Minraise, jak zresztą jasno wskazuje już sama nazwa, stanowi podbicie o minimalną dopuszczalną kwotę i z założenia ma nam pomóc zachęcić przeciwnika do dorzucenia jeszcze o tę jedną odrobinę pieniędzy do puli więcej ? pieniędzy których prawdopodobnie nie dołożyłby w sytuacji, kiedy bet miałby opiewać na wyższą sumę. W domyśle minraise przyczynia się zatem do rzekomo wyższych na dłuższą metę zarobków, w dodatku może również umożliwić przejęcie puli jak najmniejszym możliwym kosztem w razie, gdyby rywal posiadał akurat słabą rękę. Czy jednak w praktyce owo podbicie o minimum ma rzeczywiście tylko zbawienne skutki?
Spróbujmy przyjrzeć się minraise?owi z bliska.
Wyobraźmy sobie najpierw taką oto sytuację: przy blindach 25c/50c i mając przed sobą równowartość 100BB otwieramy podbiciem ze środkowej pozycji do $1,5 z parą 99 na ręce, nasz przeciwnik znajdujący się na buttonie z kolei (również dysponujący przy tym pełnym stackiem) postanawia nagle podnieść stawkę do $2,5. W większości przypadków jest to oczywiście niema deklaracja: ?mam premium hand i bardzo chciałbym zostać sprawdzony?, cóż wobec tego powinniśmy w takiej sytuacji uczynić? Pomimo faktu, że startujemy bez pozycji, ze średnią parą, oponent zaś wyraźnie demonstruje siłę, warto oczywiście wyrównać! W końcu gracz ten funduje nam niesamowicie atrakcyjne pot oddsy, jego zachłanność połączona z domniemaną przebiegłością zdradziły charakter trzymanej ręki, dzięki czemu wiemy już, co zrobić po flopie, do tego możemy liczyć na sowite implied oddsy . Cóż, chciał na asach zarobić, a najpewniej da się tylko?przerobić.
Pokerzysta wykazujący słabość do minraise?ów stawia się w jeszcze gorszej sytuacji, kiedy to połowa graczy już zdecydowała się na udział w grze, on natomiast poczuł nagłą potrzebę zastosowania swego ulubionego zagrania. W efekcie jego minimalne podbicie daje przeciwnikom tak wyborne pot oddsy, że można to porównać jedynie do polewania ciasta czekoladą ? każdy ma tylko jeszcze większą ochotę je zjeść (!). Cóż więc chciał takim manewrem osiągnąć? Jeśli pragnął zawężyć pole przeciwników (a temu przecież między innymi podbicia przed flopem służą), poniósł oczywiście spektakularną porażkę i bardzo trudno będzie mu stwierdzić, czy para asów bądź AK wciąż jest najlepszą ręką po flopie; jeżeli tymczasem miał z kolei nadzieję na powiększenie puli z ręką spekulatywną pokroju niskiej pary czy konektorów w kolorze, w jakim celu miałby niepotrzebnie inwestować dodatkowe pieniądze w i tak już dużą pulę, gdy nawet wciąż nie ma jeszcze gwarancji na to, że trafi wystarczająco mocny układ? Czysty bezsens.
Przejdźmy teraz do sytuacji z gatunku tych już po wyłożeniu kart wspólnych, bo również i wtedy (jeśli wręcz nie - przede wszystkim) amatorzy minraise?ów aktywnie działają w nadziei na wygenerowanie dodatkowych zysków. Zwykle zatem minraise oznacza jedno: ?mam mocny układ i chcę zarobić!?, czyli gdy my betujemy, przeciwnik próbuje kąsać nas mininalnym podbiciem, bądź też najpierw czeka, a dopiero potem decyduje się na niespodziewany atak w postaci check-minraise?u. Oczywiście gracz taki działa tutaj powodowany prostym przeświadczeniem: jeśli tylko cokolwiek trafiliśmy, on natomiast dysponuje akurat monsterem, najprawdopodobniej dołożymy mu na zasadzie ?niedrogo, a ja już się zaszczepiłem?, dlatego też bezkarnie próbuje z nas wycisnąć jeszcze trochę więcej. Czy zawodnikowi temu nie przyszło jednak do głowy, iż może zarobiłby więcej, gdyby właśnie nadał swemu przebiciu standardowy charakter? Wszak z trafioną ręką zapewne dołożylibyśmy mimo wszystko, a może nawet i chętniej ? bo bez tych rodzących się podejrzeń o mocny układ przy tak słabym jego rozgrywaniu...
