Na początek o mojej grze. Wiele napisać o niej nie mogę, bo ze względu na strukturę turnieju w sobotę dość szybko grać przestałem ze względu na strategię, a w niedzielę grać też szybko przestałem tym razem ze względu na brak żetonów. W sobotę zaczęliśmy grę w 54 osoby, a rozgrywka kończyła się po wyłonieniu 20 osób, które następnego dnia rozpoczynały grę od nowych stacków. Początek sobotnich kwalifikacji to zgarnięcie kilku mniejszych pul i z 7,000 zrobiło mi się 10,000. Jednak połowę stacka oddałem w starciu moje AK kontra AA i K na flopie. Za chwilę jednak podwajam się z JJ kontra AK, rozdanie później trafiam AA na KK, po kilku rozdaniach z setem ósemek eliminuję przeciwnika i wskakuję na 25,000. W tym momencie jasne już było, że jeśli nie będę angażował się w grę to spokojnie do TOP-20 powinienem się dostać. Do samego końca więc już nic nie grałem. W ostatnim rozdaniu allin będącego na shorcie Sadama sprawdziłem z JJ, trafiony na river kolejny set i bez problemów awansowałem do niedzielnego finału.
Niedzielny finał to jakiś koszmar, najpierw strata 2,000 z AA, potem pasywnie rozegrany monster draw i kolejne 2,000 straty, dalej kilka nietrafionych flopów z niezłymi kartami i nagle mam przed sobą zaledwie 3,000. W końcu ostatnie rozdanie, w którym poniosły mnie emocje. Podbijam z AK, na flopie J-x-x (dwa kiery) gram check-raise allin na bet przeciwnika i dostaję call od J-T w kierach i odpadam z gry na 3 poziomie blindów.
Podczas sobotniej gry eliminacyjnej doszło do bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Na moim stole siedziało dwóch kolegów, w momencie gdy w grze pozostało 21 graczy (przypominam, że graliśmy do wyłonienia 20-tki, która następnego dnia zaczynała z nowymi stackami) jeden z nich był mega chipliderem, drugi największym shortem. Mega chiplider podbijał prawie każdą rękę, a jego zagrania wynosiły około 4 BB. Short bardzo długo pasował kolejne ręce, aż na blindach 500/1,000 ante 100 doszło do następującego rozdania:
Chiplider na buttonie po samych foldach podbija do 2,500. W tym momencie pomyślałem sobie, że coś już jest nie tak, to pierwsze tak małe podbicie od tego gracza. SB pasuje, a będący na BB short stack gra allin za 3,700. Chiplider mający przed sobą około 40,000 zaczyna się zastanawiać. Wiedziałem już co się święci, wcześniej ten sam gracz nie miał problemów ze sprawdzaniem zagrań po kilka tysięcy z kartami typu 34s itp. I nagle oznajmia "Nie mogę cię sprawdzić" i wyrzuca karty. Short zadowolony pokazuje 3-8 (przypominam, że wcześniej bardzo długo nic nie grał, czekając na eliminację innych graczy). Dla mnie sytuacja była jasna, dwaj koledzy umówili się i jeden postanowił drugiemu "przekazać" żetony. Przy stole nikt nie zareagował, dla mnie ta sytuacja była w zasadzie obojętna, ja i tak awans miałem pewny, ale strasznie nie lubię takiego cwaniactwa więc zgłosiłem całą sprawę do Tournament Directora. Ten podszedł do stołu stwierdził, że tego typu soft play nie może mieć miejsca i wymierzył karę... Kara była straszna 20 minut sit outa dla chiplidera! Short nie został w ogóle ukarany...
Dla mnie to zagranie to nie żaden soft play, ale zwykły ordynarny chip dumping i próba oszukania innych graczy. Następnego dnia rozmawiałem o tym zdarzeniu z inspektorem w kasynie Hyatt, powiedział on, że w takiej sytuacji odpowiednią karą byłby 40 minutowy sit out dla obu graczy lub wręcz ich dyskwalifikacja. Całkowicie się z nim zgadzam i uważam, że tego typu wredne próby oszukiwania podczas turniejów pokerowych powinny być tępione i przykładnie karane.
Przy okazji jeszcze kilka uwag dotyczących samego przebiegu sobotnich rozgrywek. Na początek wyjaśnienie, żeby wszystko było jasne, jestem jak najbardziej za tego typu imprezami, które na pewno popularyzują pokera. Obecność turnieju Texas Holdem podczas Festiwalu Gier Towarzyskich to na pewno super sprawa, nie da się jednak ukryć, że w sobotę mieliśmy do czynienia z kilkoma wpadkami organizacyjnymi. Poniżej więc te, które najbardziej rzuciły się w oczy:
To chyba najważniejsze uwagi do turnieju, mam nadzieję, że organizatorzy nie obrażą się, a po prostu postarają aby kolejne tego typu imprezy były organizacyjnie dopięte na ostatni guzik.
Mój challenge z Łysym na Unibet w zasadzie można uznać za zakończony :) Mam nad bratem 1,300 punktów przewagi więc nie obawiam się zagrożenia z jego strony. Bardzo długo zajmowałem drugie miejsce na liście Polaków biorących udział w promocji Sit&Go Go Go Go! Jednak ostatni tydzień, w czasie którego sporo czasu poświęciłem na grę live (nie wiadomo jak długo jeszcze będziemy mogli spokojnie pograć w kasynach) spowodował, że zdecydowanie odpuściłem sobie granie online, co niestety zaowocowało spadkiem na 4 miejsce. Broni jednak nie składam i chociaż do pierwszego Vogli strata jest już olbrzymia to o drugie miejsce jeszcze spróbuję powalczyć.
W ramach challengu gram głównie 5 osobowe turnieje Sit&Go z wpisowym 10 + 1 EUR. Blidny rosną w nich co 2 rozdania więc gra jest naprawdę szalona, ale dzięki temu mogę rozgrywać jak najwięcej turniejów, co przekłada się na zdobywane punkty. Struktura wypłat w tych turniejach jest trochę dziwna (3 miejsca płatne - 1. 50%, 2.30%, 3.20%) więc w kasie teoretycznie są 3 osoby, ale ten trzeci wychodzi z turnieju i tak na minusie (wygrywa 10 EUR, a przegrywa 11 EUR). Trochę mam problem z dostosowaniem się do takiej struktury wypłat i jeśli chodzi o zyski finansowe to kręcę się koło zera :). Mam nadzieję, że te braki zysków powetuję sobie chociaż częściowo zajmując drugie miejsce w klasyfikacji Sit&Go Go Go!
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (11)
Blasco666 23.11.2009 16:46
a kto był TD na Warsaw Open?