko to 1 ekipa i trzeba rozwalić to bombą.
Pozdrawiam
d_fi 25.09.2009 15:23
Ale chlopaki pizdzicie glupoty:/Boruc to obecnie najlepszy bramkarz w Polsce i nawet kilka slabszych meczow nie moze powodowac tego,iz do kadry w jego miejsce powolywani sa goscie ktorym wyszly 2 mecze w zyciu(Dudek:final LM,mecz Polski z Francja;Kowalewski:mecz z Portugalia i Serbia),a teraz odcinaja kupony od slawy przesiadujac na lawce w swoich klubach.Polska mentalnosc jest chora i z Boruca w czasie Euro uczynila bohatera(zreszta bardzo zasluzenie),a teraz po kilku babolach stawia go ponizej poziomu dziadka ktory moze liczyc drzazgi w dupie…i splendoru nie dodaje mu nawet to,ze pochodza one z galaktycznej lawki.
kumite 25.09.2009 14:54
czas pokaże, uważam Majewskiego za osobę wielce nieodpowiednią na te stanowisko, ale z wyborem kadrowiczów odsuniętych od kadry w pełni się zgadzam (Krzynówek, Żewłakow, Dudka) no może dla Boruca dałbym szansę jeszcze… czas pokaże
p.s.
only Fanek Smuda !