Od ostatniego wpisu minęło już sporo czasu, w którym z jednej strony wydarzyło się sporo, ale z drugiej strony tak naprawdę niewiele ciekawego. Jeśli chodzi o wszystkie sprawy prawne związane z pokerem to z pisania na ten temat wyręczył mnie Kuba "Brt". W zasadzie wszystko co chciałbym napisać na ten temat Kuba zamieścił w swoim ostatnim blogu więc nie będę się powtarzał tylko odsyłam Was do wpisu "W oku cyklonu!".
Koniec czerwca to dla mnie również koniec testowego 3-miesięcznego okresu na grind Omahy, czas więc na małe podsumowanie i wyciągnięcie wniosków.
W kwietniu postanowiłem przysiąść i przez 3-miesiące grindować Omahę na stawkach PLO25. Grałem stoły 6-osobowe, zarówno zwykłe jak i deep. W kwietniu grałem 4 stoliki, w maju dwa więcej, a w czerwcu spróbowałem gry na 8 stołach. Z regularnego 3-miesięcznego grindowania wyszło tylko 2,5 miesiąca, bowiem drugą połowę czerwca, jeśli chodzi o grę online, potraktowałem już bardzo ulgowo, o tym dlaczego tak się stało poniżej.
Najpierw ogólne podsumowanie w liczbach:
Wykres od kwietnia do końca czerwca:

Widać więc, że wyniki są na plus, ale do statusu rewelacyjnych, albo nawet zadowalających trochę im brakuje. Szczerze powiem, że zaczynając ten 3-miesięczny okres testowy nie robiłem sobie jakiś szczegółowych założeń, ale po cichu liczyłem, że po trzech miesiącach będę w stanie wypracować zysk z gry wynoszący około $1,500. Do tej kwoty sporo zabrakło...
Teraz pojawia się pytanie co dalej. Decyzję już podjąłem i mogę napisać będę grindował i nie będę :). Najpierw muszę wyjaśnić to co pisałem już na swoim blogu kilka razy - pokera nie traktuję stricte zawodowo, oczywiście wygrywanie jest istotne, ale równie istotne o ile nie ważniejsze jest to, żeby gra sprawiała mi przyjemność. Pokera traktuję po prostu jako fajną rozrywkę, która może przynosić jakiś dodatkowy dochód. Grindowanie wielu stolików nigdy nie sprawiało mi jakiejś wielkiej przyjemności i tak samo było teraz. Nie chodzi może o to, że do gry musiałem się zmuszać, bo grać po prostu lubię, ale już na początku czerwca czułem znużenie tym co robiłem i coraz więcej myślałem jak fajnie byłoby znowu zacząć grać to co lubię najbardziej, czyli turnieje. W związku z tym grać będę to co lubię, czyli turnieje, jednak nie rezygnują całkowicie z Omahy. W dni, kiedy będą zbyt zmęczony, albo kiedy nie będę mógł dłużej posiedzieć przy turniejach na pewno będą odpalał sobie omahowe sesje. Zobaczymy jakie będą wyniki, ale przynajmniej wiem, że będę się przy tym dobrze bawił i relaksował.
Jak już napisałem druga połowa czerwca to był czas, kiedy omahowy grind poszedł w odstawkę. W tym czasie najpierw pograłem trochę live, a potem zagrałem też kilka sesji online (nawet z małymi sukcesikami).
Najpierw, gdzieś tak od połowy czerwca trochę pograłem w turniejach live. Urodzinowy turniej Buczka, potem urodzinowy Rado, do tego kilka innych turków w After Darku, a ostatnio po bardzo długiej przerwie odwiedziłem też kasyno w hotelu Hyatt. Wszędzie było miło i sympatycznie i wszędzie bez sukcesów :). Dwa zdania napiszę o urodzinowym turnieju Buczaka, który rozegrany został w formacie "Double Holdem", czyli był to turniej w parach. Jeden z graczy podejmował decyzje pre flop i na turnie, a drugi na flopie i na river. Mnie w udziale przypadła gra z Rado i do pewnego momentu było nieźle, ale odpadliśmy tuż przed stołem finałowym, czyli byliśmy lepsi od chyba dwóch par :). Sama formuła i sposób przeprowadzenia turnieju było rewelacyjne i fajnie by było gdyby raz na jakiś czas tego typu turnieje odbywały się regularnie - to naprawdę świetna zabawa!
Jeśli chodzi o sukcesy to zdecydowanie lepiej poszło online. Pod koniec czerwca i w pierwszych dniach lipca zagrałem kilka mini-sesji. Gram tak jak kiedyś max 4 turnieje, które odpalam od godziny 19 do 21. Dużo więc ich nie ma, ale udało się zaliczyć dwa stoły finałowe. Oba w turnieju Omaha Hi/Lo $5 rebuy. Najpierw skończyło się na 7 miejscu, a potem skończyłem na najniższym stopniu podium. Narzekać więc nie mogę i mam nadzieję, że niezłą serię będę kontynuował w lipcu.
W świecie sportu dzieje się niewiele, szczególnie jeśli chodzi o piłkę nożną. Okres przygotowawczy to niezliczona ilość spekulacji transferowych, ale niewiele sportowych emocji, bo za takie raczej trudno uznać rozpoczęcie pucharowej przygody przez nasze kluby i mecz Jagielonii z Irtyszem Pawłodar.
Moja Legia sprowadziła dwóch piłkarskich emerytów Daniela Ljuboję oraz Michała Żewłakowa. Obaj gracze już zaawansowani wiekowo, ale na pierwszy rzut oka te transfery mi się podobają, a czy naprawdę okażą się strzałem w "10" okaże się dopiero za kilka miesięcy. W nowym sezonie zadebiutuję na sektorze rodzinnym, bowiem na chodzenie na Legię zdecydowała się moja starsza córka. Karnety zakupione więc w rodzinie mamy już dwójkę kiboli, mam nadzieję, że z tego powodu nie czeka mnie wizyta antykibolskich bojówek premiera Tuska.
Jako, że w sporcie dzieje się niewiele to pokuszę się o napisanie o prywatnym sukcesie, moja córka od roku trenuje siatkówkę i w czerwcu zdobyła swój pierwszy medal - wygrywając srebro w turnieju singlowym kończącym zajęcia przed wakacjami. To chyba dobry początek do wielkiej kariery :)
Na koniec chciałem jeszcze tylko napisać, że już wkrótce mam nadzieję, że na PokerTexas pojawią się nowi autorzy. Jeśli wszystko potoczy się dobrze to będzie to z pewnością miła niespodzianka dla naszych czytelników.
W maju blogerzy PokerTexas walczą o nagrody warte $400
Aktywni w maju blogerzy zagrają we freerollu z pulą $100, a najlepszy otrzyma bilety do turniejów za $120 Sprawdź szczegóły »
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (6)
reyjohnny11 07.07.2011 16:04
jdx 10.07.2011 15:07
A tak poza tym to wg. moich obliczeń winrate Pawcia wyniósł 4,78BB/100. Ale to też słabo.
booczak 06.07.2011 18:18
Przemek 03.07.2011 18:14
daniz 03.07.2011 17:01
Kocurr 03.07.2011 16:05