Mniejsza jednak o dobrowolne ograniczanie sobie zysków, w końcu dane nam będzie zarobić i tak, jak jednakże zrozumieć słuszność minraise?ów oraz check-minraise?ów w momencie, gdy przeciwnik dysponuje jedynie drawem, słabą parą lub wręcz dziwnie pojętym blefem? Rozgrywanie drawów agresywnie, czyli tak zwany semiblef , ma sens o tyle, o ile mamy szansę na zmuszenie przeciwnika do foldu, co w razie niepowodzenia może się ewentualnie zakończyć skompletowaniem wygrywającego układu oraz przejęciem puli. Gdy jednak przebijamy przeciwnika o miminium, nie liczymy chyba, że nagle ustąpi, gdy zaproponowana przez nas cena jest bardziej atrakcyjna niż wyprzedaże w Berlinie? Lub, co gorsze, gdy nie mamy akurat absolutnie nic, jednak brak nam zarazem odwagi, aby zainwestować więcej w blef, próbujemy więc wygrać po najmniejszej linii oporu i redukujemy ryzyko utraty większej ilości pieniędzy do minimum, co wtedy zyskujemy poza bardzo prawdopodobnymi nad wyraz dla nas niewygodnym callem oponenta?
Wygląda na to, że minraise jest więc przyjacielem pokerzysty tylko z pozoru i tak naprawdę bliżej mu do szkodliwej, choć szczęśliwie łatwej do pokonania bakterii. No a kto na dłuższą metę miałby w ogóle lubić choroby??!
• Zastanawiasz się gdzie i jak zacząć grać, by zgarnąć najlepsze bonusy i gadżety tylko dla nowych graczy?
• Zależy Ci na otrzymywaniu unikalnych na polskim rynku ofert promocyjnych oraz turniejowych?
Aby dodać komentarz musisz się zalogować!
Komentarze (14)
Dragon 12.01.2009 12:46
“Gdy jednak przebijamy przeciwnika o miminium, nie liczymy chyba, że nagle ustąpi, gdy zaproponowana przez nas cena jest bardziej atrakcyjna niż wyprzedaże w Berlinie?”
Jakie to proste :) Wiec stosujac mini-raise wyciagniemy kase z kogos kto nawet po check zrobilby fold :) W mysl zasady – jest promocja, kupie 10 patelni ktorych inaczej nie wzialbym nawet za darmo :)
Wyglada na to ze znienawidzona “choroba” mini-raise moze sie okazac prowokacja na miare parady rownosci :)
Mini raise jest rownie niepotrzebny jak all in pre flop… Doswiadczenie pokazuje ze z jednego i drugiego czasami warto skorzystac.
Pneumokok 12.01.2009 12:03
Miniraise może się sprawdzić tylko w jednym przypadku. Późna faza turnieju, wobec shortów.Dla nich każdy żeton ważny i małym kosztem można wywierać presję.Mało który wtedy chce się przyłączać do walki o pulę bez dobrej ręki. Tak to jak w powyższym artykule, miniraise przynosi więcej szkody niż pożytku.
shin0bi 12.01.2009 11:56
Wlasciwie nic dodac nic ujac – dobry artykul. Mini raise jest plaga na niskich stawkach, wystarczy jedynie nauczyc sie z nim walczyc:)
Stanko 12.01.2009 10:08
Akurat ostatnio wielu pokerzystów zaczęło tego próbować, szczególnie interesującym przypadkiem jest mini raise z buttona:)